Rekordzista z miejskiej kasy może dostać 18 tys. zł. Niektórym należy się około 5 tys., inni deklarują, że zaległy urlop do końca kadencji wykorzystają, jeszcze inni postanowili, by wymiar ich zaległego urlopu pozostał tajemnicą. Świadectwo zaangażowania czy chłodna kalkulacja?
Kończąca się kadencja samorządowa to okres rozliczeń i podsumowań. Oprócz wymiernych efektów działań i politycznego rachunku sumienia coraz częściej pod lupę brane są urlopy osób piastujących najwyższe stanowiska w strukturach samorządowych.[paywall] Tak właśnie postąpił radny Tomasz Kojder w Przeworsku. Zwrócił się z zapytaniem do tamtejszego urzędu o wymiar zaległego urlopu Leszka Kisiela. – Nasz samorząd już ponosił koszty w związku z niewykorzystanym urlopem burmistrza miasta w kadencji 2010 – 2014, więc, pamiętając o tych zdarzeniach, chciałem sprawdzić, czy obecny burmistrz wyciągnął z tego wnioski – wyjaśnia swoje zapytanie przewodniczący rady miejskiej w Przeworsku T. Kojder.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak to z zaległymi urlopami jest. O wymiar niewykorzystanego urlopu zapytaliśmy sześciu burmistrzów miast w powiecie jarosławskim i przeworskim. Jak się okazało, nie wszyscy byli chętni, by podzielić się taką informacją. Podobnie zresztą jak T. Kojder, nie otrzymaliśmy informacji o tym, ile zaległego urlopu ma L. Kisiel. Tajemnicy nie chciał zdradzić także burmistrz Adam Woś z Sieniawy. Konkretów nie otrzymaliśmy również od burmistrza Pruchnika W. Szkoły, choć tu z ust włodarza tej podjarosławskiej miejscowości padła deklaracja, że urlop wykorzysta do końca kadencji.
W Urzędzie Miasta i Gminy w Kańczudze zostaliśmy poinformowani, że burmistrz Jacek Sołek ma jeszcze do wykorzystania 19 dni urlopu. Jeśli tego nie zrobi, będzie mu się należał ekwiwalent. W jakiej kwocie? Tego niestety dział kadr nie zechciał wyliczyć, odsyłając nas do uchwały rady miasta, dotyczącej wysokości zarobków burmistrza. Czy to gra na czas? Niewykluczone, bo nie dość, że do wyliczenia ekwiwalentu potrzeba zastosować specjalny algorytm, to jeszcze wskazany dokument w elektronicznych zbiorach urzędu jeszcze nie widnieje, toteż uzyskanie jego treści wymagałoby z naszej strony kolejnych zabiegów, czasu, a co za ty idzie opóźnienia publikacji.
Kompletne dane podali tylko burmistrzowie dwóch miast w regionie: Radymna i Jarosławia. K. Roman, który – jak wiadomo – o reelekcję się nie ubiega, ma do dyspozycji 11 dni do wykorzystania do 31 października. Jeśli tego nie zrobi, należy mu się ekwiwalent w kwocie 5 tys. 318 zł. Znacznie większą liczbę dni zaległego urlopu, a co za tym idzie pokaźniejszą potencjalną sumę ekwiwalentu, ma w zanadrzu burmistrz W. Paluch. Burmistrzowi pozostało 41 niewykorzystanych dni urlopowych, w tym 17 z poprzedniego roku. Jeśli z tej puli nie skorzysta, otrzyma na koniec kadencji 18 tys. zł. To kwota niemała, ale trzeba docenić przejrzystość działania w tym względzie, wszak jarosławski magistrat o zaległym urlopie swego szefa mógł milczeć.
Jak zatem oceniać te wyliczenia? Czy włodarze miast rzeczywiście nie mają czasu porządnie odpocząć, non stop zabiegając o dobro swoich mieszkańców? A może to po prostu sposób na zarobienie kilku groszy więcej, wszak nienormowany czas pracy, według którego pracują włodarze, ma zarówno wady, jak i zalety. Trudno to ocenić. – Pobieranie ekwiwalentu za niewykorzystany urlop przez wójtów i burmistrzów jest wyrazem pazerności, bo ciężko uwierzyć, że ktoś, kto zarządza miastem, nie potrafi zarządzać swoim urlopem. Dla wielu jest to pokusa, której nie potrafią się oprzeć, ale tu można postawić ciekawe pytanie, czy gdyby nie było finansowego ekwiwalentu za niewykorzystany urlop, to ci włodarze mieliby w zanadrzu tyle skumulowanych dni, czy też sukcesywnie wykorzystywaliby je na odpoczynek? – zastanawia się T. Kojder, który także przymierza się do fotela burmistrza i niewykluczone, że swe rozterki będzie mógł rozstrzygnąć w praktyce już niebawem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A wszystko to z przepracowania he he.Przykład daje mały żoliborski gnom.
Były burmistrz małego miasteczka w powiecie jarosławskim w ubiegłej kadencji miał niewykorzystany urlop za 4 lat. Z przepracowania przegrał wybory. Ale teraz już odpoczął i zamierza znowu pobić rekord. Wyborcy napewno dadzą mu szansę a on będzie ciężko pracował bez wypoczynku i zgarnie niezłą kasę
Do tych 30 czy 40 tys zł. które przygarnął były burmistrz Radymna nie maja startu. Pracował bez przerwy a efektów i tak nie było widać.
A wszystko to z przepracowania he he.Przykład daje mały żoliborski gnom.
Były burmistrz małego miasteczka w powiecie jarosławskim w ubiegłej kadencji miał niewykorzystany urlop za 4 lat. Z przepracowania przegrał wybory. Ale teraz już odpoczął i zamierza znowu pobić rekord. Wyborcy napewno dadzą mu szansę a on będzie ciężko pracował bez wypoczynku i zgarnie niezłą kasę
Do tych 30 czy 40 tys zł. które przygarnął były burmistrz Radymna nie maja startu. Pracował bez przerwy a efektów i tak nie było widać.