Napisał setki piosenek, wyśpiewując je swym niskim, nostalgicznym głosem. Poeta, pisarz, kompozytor i piosenkarz. Artysta przez duże A. Uważany za jednego z wizjonerów muzyki, potrafił stworzyć swój niepowtarzalny i rozpoznawalny styl pieśni autorskiej. Jeśli płyną jego songi, to brzmią nie tylko w uszach, ale zapadają głęboko w sercach. Począwszy od „Famous Blue Raincoat,” poprzez „Hallelujah,” aż po „Dance Me to the End of Love”. Leonard Cohen nie żyje. Odszedł w wieku 82 lat. Pozostawił nam swoje utwory.
Swemu mistrzowi poświęcił wiele wierszy w tomie Księga tęsknoty. Wtedy, po prawie dziesięciu latach przerwy, wydał album z pamiętnym In My Secret Live. W 2005 roku okazało się, że został bankrutem. Zgromadzone na funduszu emerytalnym 5 mln dolarów sprzeniewierzyła była przyjaciółka i doradca finansowy Kelley Lynch. Cohen, nie mając nawet środków na opłacenie podatków, znów zaczął koncertować. Zaliczył 250 występów. Choć sprawę w sądzie wygrał, pieniędzy nie odzyskał. W 2016 r. wydał swój ostatni album You Want It Darker, wysoko notowany na światowych listach. „Gdy tu byłeś ostatnio, wyglądałeś jak starzec, podniszczyłeś swój słynny niebieski prochowiec, do każdego pociągu wychodziłeś na dworzec, aż wsiadłeś w ostatni i uciekłeś jak złodziej” – śpiewa Cohen w swym pamiętnym Famous Blue Raincoat. Słynny niebieski prochowiec. Pozostanie z nami, tak jak i inne Jego songi.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Trzeba przyznać ,że człowiek miał charakter. Będąc już starym człowiekiem , został nie z własnej winy bankrutem i udowodnił sobie i innym , że można się podnieść , nawet wtedy . Być może , oprócz siły , potrzebny jest wielki - a taki miał - talent .
Trzeba przyznać ,że człowiek miał charakter. Będąc już starym człowiekiem , został nie z własnej winy bankrutem i udowodnił sobie i innym , że można się podnieść , nawet wtedy . Być może , oprócz siły , potrzebny jest wielki - a taki miał - talent .