Reklama

Spacer

01/12/2017 07:25

Wszedłem do księgarni i rozejrzałem się dookoła. Mnóstwo książek na półkach, sporo na wystawie. Zapytałem o pozycję z klasyki powieści kryminalnej. Dowiedziałem się, że tego się nie sprowadza, bo nikt tego nie czyta. Usłyszałem, że mogę to sobie kupić przez internet. Wyszedłem, upewniwszy się co do dwóch rzeczy. Po pierwsze, że dzisiaj prawie nikt nie czyta. Po drugie, że wszystko można sobie zamówić przez internet. Poszedłem dalej.

Wstąpiłem do galerii sztuki, szukając obrazka na prezent. Rozejrzałem się i zauważyłem, że jest ich całkiem sporo. Małych i większych. Jeden nabyłem i nie ma w tym nic dziwnego, że była to rycina przedstawiająca panoramę miasta, w którym się urodziłem i w którym mieszkam. Wszedłem do kawiarni i zamówiłem małą czarną. Przejrzałem lokalną prasę. Przeczytałem to i owo. Dowiedziałem się, że w mieście, w którym żyję, liczba mieszkańców topnieje jak śnieg na wiosnę. Przysiadł się do mnie kolega. Pogadaliśmy. Jego córka wyjechała do Francji. Odwzajemniłem mu się, przypominając, dokąd wyjechała moja. Dopiłem kawę i wyszedłem. Choć pora przyzwoita – całkiem pusto. Ryzyko, że spotkam kogoś znajomego – znikome. Wymusiłem więc ten stan rzeczy i wszedłem do kumpla do sklepu, dzięki czemu kogoś spotkałem. Pogadaliśmy. Opowiedział mi, co słychać u jego dzieci w Stanach. Zadzwonił telefon. Znajoma powiedziała mi, że syn urządził się już w Anglii. Doszedłem do rzeki. Po drodze nuciłem piosenkę z okresu wczesnej młodości. Śpiewał to jeden z ówczesnych miejscowych zespołów. Zaczynało się to mniej więcej tak: „Król stary/ Kazimierz/ budował w nim zamek/trzy baszty broniły dostępu do bram/a słońce wyzłaca na Sanie poranek/to Przemyśl, to Przemyśl/ tak drogi jest nam”. Nucąc to, upewniłem się więc, że jestem w Przemyślu. Gdyby nie rzeka, wieże kościołów i paru znajomych – zwątpiłbym. Puste ulice zamiatał wiatr, płosząc jesienne liście, zasypiające na chodnikach. Rzeka płynie. Uspokojony tym odkryciem, doszedłem do auta. Odpaliłem i ruszyłem. Jadąc, patrzyłem na mijane przystanki autobusowe. Starzy, zmęczeni ludzie, czekający na darmowy przejazd. Krew w żyłach zwolniła bieg. W domu zajrzałem do internetu. Przeczytałem komentarz do jednego z artykułów o wyludnianiu miasta Przemyśla. Ktoś wyliczał kina, restauracje, zakłady pracy, firmy, sklepy i kawiarnie, które kiedyś tętniły tu życiem. Szeroko się rozwinął ten komentator. Inny wpis był już dramatyczny: „pora spuścić wodę z Soliny”. Wygasiłem komputer, gapiąc się w pusty monitor. Dla poprawy nastroju przypomniałem sobie ludzi, których niedawno poznałem. Też mieszkają tu, gdzie ja. Jeden prowadzi firmę kurierską, drugi zajął się cateringiem. Obaj coś robią, by tutaj zostać. Tajemnicą tego miejsca pozostanie, dlaczego, skoro wywodzi się stąd kilku wpływowych polityków, miasto to wchodzi już w smugę cienia i powoli zanurza się w niebycie. Miejmy nadzieję, że Solina jednak wytrzyma i nie puści.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    przemyślanin - niezalogowany 2017-12-01 08:45:39

    Miejmy nadzieje Panie Mecenasie:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2017-12-01 09:36:08

    "Wpływowi politycy"Pan raczy żartować.Miasto mówi,ze to mali ludzie  specjalnie wytypowani  w mocno zaawansowanej uległości do niszczenia rzeczy wielkich,których nie rozumieją.Sami nie wiedzą co czynią jak jest napisane.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lolek - niezalogowany 2017-12-01 10:08:57

    O tej porze roku spacery skracają życie ;) smog nie do wytrzymania ;x

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości