– Namówiła mnie dziewczyna. Miało być tak pięknie. Nowe doznania. Lepsza rzeczywistość… chwilę później poczułem oddech śmierci. Umierałem – mówi młody chłopak, który uszedł z życiem tylko dzięki szybkiej pomocy.
– Spotkaliśmy się wieczorem ze znajomymi. Zwykłe spotkanie na osiedlu w paczce dobrze znanych osób. Przyszła moja dziewczyna, byli kumple. Normalny wieczór. W trakcie rozmowy kolega zaproponował, żebyśmy spróbowali, bo ma coś odlotowego. Nie chciałem. Uważałem, że trzeba być ostrożnym z takimi wynalazkami. Jednak po namowie dziewczyny się zgodziłem. Chciałem tylko wypróbować – opowiada Wojtek (imię zostało zmienione).– Dopalacz o nazwie „Cząstka Boga” był gotowy do użycia. Wziąłem parę „buchów”, miał być niezły odlot. Chwilę później straciłem kontakt z rzeczywistością, urwał mi się film i obudziłem się w szpitalu na intensywnej terapii. Jak się później dowiedziałem od znajomych, po 15 minutach od zapalenia zacząłem wymiotować, straciłem przytomność i mój stan[paywall] dramatycznie się pogarszał. Przerażeni koledzy zadzwonili po pogotowie w obawie o moje życie. Karetka przyjechała natychmiast, w ciężkim stanie, nieprzytomny, z bardzo wysoką gorączką i niskim ciśnieniem oraz niewydolnością nerek trafiłem do szpitala – ciągnie dramatyczną historię.– W ostatnim czasie wśród młodych ludzi nastała nowa moda na tego typu używki. Nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć po ich użyciu. Powodują psychozę oraz poważnie uszkadzają nerki, prowadzą do zaburzeń psychicznych, które często kończą się próbami samobójczymi. Bez problemu można je kupić, a nawet zamówić przez internet. Bardzo trudno jest później się od nich uwolnić, ponieważ silnie uzależniają, podobnie jak narkotyki. Giną po nich ludzie na całym świecie. Lekarze często są bezradni, nie wiedzą bowiem, jakie substancje znajdowały się w dopalaczu, który zażyła dana osoba. Nie mają czasu na jej rozpoznawanie, muszą natychmiast reagować. Problem jest bardzo poważny i trzeba uświadamiać młodych ludzi, którzy często nie zdają sobie sprawy, jaką krzywdę mogą wyrządzić sobie i swoim bliskim bezmyślnością i chęcią zabawy, mogącej mieć tragiczne konsekwencje – mówią lekarze.
Wojtek wyszedł ze szpitala na własne żądanie, gdy tylko poczuł się dobrze. Z obawą obserwuje, czy nie pojawiają się dodatkowe skutki, czy nie będzie musiał odpowiadać za użycie dopalaczy. Boi się spotkania ze znajomymi. Szpital opuścił, bo też się bał.
Nie podajemy informacji pozwalających na namierzenie Wojtka. Nawet nie informujemy, w którym mieście się to działo. Chodzi nam o dobro chłopca, jednak zapewniamy, że do tragicznego zdarzenia doszło w naszym regionie. Mamy zapewnienie z komendy policji, że sprawa została wszczęta 21 kwietnia, po sygnale, jaki oficer dyżurny otrzymał od dyspozytora pogotowia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Narkomańska hołota ćpająca z własnej woli powinna płacić za leczenie! Społeczeństwo nie powinno ponosić kosztów przywracania do życia narkomanów. Nie ma kasy? Na odrobek do szpitala, w którym go odratowano sprzątać sracze. Howgh!
Selekcja naturalna. Szkoda ze go uratowali :v
w dupę sobie wsadzcie te wasze PREMIUM-NIE NAŻARTE PADALCE
Bobiku kochany! Przymiotnik „nienażarte” piszemy RAZEM!!! Jak masz coś zamieszczać, to sięgnij sobie do słownika! Pozdro!
Narkomańska hołota ćpająca z własnej woli powinna płacić za leczenie! Społeczeństwo nie powinno ponosić kosztów przywracania do życia narkomanów. Nie ma kasy? Na odrobek do szpitala, w którym go odratowano sprzątać sracze. Howgh!
Selekcja naturalna. Szkoda ze go uratowali :v
w dupę sobie wsadzcie te wasze PREMIUM-NIE NAŻARTE PADALCE