Wiekowy star służył strażakom ochotnikom z Krasiczyna przez 35 lat! Kiedy odmówił posłuszeństwa, spotkał ich zimny prysznic, bo – mimo ich zdaniem obiecanej dotacji – nie dostali pieniędzy z centrali na zakup nowoczesnego wozu strażackiego.

fot.OSP Krasiczyn
19 maja br., podczas wyjazdu do zdarzenia w Prałkowcach, 35-letni star odmówił posłuszeństwa. To było do przewidzenia.
Krasiczyńscy strażacy ochotnicy to jedni z lepszych i mobilniejszych w naszym regionie. Wśród 60 druhen i druhów jest m.in. pięciu bohaterów odznaczonych przez Prezydenta RP krzyżem i medalami za ofiarność i odwagę oraz ratowanie życia i mienia. Od 1995 r. należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, co zobowiązuje ich do wyjazdu do wszystkich zdarzeń. Tam, gdzie tylko ktoś poprosi o pomoc[paywall]. Albo po to, aby usunąć gniazdo szerszeni, albo, żeby uratować psa topiącego się w śmierdzącym zbiorniku wodnym, a także, by zlikwidować wielką plamę oleju na jezdni. Śliwnica, Brylińce, Cisowa, Zalesie, Rokszyce, Chołowice – są wszędzie. Przejechali setki razy całą gminę wzdłuż i wszerz. Żeby tylko gminę. Byli i są dysponowani do innych zdarzeń na terenie sąsiadujących gmin, pomagali i pomagają także w Przemyślu. Wielokrotnie uczestniczyli w działaniach przeciwpowodziowych na terenie Podkarpacia, by wspomnieć o: Jaśle, Gorzycach, Ropczycach czy Tarnobrzegu. Do wszystkich zdarzeń wyjeżdżają 35-letnim już samochodem gaśniczym marki Star 266. Niestety, 19 maja br., podczas wyjazdu do zdarzenia w Prałkowcach, wóz odmówił posłuszeństwa. To było do przewidzenia. Cud, że nadszarpnięty zębem czasu, mocno wyeksploatowany samochód wciąż jeszcze tworzył historię 144-letniej Ochotniczej Straży Pożarnej imienia księcia Adama Sapiehy w Krasiczynie.

fot.OSP Krasiczyn
Krasiczyńscy strażacy ochotnicy wyjeżdżają do wszystkich zdarzeń. Tam, gdzie tylko ktoś poprosi o pomoc. Albo, żeby usunąć gniazdo szerszeni, albo uratować psa topiącego się w śmierdzącym zbiorniku wodnym, a także, by zlikwidować wielką plamę oleju na jezdni.
Kto jak kto, ale prezes krasiczyńskiej OSP Witold Kazienko doskonale wiedział, że taki właśnie moment wcześniej czy później nastąpi. Starania o zakup nowego wozu strażackiego rozpoczął wiele miesięcy temu. Udało się przekonać władze gminy do zarezerwowania w budżecie kwoty 500 tys. zł. Z pozytywnym odzewem spotkał się w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie. Marszałek województwa zagwarantował kolejne 250 tys. zł. – Myślę, że dobrze się do tego przygotowaliśmy – powiedział prezes.
Obecnie mają 750 tys. zł. To jednak nie wystarczy. Zakup nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego, z całym niezbędnym wyposażeniem, to kwota ok. 1 mln 250 tys. zł. Brakowało im więc 500 tys. zł. Prezes W. Kazienko długo siedział z kolegami, aby napisać kolejny wniosek o dotację, tym razem do Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie, oczywiście za pośrednictwem komendanta miejskiego i wojewódzkiego PSP w Przemyślu i Rzeszowie. Chodziło właśnie o brakujące pół miliona złotych.
– Mieliśmy zapewnienie, że dostaniemy dofinansowanie. Przede wszystkim ze względu na fakt, że nie ma w gminie innego samochodu gaśniczego oraz już posiadane fundusze. Tym bardziej że zamiast średniego samochodu zaproponowano nam nawet zakup droższego, ciężkiego wozu. I na tym się zakończyło. Cóż... obiecać nic nie kosztuje – powiedział z żalem.
Na profilu OSP Krasiczyn ukazał się wpis córki prezesa. „Strasznie przykre jest to, że trzeba wylewać ostatnie poty, by dosłownie wyszarpać środki na nowy sprzęt potrzebny do ratowania życia. Ojciec nie przespał wielu nocy, żeby dopiąć wnioski na nowe auto dla jednostki, stawał na rzęsach, przeskoczył wiele poprzeczek, wielu ludzi wyraziło poparcie w działaniu i... Mimo tego zabrakło tak niewiele przy finiszu. Ręce opadają (...)” – napisała.
– Nie tracimy nadziei. Chcemy i będziemy działać dalej. Może nie z taką częstotliwością. Biorąc pod uwagę 5 ostatnich lat, to średnio co roku mieliśmy po 72 akcje. W tym roku też jest już sporo, 34 wyjazdy do różnych zdarzeń, nie tylko na terenie gminy Krasiczyn. Czym odmowa przyznania dofinansowania została uzasadniona? Proszę mnie o to nie pytać. Nie wiem. Może nas nie lubią. Szkoda tylko, że obiecali nam nowy wóz. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, a teraz nas wykiwano. Trudno. Takie życie – podsumował W. Kazienko.
Rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego PSP bryg. Marcin Betleja wyjaśnił, że dofinansowanie na zakup nowych wozów strażackich przyznawane było przez Komendę Główną PSP. Oczywiście na wniosek zainteresowanej jednostki OSP, za pośrednictwem komendanta wojewódzkiego PSP w Rzeszowie. – W naszym województwie złożonych zostało 58 wniosków. Komenda Główna PSP dotację przyznała 31 jednostkom – wyliczył.
27 jednostek nie dostało pieniędzy. Tyle że żadna inna nie była i nie jest w takiej sytuacji, jak OSP w Krasiczynie. „A miało być tak pięknie...” – podsumowali na swojej stronie internetowej strażacy ochotnicy z Krasiczyna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Obiecanki cacanki a w Polsce jak to chce
Obiecanki cacanki a w Polsce jak to chce
A Życie musi na premium zarobić :)