Pod koniec czerwca br., na zlecenie Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Przemyślu, ekipa pracowników wyczyściła staw w Parku Miejskim w Przemyślu. Był to wynik m.in. także naszej interwencji w tej sprawie.
W połowie czerwca br. na naszych łamach pojawił się materiał zatytułowany Parkowy staw przypomina bajoro. Czy pływające w nim karpie ozdobne czeka śmierć? Z prośbą o interwencję zwrócili się do nas mieszkańcy miasta[paywall].
– Zbiornik jest kompletnie zarośnięty, zamulony i zaśmiecony. Do tego stopnia, że żyjące tam jeszcze ryby są na skraju wyczerpania z powodu małej ilości wody, a tym samym braku niezbędnego tlenu. Kolejne dni zwłoki sprawią, że przy panujących afrykańskich upałach niedługo nie będzie czego ratować. Ryby zdechną. Przecież to zwykłe barbarzyństwo! Czy tak wielkim problemem jest oczyszczenie tego stawu lub wyłowienie tych stworzeń i wypuszczenie ich do czystej wody? Chyba nie. Problem w tym, że trzeba wykazać przy tym minimum chęci – stwierdził jeden z nich. W stawie pływają dziesiątki ozdobnych czerwonych i pomarańczowych karpi koi.
Rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk odpowiedział, że władze miasta nie zamierzają dopuścić do rybiej „egzekucji”. – Dwa miesiące temu, przed rozpoczęciem okresu letniego, chcieliśmy oczyścić ten staw. Jednak po konsultacji z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska odstąpiliśmy od prac. Było to związane z faktem stwierdzenia w wodzie dużej ilości skrzeku żab, a płazy są w Polsce objęte ochroną gatunkową. Czyszczenie stawu odbędzie się więc po rozwoju kijanek – zapewnił.
I tak też się stało. Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Przemyślu Karol Wilk wyjaśnił, że przed rozpoczęciem sezonu letniego, 12 kwietnia tego roku, dokonano wizji lokalnej. Fachowcy stwierdzili obecność w wodzie dużej ilości skrzeku żab. Płazów, w tym bezogonowych, które objęte są w Polsce ochroną gatunkową. Z formy skrzeku (kłęby) i czasu jego złożenia można było wywnioskować, że są to jaja żaby wodnej lub moczarowej. A te płazy są ujęte w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych, więc jakiekolwiek prace musiały zostać wstrzymane.
– Prace, które wówczas przeprowadziliśmy, nie były wielkie. Musiały zostać wykonane w zakresie, który nie spowodowałby zniszczenia skrzeku. Usunęliśmy tylko pływające po tafli wody tworzywa sztuczne. Gruntowne czyszczenie zbiornika odbyło się pod koniec czerwca, po rozwoju kijanek. Usunięte zostały połamane gałęzie drzew, do których wcześniej zaczepiony był żabi skrzek oraz resztki zeschłej roślinności. Oczyszczone zostały ponadto wyloty cieków wodnych, zarówno tego otwartego, jak i rurowego. Z akwenu ponownie wybraliśmy plastikowe i szklane opakowania – wyliczył.
Sprawdziliśmy. Staw w Parku Miejskim w Przemyślu jest czysty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A to trzeba było aż interweniować ... ? nikt za to odpowiedzialny nie poczuwa się do 0bowiazku ??
Tak naprawdę mojej wrażliwego przemyski ego obserwatora interwencję , pierwsza rozmowa z Red. Godosem jeszcze w m iesiącu kwietniu i następne w tym pisemne w miesiącu czerwcu. Napawa mnie wstydem że potrzeba wielu interwencji w tym redakcji bo w tym ratuszu nie ma z kim rozmawiać by ktoś spełnił swój obowiązek, w ostatnią niedzielę wizytowałem te miejsca i tak marna niby fontanna nadal sprawia wrażenie śmietnika jedynie nieco oczyszczono nawierzchnię wody z zielonego nalotu, bajoro z kolorowymi rybami nadal zarośnięte ponad miarę wodorostami, duża liczba małych rybek ma ograniczone miejsce do swobodnego poruszania się, pływania. Widać że praca ta była wykonana amatorsko, marnie, po prostu fuszerka i tanizna jak zresztą niemal wszystko w przemyskim zadupiu. Życzę rybkom które są ostatnią atrakcją w Przemyślu lepszych gospodarzy, opiekunów by nie była potrzebna 2 miesięczna batalia i walka o przeżycie i lepsze warunki bytowania kolorowych rybek. Ale aby to ocenić należy ruszyć dupy od telewizorów o komputerów, ocenić, przy okazji spadną nieco brzuchy, bo nawet w dzień wolny, niedzielę jestem w parku zamkowym jako jedyny spacerowicz i oczywiście bystry obserwator. Idąc dalej Sanocką widzę coś paskudnego zwanego stadionem Polonia. No cóż nie mam wymagań w tym względzie bo nie ma co od byka żądać mlika ale wiaderko farby czy lakieru na pomalowane bramy wejściowej na boisko to myślę że stać nawet Kozią Wólkę a w Przemyślu jak zwykle bida i nędza, prezes Eliński wiecznie biadolenie że nie ma na nic kasy, inny zwany prezydentem również nie ma na nic kasy. A KoziaWólka czy Wola Krowicka jakoś ma znajduje. Ciekawe, nie.
Następny sukces naszego oana prezydenta.
https://www.zycie.pl/informacje/artykul/23786,hensfort-realizuje-projekt-b-r-o-wartosci-14-mln-zl Nigdy wiecej marna jakość , Po zakupie brak kontaktu . montaż sfuszernowany wyrzucone pieniadze w błoto .
Mając świeżo w pamięci sposób pielęgnacji zieleni miejskiej wcale mnie to nie dziwi. Chodzą plotki, że służby miejskie robią Panu Prezydentowi na złość poprzez odwalanie fuszerek bo ten każdy grosz im zabiera żeby pod koniec roku odtrąbić sukces pt. "zaoszczędziliśmy".
Prezydent obiecał basen i proszę
A to trzeba było aż interweniować ... ? nikt za to odpowiedzialny nie poczuwa się do 0bowiazku ??
Tak naprawdę mojej wrażliwego przemyski ego obserwatora interwencję , pierwsza rozmowa z Red. Godosem jeszcze w m iesiącu kwietniu i następne w tym pisemne w miesiącu czerwcu. Napawa mnie wstydem że potrzeba wielu interwencji w tym redakcji bo w tym ratuszu nie ma z kim rozmawiać by ktoś spełnił swój obowiązek, w ostatnią niedzielę wizytowałem te miejsca i tak marna niby fontanna nadal sprawia wrażenie śmietnika jedynie nieco oczyszczono nawierzchnię wody z zielonego nalotu, bajoro z kolorowymi rybami nadal zarośnięte ponad miarę wodorostami, duża liczba małych rybek ma ograniczone miejsce do swobodnego poruszania się, pływania. Widać że praca ta była wykonana amatorsko, marnie, po prostu fuszerka i tanizna jak zresztą niemal wszystko w przemyskim zadupiu. Życzę rybkom które są ostatnią atrakcją w Przemyślu lepszych gospodarzy, opiekunów by nie była potrzebna 2 miesięczna batalia i walka o przeżycie i lepsze warunki bytowania kolorowych rybek. Ale aby to ocenić należy ruszyć dupy od telewizorów o komputerów, ocenić, przy okazji spadną nieco brzuchy, bo nawet w dzień wolny, niedzielę jestem w parku zamkowym jako jedyny spacerowicz i oczywiście bystry obserwator. Idąc dalej Sanocką widzę coś paskudnego zwanego stadionem Polonia. No cóż nie mam wymagań w tym względzie bo nie ma co od byka żądać mlika ale wiaderko farby czy lakieru na pomalowane bramy wejściowej na boisko to myślę że stać nawet Kozią Wólkę a w Przemyślu jak zwykle bida i nędza, prezes Eliński wiecznie biadolenie że nie ma na nic kasy, inny zwany prezydentem również nie ma na nic kasy. A KoziaWólka czy Wola Krowicka jakoś ma znajduje. Ciekawe, nie.