Związkowcy ze strażackiej „Solidarności” domagają się rewaloryzacji wynagrodzeń, zaległych wypłat za godziny nadliczbowe i podniesienia stawki za nie oraz dodatkowych pieniędzy na doposażenie komend Państwowej Straży Pożarnej. W poniedziałek (30 marca) rozpoczęli protest.
– Przypominamy o zaległościach w stosunku do naszej służby. Ogólnopolska akcja protestacyjna ma charakter protestu kroczącego, przybierającego na wielkości i sile. Pierwszy etap to oflagowanie komend w czterech wybranych województwach, w tym na Podkarpaciu. Jeśli strona rządowa nie rozpocznie rozmów, dołączą kolejne. Potem cały kraj. Jeśli to nie pomoże, zorganizujemy manifestację w Warszawie – wyjaśnia asp. sztab. Leszek Pelc, przewodniczący Międzyregionalnej Sekcji Pożarnictwa NSZZ „Solidarność” województwa podkarpackiego.Funkcjonariusze straży pożarnej przypominają, że od 2008 r. nie rewaloryzowano im wynagrodzeń i domagają się podwyżki pokrywającej inflację. – Mamy sporo nierozliczonych nadgodzin, bo w komendach brakuje pieniędzy na wypłaty za dodatkowy czas pracy. Z roku na rok wzrasta ilość nakładanych na straż pożarną zadań. Za tym idzie zwiększona odpowiedzialność. Musimy być przygotowani i dyspozycyjni, a wynagrodzenie od siedmiu lat jest niezmienne. Od 2009 r. budżety komend powiatowych są na tym samym poziomie. Za nadliczbową godzinę pracy dostajemy tylko 60 procent stawki. Dochodzi do tego, że nie można zwiększyć wynagrodzenia po awansie lub dodatku za wysługę lat dla doświadczonych ratowników, chociaż nakłada się na nich dodatkowe obowiązki – wyjaśnia L. Pelc.
Strażacy przypominają, że zakres ich działań ciągle się poszerza, a gaszenie pożarów jest tylko ułamkiem tych, które wykonują. Zwracają uwagę, że są wszędzie, gdzie potrzebna jest pomoc. Przy zdarzeniach drogowych, powodziach i huraganach, zajmują się ratownictwem wodnym i wysokościowym. Swoje postulaty złożyli już w grudniu ubiegłego roku na ręce marszałka Sejmu i Senatu oraz ministra spraw wewnętrznych. Do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi, dlatego krajowe władze strażackiej „Solidarności” zdecydowały o rozpoczęciu akcji protestacyjnej. – Nie możemy i nie chcemy strajkować, ale musimy się upomnieć o poprawę sytuacji jednostek Państwowej Straży Pożarnej i ludzi w nich pracujących. Niezależnie od tego, czy nasze postulaty zostaną przyjęte, czy nie zawsze pojedziemy tam, gdzie potrzebna jest pomoc – zapewnia szef „Solidarności” strażackiej na Podkarpaciu. – Uważamy jednak, że zwiększenie zadań nie powinno się wiązać z realnym zmniejszeniem wynagrodzenia i z kłopotami w pozyskaniu sprzętu potrzebnego do ich wykonywania – dodaje.
W pierwszym etapie strażackiego protestu oflagowano komendy PSP w województwie podkarpackim, lubuskim, opolskim i zachodniopomorskim.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie Pelc dlaczego panu coś z przodu wystaje?
To z głodu i nadmiaru stresu :)Promowanie zdrowego i sportowego trybu życia tego pana widocznie nie dotyczy.
Testy sprawnościowe to sam pan robisz?A wyniki to czyje podajesz?
Panie Pelc dlaczego panu coś z przodu wystaje?
To z głodu i nadmiaru stresu :)Promowanie zdrowego i sportowego trybu życia tego pana widocznie nie dotyczy.
Testy sprawnościowe to sam pan robisz?A wyniki to czyje podajesz?