Kiedyś żaden cywil nie mógł tu wejść bez przepustki, a terenu pilnowali uzbrojeni wartownicy. Dzisiaj pomiędzy opuszczonymi budynkami hula wiatr, straszą powybijane okna i rzadko kto zapuszcza się tam po zmroku.
Mowa o rozległym kompleksie szpitalno-koszarowym przy ulicy Słowackiego, który jeszcze przed pierwszą wojną Austriacy wybudowali na potrzeby garnizonu Twierdzy Przemyśl. To tu w latach 1915 – 1918 w jednym z budynków było laboratorium Rudolfa Weigla, który prowadził badania nad tyfusem plamistym. W okresie[paywall] międzywojennym w koszarach kwaterował 5 Pułk Strzelców Podhalańskich. Podczas wojny koszary i szpital zajęli Niemcy, a po wojnie stacjonowało tam Ludowe Wojsko Polskie i funkcjonował szpital wojskowy. Od dawna kilka budynków koszarowych zajmuje Szkoła Muzyczna, a pozostałych kilkanaście stoi pustych.
W dawnej wartowni pajęczyny na oknach i ani żywego ducha. Alejki z dziurawego asfaltu prowadzą do solidnych, dwupiętrowych budynków. Dwa wyglądają na reprezentacyjne, z wieżyczkami na dachu, pewnie w nich mieściło się dowództwo. Pozostałe, równie solidne i bliźniaczo podobne, ciągną się od Słowackiego w dół, w kierunku Bakończyc.
Wokół drzewa, z których niejedno ma sto lat. Tu i ówdzie widać tabliczki: apteka, przychodnia, magazyn odpadów niebezpiecznych. To pozostałość po szpitalu. Są też ślady po wojsku. Blaszana tablica z mało czytelnym napisem informuje, że obiekt jest chroniony i wstęp wzbroniony. Trochę dalej w krzakach niszczeje drewniana budka wartownicza w biało-czerwone pasy. Plac apelowy porasta trawa, a na murowanej trybunie leżą zaschłe liście i butelka po wódce. Dalej jest jeszcze bardziej ponuro.
Zrujnowany budynek kotłowni straszy powybijanymi oknami, obok niezabezpieczony zsyp do bunkra na węgiel. Bazgroły na murach świadczą, że to ulubione miejsce spotkań dorastających chłopaków. Wokół żywego ducha, tylko czasem zaskrzypią blaszane drzwi poruszane wiatrem. Nikt tego nie pilnuje i tylko patrzeć, kiedy wprowadzą się tu bezdomni, a złomiarze zaczną wyciągać kable ze ścian i odzyskiwać armaturę. Wtedy budynki czeka taki sam los, jakiego doświadczył koszarowiec przy ulicy Czarnieckiego, opuszczony przez Pomonę.
Zapytaliśmy w urzędzie miasta o to, jakie będą dalsze losy opuszczonych budynków.
– Cały kompleks wcześniej był w użytkowaniu szpitala wojskowego, a do niedawna szpitala wojewódzkiego – mówi Witold Wołczyk, rzecznik prezydenta Przemyśla. – Dziesiątego stycznia tego roku podpisano protokół, w którym szpital wojewódzki zrzekł się prawa użytkowania trzynastu budynków. Dwa budynki jeszcze wcześniej zostały przekazane w formie użyczenia Rycerskiemu i Szpitalnemu Bractwu św. Łazarza, natomiast co do reszty obiektów trwają obecnie ustalenia. Jeszcze za wcześnie, żeby mówić o tym, w jaki sposób będą wykorzystane. Aktualnie prowadzone są analizy i kalkulacje pozwalające na jak najkorzystniejsze dla miasta zagospodarowanie całego kompleksu – kończy rzecznik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No tak temat został wreszcie zauwazony.Przecież od jakiegos czasu jest już ustawiony i tylko piotrus......jest tym terenem zainteresowany wraz ze sapółka "kolesi"Nie wyszło na Mariackiej to teraz atakuje sie wiekszy obiekt.
Panie JACKU proszę podjechać pod małą obwodnicę Słowackiego rondem w prawo nawet bez teleobiektywu widać co zostało z największego zakładu w mieście - a przecież wszyscy tam kiedyś pracowaliśmy ?
Po co pokazywać na raty ruiny zadupia , ten cały Królewski Wolny Przemyśl to jeden wielki syf, upadła mieścina , może rywalizować z Lubaczowem , Przeworskiem , Mościskami jako miastem partnerskim . choć te mieściny są przynajmniej czystsze , bardziej zadbane i mniej zakopcone smrodem z kominów i aut -staroci. , bardziej przyjazne mieszkańcom. Ale jacy wyborcy -suweren taka "wadza ", jaki pan taki kram. Przyjdą za niecały rok wybory , obiecają dobrą zmianę wybiorą tych samych z Chomą na czele. Nie wierzycie , zobaczycie.
Po raz drugi muszę niestety stwierdzić oczywisty fakt, że budynki te przetrwały trzy wojny w tym dwie światowe a gdy nastały nasze, dobre (rzekomo) czasy demokracji - popadły i popadają w ruinę. Tym samym potwierdził się kolejny fakt, że my Polacy (rządzący) nie potrafimy się rządzić sami, po prostu nie dorośliśmy do tego. Dalej nasza świadomość tkwi w oparach średniowiecznego chłopa pańszczyźnianego niestety.
No tak temat został wreszcie zauwazony.Przecież od jakiegos czasu jest już ustawiony i tylko piotrus......jest tym terenem zainteresowany wraz ze sapółka "kolesi"Nie wyszło na Mariackiej to teraz atakuje sie wiekszy obiekt.
Panie JACKU proszę podjechać pod małą obwodnicę Słowackiego rondem w prawo nawet bez teleobiektywu widać co zostało z największego zakładu w mieście - a przecież wszyscy tam kiedyś pracowaliśmy ?
Nasze MIASTO U M I E R A !!!