Reklama

Sukces Martowiczów i Eurotermu to sukces całego zespołu

17/10/2024 17:59

Rozmowa z Michałem Martowiczem, prezesem przemyskiej firmy rodzinnej Euroterm, będącej w gronie liderów sprzedaży w branży grzewczej i instalacyjnej na rynku polskim. Materiał przygotowany dla prasy.

SZLAKIEM PRZEMYSKICH NIEDŹWIADKÓW

Euroterm – miś hydraulik. Plac Konstytucji./Fot. Artur Wilgucki


Bardzo trudno „wbić się” w Twój kalendarz. Rozmawiamy w sobotę. Jesteś po serii spotkań. Teraz chwila na wywiad dla „Życia Podkarpackiego”. Potem następne spotkanie, a w niedzielę wylatujesz służbowo na  rozmowy biznesowe.

– Zarządzam w sumie sześcioma spółkami i muszę bardzo precyzyjnie planować swój czas.    

Powiedziałeś o sześciu spółkach, ale najważniejszą pozostaje Euroterm – przemyska firma rodzinna założona w 2000 roku przez Twojego ojca Józefa Martowicza. Jakie były jej początki?

– Jak wspomniałeś, w 2000 roku mój tata zakłada Euroterm. W 2003 ja wchodzę do firmy.

Reklama

Co porabiałeś wcześniej?

– W 1995 rozpocząłem swoją przygodę w branży techniki grzewczej. I nie był to Euroterm. Podpisałem moją pierwszą w życiu umowę o pracę z wynagrodzeniem 465 złotych brutto.

Zapamiętałeś kwotę do dzisiaj?

– Tak, zapamiętałem. W roku 1997 założyliśmy z tatą i innymi wspólnikami spółkę handlującą butami. Działałem w niej  do 2002. Od 2000 roku pisze się już głównie historia Eurotermu. Po moim przyjściu do firmy w 2003, wcześniej pracował w niej mój brat –- Łukasz, w latach 2004 – 2006 rozbudowujemy (nową siedzibę firmy) przy Batorego, przenosząc ją z wynajmowanych powierzchni na Jasińskiego. Rozpoczęliśmy import towarów sanitarno- – grzewczych z Włoch. 2007 – 2009 to lata sukcesji. Przejęliśmy z bratem od ojca biznes. Ja zostaję prezesem, brat wiceprezesem. W tym okresie przestawiliśmy firmę z rynku ukraińskiego na rynek polski. Wiele firm w Polsce chciałoby przekazać biznes z pokolenia na pokolenie, ale w siedemdziesięciu procentach sukcesja się nie udaje. Nam się udało.

Reklama

Dlaczego?

– Nasi rodzice dali nam szeroki margines na popełnienie błędu. Nasza mama, Anna, często mówiła do taty: oni robią to w dobrej wierze. Trzeba im zaufać. Ponadto, jak pokazują badania europejskie, udane przekazanie biznesu rodzinie, aż w 60 procentach uzależnione jest od wprowadzenia przez sukcesorów własnego modelu biznesowego. W naszym wypadku było to przestawienie proporcji w handlu z Ukrainą na rynek polski. Aktualnie eksport na Ukrainę to kilka procent wartości sprzedaży.

Co było dalej?

– W 2016 zainwestowaliśmy w Centrum Logistyczne, aby stać się jedną z największych, ogólnopolskich firm z siedzibą w Przemyślu. W Przemyślu pod dachem mamy osiem tysięcy metrów kwadratowych powierzchni handlowo- – magazynowych. W latach 2018 – 2021 przeszliśmy transformację cyfrową. Dysponujemy cyfrowymi narzędziami zarządzania, sprzedaży, logistyki i  analiz, które ułatwiają nam szybkie podejmowanie decyzji.

Reklama

Rodzina Martowiczów udowodniła, że w Przemyślu można odnieść sukces. Czy to dobre miejsce dla inwestorów?

– Każde miasto w Polsce jest atrakcyjne inwestycyjnie, pod warunkiem, że są w nim ludzie, którzy mają pomysł, wierzą w jego realizację i potrafią zbudować świetny zespół. Radziłem się jednego z przemyskich przedsiębiorców, jak znaleźć kompetentne osoby do e-commerce. Poradził, z pozytywnym skutkiem, abym otworzył biuro w Warszawie. Można mieć firmę w Przemyślu, zatrudniać osoby z regionu, a różnych potrzebnych kompetencji szukać także w całej Polsce.


Najtrudniejszy moment w Twojej historii biznesowej?

– Na lata sukcesji w naszej firmie nałożyły się wydarzenia w Ukrainie,  Pomarańczowa Rewolucja. W ciągu dwóch lat firma straciła połowę obrotów. Gdybyśmy w porę nie podjęli decyzji o zmianie modelu biznesowego, dzisiaj rozmawiałbyś z facetem, który zatrudnia cztery osoby, a nie czterysta i zarządza firmą, która ma 31 oddziałów w Polsce, i jest jedną z większych w swojej branży.

Reklama


Skoro mowa o Ukrainie. Po 24.02. 2022 mocno zaangażowaliście się w pomoc uchodźcom wojennym.       

– Euroterm swoje początki biznesowe związał z Ukrainą, dlatego podjęcie decyzji o wsparciu uchodźców było dla nas oczywiste. Zaangażowaliśmy kilkaset tysięcy złotych. Ponadto pracę naszych ludzi i rekonfekcję różnych towarów. Trzeba było sortować pakowane do jednej paczki, w dobrej wierze, ale dość przypadkowo różne rzeczy, na przykład pieluchy dla dzieci z konserwami i bateriami. Pieluchy zawoziliśmy matkom z dziećmi, które znalazły schronienie w Polsce, a baterie i konserwy na Ukrainę, na front. Na tym głównie polegała nasza pomoc.

Ostatnio pomogliście także powodzianom.

– Tak, wysłaliśmy w pierwszym tygodniu 30 tys. butelek wody na Dolny Śląsk. To był impuls. Wiedzieliśmy, że tam wszystkiego brakuje. Ale to oczywiście nie koniec.       

Reklama

Euroterm wspiera także potrzebujących z naszego regionu. To dobra wola czy poczucie obowiązku?

–- Trudne pytanie. Jesteśmy spostrzegani jako duża, lokalna firma,  dlatego niejako z urzędu powinniśmy wspierać lokalne działania, czuć się odpowiedzialni za pewne obszary, które wsparcia potrzebują, ale z drugiej strony, bez naszej dobrej woli pewnie byłoby to trudne. Jak zarabiasz, a są obok ciebie ludzie w tragicznej sytuacji, to jednak trzeba pomóc. Więc to i powinność, i dobra wola. Myślimy o założeniu fundacji, o  bardziej sformatowanej i systemowej formie pomocy.  

W opinii znajomych jesteś człowiekiem mocno strzegącym swojej prywatności, a jednocześnie, gdy przekonasz się do drugiego człowieka, dajesz się poznać jako osoba serdeczna, koleżeńska i towarzyska. Jak skomentujesz taką opinię o sobie?

– To prawdziwa opinia.

Reklama

Jak odpoczywasz? Jak się relaksujesz?

– W sezonie letnim jeżdżę na rowerze, zimą na nartach, a wolny czas jest przede wszystkim dla rodziny.  

Jaka jest Twoja recepta na sukces?

– Kiedy masz marzenia, i  starasz  się je zrealizować, to efektem jest coś, co nazywamy sukcesem. Aby go osiągnąć, trzeba przede wszystkim bardzo dużo wymagać od siebie. Sam nie przyjdzie. Trzeba też mieć szczęście, intuicję, doświadczenie w danej dziedzinie. Często sukces Eurotermu spostrzegany jest przez pryzmat rodziny Martowiczów, ale sukces budowaliśmy z całym zespołem. Bez pracowników nie osiągnęlibyśmy go. Gdybyś mnie zapytał, czy ja się znam, na przykład, na sprawach operacyjnych, odpowiedziałbym: nie, ja się na nich nie znam. Ale po to mamy ludzi kompetentnych. Ci ludzie „dowożą” swoje wyniki, dzięki którym osiągnęliśmy sukces.            

Reklama

O czym więc nadal marzy Michał Martowicz?

– Naszym marzeniem jest to, aby Euroterm był największą firmą z kapitałem polskim, naszej branży w Polsce. Taki cel przyjęliśmy w strategii firmy. Pracownicy wiedzą więc, o czym marzymy i pomagają nam go osiągnąć..

Rozmawiał Artur Wilgucki

Euroterm:

Rok założenia: 2000
Założyciel i pierwszy właściciel: Józef Martowicz
Sukcesja: 2007 - 2009
Właściciele: Michał Martowicz (prezes zarządu), Łukasz Martowicz (wiceprezes zarządu)
Motto: Nasi klienci to profesjonaliści, a naszym zadaniem jest ten profesjonalizm wspierać. Zależy nam
na ich satysfakcji, dlatego oferujemy wysoką jakość obsługi, indywidualnie dopasowaną ofertę i nowoczesną
formę sprzedaży.

Reklama

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/10/2024 18:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama