Ostatni raz przeworszczanie mieli okazję usłyszeć „Sylwestra” jeszcze w latach 90. Później, z uwagi na zły stan dzwonnicy i względy bezpieczeństwa, ważący 2,5 tony dzwon zamilkł. W środowy wieczór zabrzmiał ponownie, obwieszczając intronizację obrazu Matki Bożej Niepokalanej, która po 60-letniej nieobecności wróciła na swoje miejsce po lewej stronie ołtarza. W trakcie prac konserwatorskich przy obrazie okazało się, że skrywa on pewną tajemnicę.
Obraz Matki Bożej Niepokalanej, namalowany w XIX wieku, znajdował się w tym miejscu do lat 50., kiedy to zamieniono go na obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a tamten najpierw wypożyczono, a później wywieszono w Kaplicy Grobu Pańskiego.
Kiedy obraz obejrzał konserwator, stwierdził, że coś tam pod spodem musi być. Po badaniu promieniami rentgena okazało się, że pod XIX-wiecznym wizerunkiem Matki Bożej Niepokalanej istotnie kryje się drugi obraz, o jakieś 300 lat starszy, wskazujący na okres gotyku. – Zadecydowaliśmy zatem o powrocie starego obrazu na swoje miejsce. Myśleliśmy również o wydobyciu tamtego gotyckiego dzieła, ale jest ono zbyt zniszczone – mówi ks. Tadeusz Gramatyka, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Przeworsku . – Z okazji intronizacji odbyła się tu piękna uroczystość, na której obraz poświęcił osobiście biskup Stanisław Jamrozek – dodaje.
W minioną środę (25 marca) parafianie byli też świadkami powrotu do bazyliki także innego związanego z nią elementu. Uroczystości intronizacyjnej towarzyszył dźwięk odnowionego i przywróconego do użytku dzwonu „Sylwester”, który niedawno wrócił na kościelną wieżę. Remontu tego zabytkowego dzwonu z pierwszej połowy XVII wieku dokonała pracownia ludwisarska Felczyńskich w Przemyślu.
– Jest to dla nas szczęśliwy dzwon. Został zawieszony w okresie potopu szwedzkiego i choć wiadomo, jak ogromnych grabieży dopuszczały się wojska szwedzkie, pozostał na swoim miejscu. Późniejsze najazdy i okupacje również nie pozbawiły nas „Sylwestra”. Niemcy podczas II wojny światowej ukradli mniej wartościowe dzwony z 1925 roku, natomiast ten najstarszy i najcenniejszy zostawili – opowiada ks. Tadeusz Gramatyka. Wspomniał też o pewnym wypadku, który miał miejsce podczas mszy rezurekcyjnej. Dzwon urwał się i spadł, ale na szczęście zatrzymały go belki stanowiące część konstrukcji wieży. Gdyby nie to, doszłoby pewnie do tragedii, w której mogło zginąć wielu ludzi.

fot.Kamil Jacek Zarański
Po badaniu promieniami rentgena okazało się, że pod XIX-wiecznym wizerunkiem Matki Bożej Niepokalanej kryje się drugi, jakieś 300 lat starszy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze