Reklama

Szlakiem przemyskich niedźwiadków: Posadziliśmy i pielęgnujemy dwieście tysięcy sztuk drzew

14/11/2024 13:10

Materiał przygotowany dla prasy.

Rozmowa z Grzegorzem Pyrczem, który wraz z żoną Marzeną prowadzi Plantację Choinek „Korona”. Człowiekiem wielu pasji. Byłym bokserem, płetwonurkiem, czołgistą, zapalonym rowerzystą.    

Skąd pomysł na biznes choinkowy?
– Początki nie były związane z choinkami. Moja historia z biznesem rozpoczęła się od prowadzenia hurtowni obuwniczej. Zarządzałem nią od lat 90. do 2004 roku. Chociaż branża obuwnicza nie miała związku z naturą, pozwoliła mi na zgromadzenie kapitału, który postanowiłem zainwestować w coś bliższego mojemu sercu. W 2003 roku kupiłem pierwszą działkę, a proces inwestowania w ziemię stał się moim nowym celem. Co ciekawe, w tamtym czasie grunty w Polsce stawały się coraz bardziej atrakcyjne dla inwestorów, więc wykorzystałem każdą nadarzającą się okazję, aby powiększać swoją posiadłość. Proces ten trwał niemal pięć lat i wymagał nie tylko środków finansowych, ale również cierpliwości i strategii.
 
Jest Pan z wykształcenia leśnikiem?

– Nie. Skończyłem Technikum Elektromechaniczne w Przemyślu przy Dworskiego, a moim wychowawcą był Roman Oprysk. Człowiek, który potrafił w uczniach zaszczepić wiele wspaniałych idei, ale od chłopaka marzyłem, by zostać leśnikiem. W Przemyślu brakowało szkół o takim profilu. Dlatego poszedłem inną drogą, ale wciąż miałem głębokie pragnienie stworzenia czegoś, co pozwoliłoby mi żyć w zgodzie z naturą. W 2004 roku przyszedł czas na realizację marzeń – rozpocząłem zalesianie zakupionych gruntów. Obsadziłem około 50 hektarów lasów w malowniczej miejscowości Ruszelczyce, w gminie Krzywcza. Z dumą patrzyłem na te rozległe tereny, które wkrótce miały się stać pełnoprawnymi lasami. Pół żartem, pół serio powtarzam: to my z żoną jesteśmy stuprocentowymi ekologami, skoro posadziliśmy i pielęgnujemy dwieście tysięcy sztuk drzew.

Reklama

Jakie drzewa rosną w Waszym lesie?
– Modrzewie, olchy czarne, brzozy, jawor. W późniejszym czasie posadziliśmy też najbardziej miododajne gatunki drzew, czyli lipę i akację. Zaowocowało to założeniem ekologicznej pasieki przez moją żonę.


W Pana biografii, zanim zasadził Pan pierwsze drzewa, pojawia się kilka ciekawych zajęć.
– No tak. Trenowałem boks…

U kogo?
– U Kazimierza Koreckiego, legendy przemyskiego boksu. Potem przeszedłem kurs płetwonurka w przemyskiej Lidze Obrony Kraju. Byłem też dowódcą czołgu.

Reklama

Gdzie Pan odsłużył wojsko?
– Najpierw szkółka w Giżycku, potem powrót do jednostki w Żurawicy.

O proszę. To możemy rozmawiać, jak czołgista z Giżycka z artylerzystą z Węgorzewa. Ale wróćmy do choinek. Nazwa Państwa firmy też nawiązuje do lasu...
– Tak. Korona natury. Nazwa oddaje charakter plantacji i naszych działań biznesowych. Powstała naturalnie…

Podobno jednak najpierw w rodzinie była burza mózgów?
– Była.

I kto ostatecznie wymyślił Koronę?
– Ja. Nazwa symbolizując zarówno koronę drzew, jak i majestat natury, który wraz z żoną staramy się pielęgnować. Plantacja to miejsce, w którym ekologia jest dla nas priorytetem. Jodły kaukaskie mają niezwykłe właściwości – jeden hektar naszej plantacji wytwarza do 30 ton tlenu rocznie i pochłania od 10 do 20 ton dwutlenku węgla. W czasach, gdy walka o czystsze powietrze staje się coraz ważniejsza, fakt ten napawa mnie dumą i daje poczucie, że nasza praca ma znaczenie nie tylko dla naszych klientów, ale również dla środowiska. Wybór jodły kaukaskiej nie był przypadkowy; to drzewo, które charakteryzuje się trwałością i pięknym, gęstym pokrojem. Jego zielone, błyszczące igły sprawiają, że jest ulubieńcem na rynku choinek bożonarodzeniowych. Zdecydowałem się na plantację o powierzchni 8 hektarów w Nehrybce pod Przemyślem, gdzie rozpocząłem hodowlę drzewek, które teraz, po latach pracy, cieszą oko setek rodzin.

Reklama

Czasem słyszy się opinię: ty śpisz, a las sam rośnie. Optymalny rodzaj biznesu.
– Prowadzenie plantacji choinek okazało się znacznie trudniejsze, niż mogłem sobie wyobrazić. Pierwsze lata były pełne wyzwań i nieoczekiwanych trudności. Wiedzę zdobywałem w sposób praktyczny – poprzez własne doświadczenia oraz uczestnictwo w targach branżowych, gdzie miałem okazję poznać najnowsze technologie i metody uprawy. Hodowla jodły kaukaskiej to proces wymagający ciągłej opieki przez 8 – 10 lat, zanim drzewko będzie gotowe do sprzedaży. Każdego roku jedno drzewko jest kształtowane nawet pięć razy – wycinanie niepotrzebnych pędów, formowanie przewodnika, nawożenie oraz odchwaszczanie gleby to tylko niektóre z koniecznych zabiegów. Każde drzewko jest dla nas jak dzieło sztuki, którego formę rzeźbimy przez lata.

Przeżyli Państwo bardzo trudne chwile biznesowe.
– Szczególnie bolesnym doświadczeniem była sytuacja, gdy przez czyjąś nieodpowiedzialność i wypalanie traw na wiosnę, jeden z terenów plantacji niemal całkowicie spłonął. Widok spalonych drzewek, w które włożyliśmy tyle pracy, był niezwykle przygnębiający. Koszt założenia plantacji jest wysoki, a strata młodych drzewek to nie tylko straty finansowe, ale także emocjonalne – każde z nich jest częścią naszej pracy i serca. Jednak nie poddaliśmy się, odbudowaliśmy plantację i teraz, z jeszcze większą determinacją, dbamy o bezpieczeństwo naszych upraw.

Reklama

Jak znajduje Pan czas na działalność społeczną, chociażby w Stowarzyszeniu Przemyski Melonik?
– Znajduję. To kwestia dobrej organizacji. U mnie wszystko musi być zrobione na tip- top, wtedy jest czas na wszystko.  

Czy oprócz biznesu znajduje Pan czas na swoje zainteresowania? Jakie one są?
– Prowadzenie plantacji to zajęcie wymagające zaangażowania, ale z żoną dbamy także o balans między pracą i pasjami. Wolny czas spędzamy aktywnie – ja przede wszystkim uprawiam kolarstwo, które daje mi poczucie wolności i pozwala podziwiać piękno natury, a Marzena jest trenerem i instruktorem slow joggingu oraz nordic walkingu. Sport to nasza odskocznia, sposób na regenerację sił i naładowanie energii do dalszej pracy. Dzięki wspólnym aktywnościom mamy czas, by cieszyć się naturą i odpocząć od codziennych obowiązków. Dodatkowo – jak już wspomniałem – w sercu naszych lasów rozwija się pasja mojej żony do pszczelarstwa. Te malownicze tereny stanowią idealne miejsce dla pszczół. Dzięki temu możemy nie tylko dzielić się zdrowymi produktami, ale również promować świadomość ekologiczną. Połączenie miłości do lasów z pasją do pszczół sprawia, że czujemy się częścią czegoś większego, co przekracza codzienność.

Reklama

O czym marzy Grzegorz Pyrcz?
– Moje marzenia są proste – zdrowie, szczęście i czas na realizację pasji, zwłaszcza podróży rowerowych po pięknych zakątkach naszego regionu. Dzięki plantacji mogę te marzenia realizować i jednocześnie czuć, że zostawiam po sobie coś wartościowego. „Korona” nie tylko daje nam możliwość życia w zgodzie z naturą, ale również umożliwia dzielenie się jej pięknem z innymi – w postaci idealnie wyhodowanych choinek, które znajdą swoje miejsce w świątecznych domach.

Kim chciałbym Pan być, gdyby nie był Pan tym, kim jest?   
– Prawdopodobnie byłbym winiarzem, ale to, co teraz robię, jest dla mnie i rodziny bardzo dobre.

Reklama

Motto firmy: Jakość i Satysfakcja Klientów na Pierwszym Miejscu
W naszej działalności zawsze na pierwszym miejscu stawiamy jakość i estetykę drzewek. Chcemy, aby nasze choinki spełniały oczekiwania najbardziej wymagających klientów. Każde drzewko to wynik naszej wieloletniej pracy, dbałości o detale i zaangażowania. Aby spełnić te oczekiwania, stworzyliśmy główny punkt sprzedaży detalicznej, Centrum Choinkowe, w którym klienci mogą wybierać spośród starannie wyselekcjonowanych drzewek, które staną się częścią świątecznych tradycji wielu rodzin.

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/11/2024 19:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama