Reklama

Szpital w Przemyślu: Pacjenci zakładu rehabilitacji nie dają za wygraną [ZDJĘCIA]

Kilkanaście osób, pacjentów zakładu rehabilitacji w Wojewódzkim Szpitalu im. św. o. Pio w Przemyślu, nie daje za wygraną. Po akcji zbierania podpisów pod petycją o nieprzenoszenie zakładu przez dyrekcję placówki do budynku przy ul. Sportowej, 15 marca br. zorganizowali w placówce na Monte Cassino pikietę.

Petycja powstała w połowie stycznia br. i skierowana była do wszystkich pacjentów zakładu rehabilitacji, znajdującego się w placówce na Monte Cassino. Jej autorzy zarzucili dyrekcji szpitala chęć „zniszczenia” owej jednostki.



O petycji o nieprzenoszenie zakładu przez dyrekcję placówki do budynku przy ul. Sportowej pisaliśmy tutaj: Pacjenci: Nie przenoście nam zakładu na Sportową!



Wówczas nie wyobrażali sobie, aby zakład mógł być przeniesiony do budynku przy ul. Sportowej.

„(...) Rehabilitacja w okrojonym metrażu budynku przy Sportowej nie będzie się mogła odbywać na dotychczasowym poziomie oraz w obecnym zakresie. Wydłuży się okres oczekiwania na nią, a i tak wynosi on w tej chwili już kilka miesięcy (...)” – dodali w petycji, którą zakończyli zarzutami w kierunku dyrekcji placówki, że ta chce zniszczyć największą na Podkarpaciu hydroterapię.

Reklama

Dodali też, że[paywall] nie może wprowadzać zmian kosztem pacjentów i ograniczać dostępu do rehabilitacji obywatelom Przemyśla i województwa podkarpackiego.

„1 do 1”

Podczas pikiety nie byli już tak kategoryczni, jeśli chodzi o przeniesienie zakładu do budynku przy ul. Sportowej.

Teraz ich najistotniejszym postulatem było to, aby doszło do przenosin w stosunku „1 do 1”, czyli bez ograniczania metrażu pomieszczeń, oraz do przeniesienia całości sprzętu do budynku byłej przychodni kolejowej.

– Uważam, że najuczciwiej byłoby, gdyby pani dyrektor po prostu spotkała się ze wszystkim pacjentami zakładu i przedstawiła im swój pomysł. Aby zapewniła, że na Sportowej nie świadczone usługi nie stracą na jakości. Tymczasem pani dyrektor ani nie spotkała się z pacjentami, ani z fizjoterapeutami. Doszło do tego dopiero po naszych interwencjach. Całkiem niedawno, kilkanaście dni temu. Za miesiąc mają się stąd wyprowadzić, a nie wiedzą, na czym stoją. Na ulicy Sportowej nie ma parkingu, nie ma odpowiedniej komunikacji MZK. Słyszeliśmy też takie pogłoski, że cała hydroterapia ma zostać przeniesiona do Caritasu. Pytamy więc, do czego jest to podobne? – powiedział przedstawiciel pikietujących Wojciech Keck.

– Ale już nie jesteśmy przeciwni przenosinom, bo i tak nie mamy na to żadnego wpływu, nikt się z nami nie liczy. Chcielibyśmy jednak, aby jakość usług nie zmalała. Tymczasem wygląda na to, że tak się właśnie stanie. A jeśli nie, to dlaczego nikt z nami nie chce rozmawiać?

Podam przykład: podobno na Sportowej na gimnastykę ma zostać przeznaczona jedna sala o powierzchni 90 metrów kwadratowych. Obecnie na Monte Cassino są dwie o powierzchni 150 metrów kwadratowych. Z tego, co odpowiedziała na poselską interpelację pani dyrektor, na Sportowej mają być dwie sale o łącznej powierzchni 170 metrów. Tyle, że zapomniała dodać, że ta druga w całości wykorzystywana jest przez amazonki.

Zatem są dwie możliwości: albo nie mówiła prawdy, albo chce usunąć stamtąd amazonki. Doszły nas także głosy, że pani dyrektor nie ma ani grosza na remont pomieszczeń na Sportowej. I to nas właśnie najbardziej drażni. Nikt nic nie wie. Same pogłoski. Nie rozumiemy, dlaczego dyrekcja nie chce się z nami spotkać i wszystkiego, punkt po punkcie, wyjaśnić – dodał W. Keck.


Ludzie drugiej kategorii?

Na pikiecie obecny był m.in. poseł Marek Rząsa (PO) i radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego Jacek Kotula. Radny niezrzeszony z Woli Rafałowskiej, który mandat zdobył z list KW Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

– Swego czasu zadałem pani dyrektor 38 pytań. Odpowiedzi są takie sobie. Rozmawiałem z fizjoterapeutami, którzy spotkali się niedawno z panią dyrektor. Okazało się, że spotkanie było bardziej umoralniające niż merytoryczne. W zasadzie zwalające na nich całą winę. Że robią z igły widły. Od paru lat obserwuję podkarpackie szpitale. I nie mogę się nadziwić, co się wyrabia z tymi placówkami. Przemyski szpital jest zadłużony na kwotę około 93 milionów złotych. Pani dyrektor zarabia 31 tysięcy złotych miesięcznie. Dodatkowo otrzymała samochód na wyłączność. Limuzynę znaczy. A pan marszałek województwa często krytykował poprzedniego dyrektora, mówiąc, że za dużo zarabia. Zarabiał około 20 tysięcy złotych, mając dwa szpitale na głowie i przeprowadzając restrukturyzację. Traktowanie pacjentów w taki sposób, w jaki są traktowani, nie wskazuje na nic innego, jak na fakt, że są po prostu ludźmi drugiej kategorii – powiedział do zgromadzonych radny J. Kotula.

Rozmijają się z prawdą

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu Barbara Stawarz po raz kolejny zupełnie nie zgadza się z tymi zarzutami.

Reklama

– Raz jeszcze powtórzę: nie mamy zamiaru niszczyć zakładu rehabilitacji! Będzie on nadal funkcjonował i świadczył usługi w takim samym zakresie jak dotychczas. Zmieni się jedynie lokalizacja – wszystkie świadczenia dla pacjentów, którzy nie wymagają hospitalizacji, będą udzielane w przychodni Centrum Leczenia Ambulatoryjnego nr 2 przy ulicy Sportowej 6. W tym celu zostaną w nim odpowiednio dostosowane dodatkowe pomieszczenia. Budynek jest wyposażony w podjazd dla wózków oraz trzy windy, z czego jedna jest stosunkowo nowa i zapewnia odpowiednio dużo miejsca dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich – wyliczyła.

– Wszystko jest przemyślane. Nie miałam pojęcia, że odbędzie się pikieta, nikt mnie o niej nie informował, do sekretariatu nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie. Twierdzenie, że nie spotkałam się z pacjentami, jest w tej sytuacji nieporozumieniem – dodała.

Reklama

B. Stawarz odpiera również zarzut, że nie spotyka się z fizjoterapeutami czy członkami związków zawodowych.

– Rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie od grudnia. Jedno mogę zapewnić po raz kolejny: wszyscy pacjenci będą zabezpieczeni na dotychczasowym poziomie. Nie mogę powiedzieć na sto procent, że powierzchnia pomieszczeń w budynku na Sportowej wyniesie 150 metrów kwadratowych, bo jak wyjdzie o metr mniej, to niektórzy stwierdzą, że skłamałam. Poza tym metraż nie świadczy o ilości wykonywanych procedur. Liczy się też organizacja pracy.

Na ulicy Sportowej do dyspozycji zakładu będzie całe piętro. A jeśli będzie taka potrzeba, poszerzymy powierzchnię, bo jest na to miejsce. Sprzęt również zostanie tam przeniesiony, ale nie cały, bo część pozostanie w szpitalu na potrzeby pacjentów oddziałów stacjonarnych. Zapewniam, że nadal będzie on wykorzystywany i się nie zmarnuje. Nie mamy zamiaru go sprzedawać – zapewniła B. Stawarz.


KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama