Reklama

Tłumy na premierze filmu „Zablokować most”. Entuzjaści Przemyśla i jego przeszości opowiedzieli ważną historię [ZDJĘCIA]

Wtorek, 8 kwietnia, był dla twórców filmu „Zablokować most” dowodem na to, że emocjonujące, prawdziwe historie związane z miastem to coś, co jak magnes ściąga mieszkańców do kinowych sal. Tego dnia Kino Centrum dwukrotnie wypełniło się szczelnie widzami. Sukces premiery, bo o takim niewątpliwie można mówić, rodzi apetyt na więcej.

Film „Zablokować most”, wyreżyserowany przez przemyślanina Roberta Młynarskiego, to dokument fabularyzowany. Powstał na kanwie historii z lipca 1942 roku, „odkopanej” w archiwach przez pasjonata historii Marka Niedźwieckiego, który zresztą zagrał w nim jedną z wiodących ról (szefa przemyskiego gestapo Adolfa Benthina). Dotyczy ona przemyskiego getta i akcji uratowania przed śmiercią około 200 do 500 (według różnych szacunków) Żydów przez dwóch mieszkających wówczas w Przemyślu oficerów Wehrmachtu – porucznika Alberta Battela (w którego wcielił się Mirosław Majkowski) i majora Maxa Liedtke (w tej roli Janusz Łukasiewicz), komendanta przemyskiego garnizonu Wehrmachtu. Obaj zdecydowali się przeciwstawić żołnierzom SS oraz gestapo i wystąpić przeciwko nim zbrojnie, co spowodowało wewnętrzny konflikt w niemieckiej armii. Albert Battel i Max Liedtke długo musieli czekać, by świat dowiedział się o ich bohaterskim czynie. Ponad 30 lat po śmierci Battela Instytut Yad Vashem przyznał mu tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Podobnie w 1993 roku uhonorowano majora Liedtke. W Ogrodzie Sprawiedliwych w Jerozolimie zasadzono też drzewa ich pamięci.

Epizod II wojny światowej, o którym niewielu wie

 „Zablokować most” to bez wątpienia film na wskroś przemyski. Zagrało w nim i miasto Przemyśl (ekipa filmowa kręciła sceny w różnych jego lokalizacjach, m.in. w dawnym szpitalu miejskim przy Słowackiego, klasztorze oo. Karmelitów Bosych, a nawet prywatnych mieszkaniach przemyślan), i jego mieszkańcy (w tym członkowie lokalnych stowarzyszeń rekonstrukcyjnych, których wsparły grupy przyjezdne).

Reklama

Pieczę merytoryczną nad produkcją sprawował od początku dr Marcin Duma, prezes przemyskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. – Historia pokazana w filmie oparta jest na autentycznych wydarzeniach, które miały miejsce w Przemyślu w 1942 roku. Mamy na to szereg zachowanych dokumentów: relacji świadków, raportów, protokołów, uwag i sprawozdań żołnierzy Wehrmachtu, SS, gestapo, biorących udział w akcji „Reinhardt” na terenie przemyskiego getta. Niektóre z materiałów, na jakich się opieraliśmy, były już publikowane. W ostatnim czasie pojawiła się też praca dotycząca okupacji niemieckiej w Przemyślu, która została wydana na łamach „Przemyskich Zapisków Historycznych”. Sporo dokumentów znajduje się w zasobie Archiwum Państwowego w Przemyślu. To głównie Teki Zenona Andrzejewskiego, który korespondował z jednym z synów głównego bohatera – majora Maxa Liedtke. Umożliwiło to sprawdzenie pod kątem merytorycznym, czy właśnie tak wyglądała wówczas sytuacja w Przemyślu w 1942 roku, w czasie tragicznej akcji, jaka miała miejsce na terenie przemyskiego getta. Starsze grono historyków, dziś już nieżyjących, tę historię znało. Ja zapoznałem się z nią dzięki mojemu dziadkowi, który był pasjonatem historii. Ale dla kolejnych pokoleń przemyślan jest to historia mało znana. Ten film ma szansę nagłośnić ten epizod II wojny światowej, niewątpliwie chwalebny, choć musimy pamiętać też o tym, że jednak zarówno porucznik Albert Battel, jak i major Max Liedtke byli wśród tych, którzy we wrześniu 1939 roku atakowali Polskę.

Spotkanie z twórcami obrazu

Ubiegłotygodniowa premiera filmu ściągnęła tłumy. Nie wszyscy mieli szansę zmieścić się w sali kinowej na jednym seansie, stąd – w odpowiedzi na duże zainteresowanie – tego samego dnia zorganizowano drugi. Po pierwszej projekcji odbyło się też spotkanie z twórcami obrazu, które poprowadził dziennikarz Radia Rzeszów Adam Głaczyński. Wśród widzów nie zabrakło gości honorowych, w tym: prezydenta miasta Wojciecha Bakuna, wicestarosty[paywall] przemyskiego Jana Janusza, przewodniczącego Rady Miejskiej w Przemyślu Marcina Kowalskiego, przedstawicielek Podkarpackiej Komisji Filmowej Jagody Mazepy i Natalii Szydło, a także wicedyrektora CK w Przemyślu Janusza Zapotockiego.

Reklama

Robert Młynarski – reżyser, scenarzysta, operator, montażysta i odtwórca jednej z filmowych ról – podziękował ze sceny wszystkim zaangażowanym w przedsięwzięcie. Opowiedział o pracy przy filmie i pomyśle na zatrzymanie uwagi współczesnego, wymagającego widza, a także trudach kręcenia wybranych scen.

Ze strony twórców filmu padło wiele ciekawych, uzupełniających projekcję informacji. Odtwórca roli Adolfa Benthina M. Niedźwiecki nakreślił późniejsze losy Alberta Battela i majora Maxa Liedtke. Komendant przemyskiego garnizonu Wehrmachtu Max Liedtke poniósł dotkliwą karę za sprzeniewierzenie się i trafił karnie na front wschodni. Zmarł 13 stycznia 1955 roku w obozie pracy przymusowej w Workucie, podejrzany o zbrodnie wojenne. Jego zastępca, porucznik Battel, musiał odejść z wojska ze względów zdrowotnych. Wrócił do Wrocławia, został desygnowany do Volkssturmu, a następnie dostał się do radzieckiej niewoli. Zmarł w 1952 roku niedaleko Frankfurtu nad Menem.

Reklama

Osobiste refleksje i pytania widzów

Na koniec był też czas na pytania i refleksje widzów. Niektóre bardzo osobiste, dotyczące historii rodzinnych i przemyślan, którzy z narażeniem życia angażowali się w pomoc ludności żydowskiej. Wybrzmiał też wątek udziału w przemyskiej produkcji uznanego aktora Mariusza Bonaszewskiego, który w filmie wcielił się w postać ówczesnego starosty organizującego logistycznie likwidację przemyskiego getta. Z jego podpowiedzi i wskazówek lokalni aktorzy skwapliwie korzystali, ceniąc sobie możliwość czerpania z bogatego doświadczenia aktora. Jak zażartował reżyser R. Młynarski, była to dla niego cenna lekcja, porównywalna z zaliczeniem jednego semestru szkoły filmowej. Duże ukłony padły też w stronę Podkarpackiej Komisji Filmowej, która służyła wsparciem podczas powstawania filmu. Na koniec twórcy filmu mówili o planach dotyczących dystrybucji obrazu, a te są rozległe. Czynione są starania, by umożliwić pokazanie filmu widzom w innych miastach Polski, jak Kraków, Rzeszów czy Warszawa, a nawet w Telewizji Polskiej. Finalnie trafić ma też do internetu. W maju przewidziana jest też powtórna emisja „Zablokować most” w CK w Przemyślu.

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/04/2025 18:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama