Synoptycy od kilku dni zwiastują koniec zimy. – Jeśli rzeczywiście zima już do nas nie wróci, będzie to najtańsza zima w ciągu kilku ostatnich lat. Mimo tego cały czas jesteśmy w gotowości. Tak będzie do końca marca – powiedział dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki.
Drugi rok z rzędu w Polsce prawdziwej, siarczyście mroźnej i śnieżnej zimy nie było. Kilkunastodniowe mrozy, przeplatane mizernymi opadami śniegu, nie przypominają tego, czego można było doświadczyć w naszym kraju jeszcze kilkanaście lat temu. Jak zawsze w takich wypadkach są niepocieszeni i zadowoleni. Ci pierwsi to na pewno miłośnicy zimowych szaleństw na nartach, sankach czy łyżwach. Grono tych drugich jest chyba jednak znacznie bardziej liczne. Z wyjątkowo łagodnej zimy cieszyli się zapewne ci, którzy musieli płacić często horrendalne rachunki za ogrzanie mieszkań, kamienic, szkół czy biur. Również ci, którym zimowe krajobrazy uprzykrzały podróżowanie, czyli kierowcy. Cieszyli się na pewno drogowcy, bo brak śniegu to dla nich mniej udręki i narzekań ze strony mieszkańców, np. na nieodśnieżone chodniki.
Myli się jednak ten, kto uważa, że drogowcy nie mieli zimą nic do roboty. – Nie ma tak, że patrząc na ładną pogodę, nie pozostajemy w ciągłej gotowości. Dyżury były i są pełnione całodobowo. To generuje wydatki, choć oczywiście nie takie, jakie mielibyśmy, gdyby zima była śnieżna i mroźna – tłumaczy dyrektor ZDM w Przemyślu Jacek Cielecki.
Przemyscy drogowcy musieli mieć zabezpieczonych kilka milionów złotych na akcję „Zima”. Na razie wydali niecały milion. To niezły wynik. – Gdyby zima skończyła się dzisiaj, łącznie z obowiązkowym pozimowym sprzątaniem moglibyśmy zamknąć akcję w kwocie około dwóch milionów złotych. Sprzątanie po zimie to koszt rzędu 800 tysięcy złotych – wylicza J. Cielecki.
Pytanie, czy pieniądze, które zostaną, będą mogły zostać wykorzystane na inne cele? – Jak najbardziej. Cały czas patrzymy za okno. Wszystkie pieniądze, które nam zostaną, przeznaczymy na remonty dróg. Nie generalne, lecz cząstkowe, pozimowe, bo wiadomo, że po zimie, choćby najlżejszej, zawsze pojawiają się ubytki w jezdni. Nie mamy jeszcze sporządzonej listy ulic, które będziemy remontować . Co roku robimy przeglądy i spisujemy, gdzie potrzeby są największe. Mamy już co najmniej kilkadziesiąt wniosków od mieszkańców. Lista to gruby segregator – podsumował dyrektor ZDM w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dopiero na zdjęciu widać , że ul Krasińskiego wygląda jak krajobraz księżycowy pełen kraterów .
Patrząc na to zdjęcie nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Czy nie taniej wyszłoby położenie na ul Kraszewskiego nowej nawierzchni, niż takie łatanie ubytków w juz istniejących łatach. Przecież ta ul, to łata na łacie łatą przykryta. We wtorek, znów pojawiła się tam ekipa naprawcza, aż zastanowiło mnie co tam robi 10 chłopa... odpowiedź banalna, nic. Stali sobie koło swojego samochodu. Ulica powycinana, kierowcy maja slalom gigant a panowie luzik. Proste pytanie lepiej tak łatać dziurę w dziurze niż położyć nową nawierzchnię?????
Dopiero na zdjęciu widać , że ul Krasińskiego wygląda jak krajobraz księżycowy pełen kraterów .
Patrząc na to zdjęcie nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Czy nie taniej wyszłoby położenie na ul Kraszewskiego nowej nawierzchni, niż takie łatanie ubytków w juz istniejących łatach. Przecież ta ul, to łata na łacie łatą przykryta. We wtorek, znów pojawiła się tam ekipa naprawcza, aż zastanowiło mnie co tam robi 10 chłopa... odpowiedź banalna, nic. Stali sobie koło swojego samochodu. Ulica powycinana, kierowcy maja slalom gigant a panowie luzik. Proste pytanie lepiej tak łatać dziurę w dziurze niż położyć nową nawierzchnię?????