Dziennikarze Wirtualnej Polski w ubiegłym tygodniu opisali działalność firmy Łukasza Mejzy, wiceministra sportu i turystki w rządzie Mateusza Morawieckiego. Firma do listopada ubiegłego roku miała namawiać rodziców dzieci nieuleczalnie chorych, między innymi na porażenie mózgowe, do terapii komórkami macierzystymi. Oczywiście po wcześniejszym uiszczeniu astronomicznych kwot, zaczynających się od 80 tys. dolarów.
„Cudowna terapia” wiązała się z kosztownym wyjazdem do kliniki, stąd pewnie koszmarne skojarzenie: turystyka medyczna. Metoda, którą zachwalała firma Mejzy, nie ma medycznego potwierdzenia.
W tym tygodniu dziennikarze WP zamieszczają relacje rodziców dzieci. Według nich asystent obecnego wiceministra sportu rozsyłał e-maile do zainteresowanych, gwarantując wyleczenie ich dziecka. Gdy się okazywało, że rodziców nie stać na drogie leczenie, kontakt z firmą Mejzy się urywał. – Kłamali od początku. Z dnia na dzień pozbawiali mnie nadziei. Nigdy nie było żadnego dziecka wyleczonego ich metodą – mówi jedna z matek.
Wiceminister Mejza po pierwszej publikacji w wydanym na tę okoliczność oświadczeniu broni się, zarzucając dziennikarzom WP „nierzetelność i atak na jego wizerunek i dobre imię”.
„Ani ja, ani Vinci NeoClinic sp. z o.o. nie wystawiliśmy ani jednej faktury i nie zarobiliśmy złotówki na działalności opisanej w artykule. Po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii natychmiast wycofałem się z działalności firmy. W związku z tym nie tylko nie odniosłem najmniejszych korzyści majątkowych, ale poniosłem koszty finansowe” – napisał w oświadczeniu.
Wiceminister zapowiada procesy sądowe. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego w ogóle w ofercie jego firmy znalazła się nieetyczna, dezinformująca, żerująca na ludzkiej tragedii propozycja terapii. Nie dowiadujemy się też, dlaczego wiceminister nie zainteresował się nieco wcześniej poczynaniami swojego asystenta.
Trudno przewidzieć, jak zakończy się sprawa wiceministra Mejzy. Przecież między innymi od jego głosu zależy większość sejmowa. Jedno jest pewne: polityka nadal niewiele ma wspólnego z etyką. A przecież miało być inaczej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze