Reklama

Uchodźcy nie szturmują Bieszczadów!

Niedawno w jednym z najpopularniejszych portali społecznościowych lotem błyskawicy rozeszła się informacja o rzekomym „szturmie” uchodźców z Azji na Bieszczady. Autorem wpisu był dziennikarz Witold Gadowski, który – powołując się na tzw. prywatne źródło – napisał: „Grupy „uchodźców przestępców” idą właśnie przez Bieszczady w okolicach Olchowca. – To kompletna bzdura. Żaden szturm nie miał miejsca! – dementuje te sensacje rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu kpt. Elżbieta Pikor.

Być może autor tej informacji zainspirowany został rewelacjami, jakie we wrześniu br. podał reporter niemieckiego tygodnika Die Zeit Malte Henk. Opublikował on na swoim profilu na Facebooku mapę, na której widniała nowa trasa przejazdu uchodźców do Niemiec, przez Bułgarię, Rumunię, zachodnią Ukrainę i Polskę. Na mapie widać, że uchodźcy chcą przez Bieszczady dostać się do Polski i dalej przez Podkarpacie, Małopolskę, Świętokrzyskie ruszyć w kierunku Niemiec. Jeśli miałby to dojść do skutku, tysięczne grupy uchodźców z Azji przekraczałyby nielegalnie granice w okolicach Przemyśla czy nawet Lubaczowa[paywall].

57 nielegalnych imigrantów

Postanowiliśmy o wspomniane „rewelacje” zapytać u źródła, czyli w instytucji, której zadaniem jest ochrona polskich i unijnych granic, a więc w Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej w Przemyślu. Okazało się, że od początku br. funkcjonariusze BiOSG zatrzymali łącznie 57 nielegalnych imigrantów, którzy przekroczyli granice, zmierzając do Polski w celach ekonomicznych (tzw. migracja zarobkowa). Wśród zatrzymanych najwięcej było obywateli Wietnamu (15 osób), ale też  osoby pochodzące z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Przekraczali oni granice pojedynczo, nie były to przekroczenia grupowe czy zorganizowane. W większości osoby te czasowo przebywały już na terenie Ukrainy, tam studiowały i mieszkały. Łącznie jest wśród nich 7 obywateli Afganistanu, 5 Syrii, 3 Iraku, pozostali to imigranci z Gruzji, Azerbejdżanu, Armenii czy Rosji. Natomiast na granicy ze Słowacją doszło tylko do jednego przypadku nielegalnej migracji – w marcu br. w naczepie wracającego z Grecji tira ukryło się sze­ściu migrantów z Afganistanu. Celem ich podróży miały być Niemcy.

Reklama

Pani rzecznik dementuje

– Odebraliśmy wiele telefonów od zaniepokojonych mieszkańców naszego regionu. Żadnej fali czy szturmu w Bieszczadach nie zanotowaliśmy. To, co można było przeczytać na portalach społecznościowych, było kompletną bzdurą. Dementuję wszelkie informacje o masowym napływie imigrantów przez Bieszczady, równocześnie zwracam się do przebywających w Bieszczadach turystów, by jeśli cokolwiek wyda im się podejrzane, zgłaszali to do placówek Straży Granicznej. Każdą sprawę dokładnie zbadamy. Aktualnie sytuacja na podkarpackiej granicy państwowej, w tym w Bieszczadach, jest stabilna. Nie znaczy, że jej nie monitorujemy. Jest wprost przeciwnie – powiedziała kpt. Elżbieta Pikor.
Biorąc pod uwagę kryzys migracyjny na południu Europy, Staż Graniczna zacieśniła współpracę związaną z wymianą informacji ze służbami w Polsce, na Ukrainie, Słowacji, ale też z agencją unijną Frontex. – Nasi funkcjonariusze bardzo skrupulatnie pracują w terenie. Prowadzimy kontrolę legalności pobytu cudzoziemców w Polsce, w celach szkoleniowych wzmocniliśmy patrole na granicy ze Słowacją. Patrole mobilne kontrolują pojazdy na szlakach komunikacyjnych. Jest założenie, że będziemy reagować adekwatnie do sytuacji, która zaistnieje. Oczywiście, wcześniej wszystko musi być zgrane i gotowe – podsumowała rzecznik prasowy przemyskiego BiOSG.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości