Reklama

Udana inauguracja JKS Jarosław i Sokoła Sieniawa

Wcale nie było takie oczywiste, że JKS Jarosław udanie rozpocznie rundę wiosenną i marsz ku bramom III ligi. Na dzień dobry dostali rywala, którego personalia mają się nijak do zajmowanej pozycji w ligowej tabeli.

Dlaczego tak mocny zespół tuła się gdzieś w dolnej połowie tabeli, nie wiadomo. Pewnie odpowiedzi szukali łańcuccy działacze i sztab szkoleniowy, któremu przewodzi doskonale znany w Jarosławiu Walerij Sokołenko, ale czy znaleźli, trudno orzec. Faktem jest, że w starciu z wiceliderem byli w stanie toczyć wyrównaną walkę, a o wygranej ekipy Bogdana Zająca zdecydowały indywidualności. W tym wypadku niezwykle doświadczony, były gracz Stali Wojciech Reiman. Przewodzący tabeli duet uciekł pozostałym zespołom już na 7 punktów. Udanie wiosnę zainaugurował także Sokół Sieniawa, który w końcówce spotkania z Sokołem Kamień był konkretniejszy i skuteczniejszy. Nieudanie za to wszedł w rundę Orzeł Przeworsk. Po zmianie trenera (nowym został Łukasz Cabaj) i roszadach w składzie, beniaminek przegrał ważny mecz w Pilźnie z Legionem. W dodatku stracił najprawdopodobniej na jakiś czas jednego z ważnych defensywnych graczy, czyli Patryka Brodę, który trafił do szpitala.

 

Reklama

Stal Łańcut – JKS Jarosław 0:2 (0:1)

  • Bramki: 0:1 Reiman 10. min, 0:2 Reiman 72. min (karny).
  • Stal: Szpindor – Sitek, Wyrwas (86. Sołtysiak), Makowski – Kardyś, Więcek (80. Cząba), Matofij (86. Szpytma), Sowa (64. E. Płocica), Sulkowski – Róg, Piątek.
  • JKS: Szczepański – Zastawnyj, Kocój, Mykycej, Płoszczynskyj – Bała (88. Magdziak), Oziębło, Reiman (85. Budniak)¸ Pindak (90. Pechenyi) – Dusiło (64. Jakowlew), Triuchan (76. S. Płocica).
  • Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Żółte kartki: Szpindor, Róg, Szpytma oraz Reiman. Widzów: 900.

W jarosławskim klubie od lipca ubiegłego roku nikt nie kryje, że celem drużyny na obecny sezon jest awans do III ligi. Jesienią, plasując się na drugiej pozycji w tabeli, JKS wykonał pierwszy krok w kierunku jego realizacji. Inauguracja wiosny również te aspiracje potwierdziła. Jarosławianie odnieśli w Łańcucie pewne i zasłużone zwycięstwo.

Wielki roszad nie było

Zimą w ekipie z grodu nad Sanem nie było wielkich roszad kadrowych. Do drużyny dołączyło trzech kompletnie nowych graczy: pochodzący z Przemyśla, a ostatnio występujący na Cyprze Szymon Płocica, mający ukraińskie korzenie rosły amerykański napastnik Nicholas Pechenyi, a przede wszystkim Andrij Jakowlew, który ostatnio grywał w niższych ligach we Włoszech, ale przed laty poznał smak ligi mistrzów jako piłkarz BATE Borysów. Oprócz tego na zieloną murawę – po półtorarocznej przerwie na występy w futsalowej ekstraklasie w barwach Texom Eurobusu Przemyśl – powrócił Kamil Bała. Przed pierwszym wiosennym meczem trener Bogdan Zając uznał jednak, że lepsze jest wrogiem dobrego, dlatego miejsce w wyjściowym składzie otrzymał tylko ostatni z tego grona.

Reklama

Znakomity początek

Mecz ze Stalą ułożył się dla jarosławian wyśmienicie. Już w 10. min wyszli na prowadzenie po celnej główce Wojciecha Reimana, który jeszcze w ubiegłym sezonie reprezentował barwy łańcuckiego klubu. Znakomitym dośrodkowaniem obsłużył go bardzo aktywny na prawej stronie Wołodymyr Zastawnyj. Goście dyktowali warunki przez całą I połowę, lecz nie zdołali w jej trakcie udokumentować swej przewagi drugim trafieniem. Bliski podwyższenia rezultatu mógł być Piotr Pindak, którego w ostatniej chwili w polu karnym powstrzymał Szymon Kardyś. Sporo pracy bramkarz Stali miał również w końcowych fragmentach pierwszej odsłony.

Gospodarze odważniejsi

Po przerwie licznie zebrana publiczność zobaczyła bardziej odważnych gospodarzy. Młody jarosławski bramkarz Maciej Szczepański, zastępujący doświadczonego Maksyma Guridowa, zachował jednak czyste konto, w czym wydatnie pomagali mu koledzy z defensywy. Dobrą sytuację strzelecką miał chociażby Kamil Matofij, skutecznie zatrzymany przez Stanisława Mykyceja. Groźnie na bramkę gości uderzał również Oskar Sowa. Jarosławianie cierpliwie wyczekiwali na swoje okazje i w 72. min jej doczekali. Wychodzącego na czystą pozycję Piotra Pindaka sfaulował interweniujący Cezary Szpindor, a podyktowany rzut karny wykorzystał Wojciech Reiman, choć trzeba przyznać, że łańcuckiemu golkiperowi zabrakło niewiele do obrony. Bohater tego spotkania mógł jeszcze pokusić się o trzeciego gola, lecz w końcówce spudłował z kilku metrów.

Reklama

 

Sokół Sieniawa – Sokół Kamień 2:0 (0:0)

  • Bramki: 1:0 Roga 74. min, 2:0 S. Maćkowiak 80. min.
  • Sokół S.: Ważny – Roga, Mac, Skała, Manamela – Stefan (75. Basznianin), Socha (67. Pigan), Stankiewicz (90. Konieczny), S. Maćkowiak – Kopcio (89. Szczybyło), Krystian Halejcio (85. Konrad Halejcio).
  • Sokół K.: Polit – Bednarz (68. Konefał), Kwaterniuk (72. Zwolski), Piekut, Rychel – Łuczyk, Rębisz, Stępak (85. Bajek), Pikuła, J. Maćkowiak – Saj (81. Modrzejewski).
  • Sędziował: Dawid Kielar (Rzeszów). Żółte kartki: Sz. Maćkowiak, Stankiewicz oraz Stępak, Kwaterniuk, Konefał i J. Maćkowiak. Widzów: 200.

Damian Skała i Radosław Socha to dwaj piłkarze, którzy w przerwie zimowej zasilili szeregi sieniawskiego zespołu. Jedni powiedzą, że ledwie dwóch, inni, że dwóch, a dobrych. Faktem jest, że obaj inaugurujący rundę wiosenną pojedynek z outsiderem rozpoczęli w wyjściowej „jedenastce” i faktem jest, że obaj wykonali kawał dobre roboty na murawie. Sokół powoli staje się filią JKS Jarosław, bo występują w tym zespole ci, którzy nie mieli szans zaistnieć w nakierowanym na awans do III ligi teamie Bogdana Zająca. To: Radosław Roga, Michał Stankiewicz, Aleks Kopcio, Radosław Socha.

Reklama

Głównym celem zespołu Arkadiusza Barana (były trener JKS-u) jest zachowanie IV-ligowego bytu. Aby to osiągnąć, Sokół nie może potykać się na takich drużynach jak ta z Kamienia. I się nie potknął, choć jego kibice bardzo długo musieli czekać na pierwsze wiosenne trafienie ich pupili.

Dwie bramki, mogło być więcej

I połowa przebiegła bez większych emocji. Wszystko co dobre w tym meczu działo się w drugich 45 minutach. Gospodarze zyskali sporą przewagę i już w 52. min mogli zdobyć prowadzenie, jednak strzał Damiana Skały wyłapał Adam Polit, który był bohaterem gości, mimo że dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. Prowadzenie sieniawskie „sokoły” zdobyły na kwadrans przed końcem spotkania. Krystian Halejcio dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę głową zgrał D. Skała, a do siatki trafił R. Roga. Wynik ustalił Szymon Maćkowiak, który dobił uderzenie M. Stankiewicza. Miejscowi mogli w samej końcówce jeszcze raz ukąsić przeciwnika, ale strzał Dawida Pigana instynktownie nogą odbił wspomniany A. Polit.

Reklama

 

Legion Pilzno – Orzeł Przeworsk 2:0 (1:0)

  • Bramki: 1:0 Nazarenko 45.+3 min, 2:0 Chmura 69. min.
  • Legion: Sokół – Misztal, Remut, Nytko (90. Cichoń), Mazur – Tyrka (70. Sok), Manzo (90. Rudny), Syguła, Kędzior – Nazarenko (90. Haptaś), Chmura (70. Barycza).
  • Orzeł: Paterek – Brud (60. Majba), Hałucha (60. Pikuła), Markiewicz, Broda (80. Balawender) – Jędryas, Surmiak, Zygmunt – Michalik, Tabor, Lorek (75. Godlewski).
  • Sędziował: Tomasz Warzocha (Kolbuszowa). Widzów: 200.

To było bardzo istotne spotkanie – mimo że to dopiero początek rundy – dla obu zespołów. Legion i Orzeł przed inauguracją wiosny byli bezpośrednimi sąsiadami w tabeli. Po meczu przewaga pilźnian wzrosła do sześciu punktów. Nowy trener Orła Łukasz Cabaj nie znalazł sposobu na nieźle funkcjonującą defensywę Legionu. Najwięcej zagrożenia pod bramką Sokoła przeworszczanie stwarzali po stałych fragmentach gry, ale nie były to na tyle klarowne okazje, aby zdobyć choć honorową bramkę.

I połowa była wyrównana, ale zakończyła się dla Orła najgorzej jak to możliwe. Bramką do szatni. Już w doliczonym czasie rzut wolny z ok. 25 metrów egzekwował Nikita Nazarenko i pięknym uderzeniem nie dał szans Bartoszowi Paterkowi. W II połowie miejscowi oddali posiadanie piłki Orłowi, ale z tej optycznej przewagi nic nie wynikało. Pilźnianie nastawili się na kontry i jedną z nich zakończyli powodzeniem. Sytuację sam na sam z bramkarzem Orła pewnie wykorzystał Miłosz Chmura.

Reklama

W samej końcówce spotkania doszło do dramatycznej sytuacji. Na murawę upadł przez nikogo nie atakowany Patryk Broda i natychmiast został przetransportowany karetką do szpitala. Okazało się, że doznał wstrząśnienia mózgu. Kilka godzin później wrócił do domu, a szczegółowe badania w szpitalu w Dębicy nie wykazały żadnych powikłań.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/03/2025 14:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama