Tak jak w przedostatniej kolejce rundy jesiennej zespoły z naszego regionu dostały nie lada łomot od rywali, tak w minionej – ostatniej w ramach „jesieni” – zaprezentowały się jak nigdy do tej pory w sezonie. Odniosły dwa okazałe zwycięstwa, strzelając siedem bramek i nie tracąc żadnej. Takiej huśtawki nastrojów nie było od dawna.
KS Wiązownica zagrała na własnym stadionie z sąsiadem w tabeli, czyli Czarnymi Połaniec. Znając brak regularności zespołu Szymona Szydełki, wszystkie rozstrzygnięcia były w tym pojedynku możliwe. Fakt, że był to dla gospodarzy mecz o absolutnie niebagatelnej stawce, nie miał większego znaczenia. Tym razem wiązowniczanie stanęli na wysokości zadania i nie dali żadnych szans rywalowi. Przełamał się strzelecko Michał Kitliński, który do tej pory ledwie dwukrotnie trafił do siatki. W meczu z Czarnymi zrobił to tyleż samo. A mógł ustrzelić hat-tricka, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Trudne zadanie stało przed beniaminkiem z Lubaczowa. I bynajmniej nie z racji trudnego rywala, a pytania, czy po domowym laniu od Chełmianki podnieśli się z kolan. Po ostatnim gwizdku sędziego pojedynku w Tarnowie można odpowiedzieć: tak. Po wspomnianym spotkaniu z funkcji trenera zrezygnował Konrad Wojtowicz, ale przystał na poprowadzenie drużyny w dwóch ostatnich meczach w tym roku. W Tarnowie znowu poeksperymentował, ale to przyniosło efekt, bo pewną wygraną Pogoni-Sokoła. Przed III-ligowcami jeszcze jedna kolejka – pierwsza rundy wiosennej. KS Wiązownica zagra u siebie z Lewartem Lubartów, zaś lubaczowianie pojadą do Nowego Targu na mecz z Podhalem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze