Reklama

Ukraińcy u nas pracują, my leczymy u nich zęby

03/02/2019 18:30

Coraz częściej zdarza się, że Ukraińcy przyjeżdżają do Przemyśla do pracy, a popołudniami wracają do domów na Ukrainie. Z kolei Polacy jeżdżą za wschodnią granicę, aby leczyć zęby, czy korzystać z fryzjera.

Nowe oblicze gospodarki

Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej podsumował 2018 rok. Spadło zainteresowanie małym ruchem granicznym, za to wzrosła liczba Ukraińców korzystających z paszportów biometrycznych. Dzięki nim nie muszą posiadać wiz i mogą swobodnie podróżować po Polsce i Unii Europejskiej.

Zupełnie nowy kształt przybiera przygraniczna gospodarka. – Polacy jeżdżą na Ukrainę do fryzjera, czy dentysty, bo jest tam taniej. Ukraińcy natomiast pracują w Przemyślu i codziennie wracają do domów, wykorzystując piesze przejście graniczne – zauważa płk Robert Rogoz, komendant Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Reklama

 

Imigranci chcą na zachód

W zeszłym roku funkcjonariusze straży granicznej nie pozwolili wjechać do Polski 15 734 osobom, głównie obywatelom Ukrainy. 53 cudzoziemców złożyło wnioski o status uchodźcy. – Niestety stały się one nie tylko formą ochrony przed prześladowaniami, ale próbą uniknięcia deportacji z naszego kraju – mówi R. Rogoz.

Na „zielonej granicy” funkcjonariusze BiOSG zatrzymali 164 osoby. Tylko 16 z nich próbowało nielegalnie dostać się do Polski ze Słowacji. Głównie w naczepach ciężarówek. To oznacza, że imigranci z południa nie kierują się do naszego kraju. Rozwija się natomiast nielegalna imigracja ze wschodu, głównie Azji. Imigrant przylatuje na Ukrainę legalnie i tu się zaczyna jego podróż na zachód. – Niezmiennie Polska nie jest dla nich krajem docelowym, ale tranzytowym – zaznacza płk Rogoz.

Reklama

 

Więcej kradzionych aut

O ile przemyt papierosów utrzymuje się na podobnym poziomie, natomiast wzrosła liczba zatrzymanych na granicy kradzionych samochodów. W 2018 r. było ich 175, a rok wcześniej – 120. Większość z nich została skradziona w innych krajach Unii. – Kwitnie proceder rozbierania kradzionych samochodów na części i wywożenia ich na Ukrainę – mówi komendant Rogoz.

Pogranicznicy zapewniają, że zagrożenie wwiezieniem do Polski materiałów wybuchowych – choć istnieje – jest na stosunkowo niskim poziomie.

 

12 osób w osobówce

W czerwcu straż graniczna zatrzymała dziewięcioro nielegalnych imigrantów z Azji – 5 z Wietnamu i 4 z Indii. Mieli od 17 do 32 lat. Przewoził ich w volkswagenie passacie obywatel Ukrainy. Sześcioro z nich zajmowało siedzenia pasażera, a trójka młodych mężczyzn stłoczona była w bagażniku. Wśród nich było 3 kobiety. Nie posiadali dokumentów ani pieniędzy. Przyznali, że celem ich podróży miały być Niemcy, gdzie chcieli podjąć pracę zarobkową.

Reklama

Dwa miesiące później funkcjonariusze straży granicznej zatrzymali w Bieszczadach 12 nielegalnych imigrantów z Wietnamu, podróżujących w skodzie superb. Aby ich zmieścić, w aucie wymontowano tylne siedzenia. Ich celem również była Europa Zachodnia.

 

Warto pilnować terminów

W 2018 roku cudzoziemcy złożyli w regionie 3471 wniosków o pobyt, z czego 313 o pobyt stały. Strażnicy graniczni przeprowadzili również ponad 1300 kontroli legalności pobytu cudzoziemców, w wyniku czego zatrzymano 465 obcokrajowców i wydano ponad 9000 decyzji deportacyjnych. Głównie wobec cudzoziemców, którzy przekroczyli dozwolony termin pobytu. Taka decyzja skutkuje nie tylko koniecznością wyjazdu z Polski, ale i zakazem wjazdu do niej od 3 do 5 lat. 646 – tyle przypadków podjęcia przez obcokrajowców nielegalnej pracy ujawnili na Podkarpaciu funkcjonariusze straży granicznej.

Reklama

 

Szukają sobowtórów

9 grup przestępczych zlikwidował BiOSG. Zajmowały się one fałszerstwami dokumentów, nielegalną migracją, przemytem i produkcją towarów akcyzowych oraz przemytem skradzionych pojazdów. Jedną ze skutecznych akcji było zatrzymanie grupy zajmującej się przemytem papierosów, przenoszonych dnem naturalnych cieków wodnych.

Ciekawym procederem są próby przekraczania granicy na podstawie kupionych dokumentów. Taką grupę również rozbiła straż graniczna. Jej członkowie szukali na Podkarpaciu osób podobnych do obywateli Ukrainy i kupowali od nich dokumenty. Na koniec trzeba było sfałszować dokumenty albo upodobnić Ukraińca do prawowitego posiadacza dokumentów. Ponieważ polskie dokumenty są bardzo dobrze chronione[paywall], na ogół wybierano ten drugi sposób.

– Doklejano sztuczne wąsy, zmieniano kształt brwi i kolor włosów oraz fryzur – opowiada zastępca komendanta BiOSG ds. granicznych ppłk SG Józef Burchała.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-02-03 19:22:49

    Dokładnie tak samo jest na naszej granicy zachodniej.Polacy pracują u Niemca jak powiadają starsi.A Niemcy do Polski przyjeżdżają do dentysty,fryzjera i po zakupy.Tam polscy dentyści i fryzjerzy doskonale znają j.niemiecki.Dokładnie jest tak samo u nas.Ukraińscy dentyści i fryzjerzy doskonale znają język polski.I to się nazywa współpraca między narodami niezależnie od obcji politycznych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2019-02-03 19:56:36

    Opcji panie Tadeuszu, opcji

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anonim - niezalogowany 2019-02-03 20:47:24

    Głupi Jan :) 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama