Firma została doprowadzona do ruiny. Tak krótko można określić ostatni okres działania prężnego niegdyś zakładu. Sąd wyznaczył już syndyka masy upadłościowej Jarosławskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego Budexim SA. Ten stara się odzyskać choć część majątku, a ci, którzy do upadku doprowadzili, robią wszystko, by mu się to nie udało. Nie przebierają w środkach i posuwają się nawet do pogróżek.
Upadek JPB, firmy w której pracowały pokolenia mieszkańców Jarosławia i regionu, nastąpił bardzo szybko. W ciągu mniej więcej roku zakład, który ma na swoim koncie wiele różnego rodzaju inwestycji, stał się ruiną, a oszukani pracownicy zostali bez pracy i pieniędzy.
Pierwsze oznaki krachu pojawiły się jesienią ubiegłego roku. W utworzonej z majątku JPB spółce Budexim Budowy zaczęło brakować pieniędzy na wynagrodzenia. Potem poszło już szybko. Chociaż spółka miała zlecenia i je wykonywała, pracownicy pieniędzy nie dostawali. W końcu złożyli do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości swojego zakładu pracy. W efekcie trwa likwidacja całości pod okiem syndyka.
– Utworzona jakby z majątku JPB Budexim spółka Budexim Budowy powstała tylko w celu pokrzywdzenia wierzycieli. Było to pozorne działanie ukierunkowane na wyprowadzenie pracowników i długów. Pracownicy zostali wprowadzeni w błąd. Stworzono ją, by obejść przepisy. Takie działanie było niezgodne nawet z zasadami współżycia społecznego – wyjaśnia syndyk. Przeglądając akta, można dojść do wniosku, że powołanie na prezesa spółki Budexim Budowy osoby karanej, utrzymującej się z zasiłku socjalnego, która myślała[paywall], że podpisuje dokumenty dotyczące przyjęcia do pracy w charakterze stażysty brukarza, a w rzeczywistości zgodziła się spółce szefować, to drobnostka w porównaniu z setkami tysięcy złotych, które ulatniały się przy różnych transakcjach.
Postępowanie upadłościowe spółki JPB Budexim trwa. Dlaczego do niego doszło i gdzie podziały się pieniądze, których nigdy nie dostali pracownicy, w pewnym stopniu wyjaśnia sprawozdanie finansowe firmy przygotowane przez zespół niezależnych ekspertów. Wśród transakcji, które miały wpływ na ogłoszenie upadłości, są m.in.: zakup działki za około 1,3 mln zł w Kidałowicach, włożenie w nią ponad 270 tys. zł i następnie sprzedaż osobie blisko związanej z zarządem spółki za 440 tys. zł. Strata wyniosła ponad 1,1 mln zł. Betoniarka MAN warta ponad 90 tys. zł sprzedana za 2100 zł. Podobnie było z betoniarką DAF. Lokale warte ponad 1,2 mln zł sprzedane za 860 tys. Wszystkie te transakcje odbywały się w grupie znajomych. Doprowadziły one do wyprowadzenia majątku, generując potężne straty spółki. Tych pieniędzy zabrakło, by JPB Budexim mógł normalnie działać.
Syndyk do 7 osób skierował wezwania do wydania mienia, uzasadniając jego zakup rażąco niską ceną. Gdy nie oddadzą dobrowolnie, sprawa trafi do sądu. Jeśli odzyska majątek, pojawi się nadzieja, że przynajmniej część wierzycieli dostanie pieniądze. Na reaktywowanie JPB Budexim nie ma co liczyć. Jedna z prężniejszych do niedawna firm budowlanych w regionie raczej nie podniesie się z ruiny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze