Przez ostatnie dwa tygodnie wszystkie media trąbiły o ekstremalnych upałach, jakie nawiedziły nasz kraj. Ostrzegały i dawały tysiąc rad, jak przetrwać zabójczy żar. Okazało się, że 50 stopni w słońcu i 30 w cieniu zagrażało nie tylko zdrowiu, o czym przekonały się rodziny A. i B.
Była gorąca lipcowa sobota. Ponieważ dzisiaj nie każdy może sobie pozwolić na plażę w Egipcie, państwo A. zdecydowali, że ten piękny dzień spędzą na działce, którą mieli na terenie jednego z podmiejskich ogródków działkowych. Pech chciał, że na podobny pomysł wpadali państwo B., a żeby było śmieszniej, to ich działka prawie sąsiadowała z działką A. Pani B przebrała się w dwuczęściowy strój, ale nie żadne tam bikini. Rozłożyła leżak pomiędzy porzeczkami, nasmarowała się grubo filtrem i się opalała, a jej mąż na drugim końcu działki położył się na kocu w cieniu rozłożystej jabłoni i zatopił się lekturze ulubionej gazety.
Godzinę później na swoją działkę przyjechali A. On rozłożył parasol i zajął się czyszczeniem i ustawianiem grilla, a ona przygotowywaniem kiełbasek. W tym czasie ich dziewięcioletni syn buszował po całej działce. W pewnym momencie chłopak wlazł w krzaki malin i zaczął głośno rechotać. Rodzice się odwrócili i zapytali syna, co się stało. Chłopak, chichocząc, powiedział, że nic i dał nura w krzaki. Parę godzin później pan A. stwierdził, że skończyło mu się piwo i poszedł do auta, gdzie w lodówce miał zapas browaru.
Mijając działkę sąsiadów, zaglądnął przez płot i zobaczył opalającą się panią B. – Rozwaliła się tłusta krowa i tylko dzieci gorszy – skomentował to, co zobaczył. Należy wyjaśnić, że nie miał racji, bo pani wprawdzie miała rubensowskie kształty, ale żadnym monstrum nie była. Poza tym była w stroju kąpielowym, w dodatku na swojej osłoniętej krzewami działce. – Co za chamstwo – odpowiedziała i ocierając łzy, pobiegła się poskarżyć mężowi. Pan B. poczuł w sobie rycerskość i poszedł się rozprawić z chamem.
Sąsiedzi potem opowiadali, że z działki A. słyszeli wulgarne wrzaski i widzieli, jak obaj panowie naparzają się na drodze. Wtedy kogoś ruszyło i zadzwonił po policję. Kiedy policjanci zapakowali obu panów do kabaryny i odjechali, ktoś skomentował całe zajście: – To z tego upału. Mózgi im się przegrzały i dostali małpiego rozumu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze