Msza, apel poległych i biograficzna prelekcja – tak obchodzono 110. rocznicę urodzin płk. Franciszka Przysiężniaka ps. Ojciec Jan, jednego z jarosławskich bohaterów podziemia niepodległościowego.
Spotkanie upamiętniające postać Franciszka Przysiężniaka, urodzonego 22 listopada 1909 r., dokładnie w 110 lat po tym fakcie, zorganizowało Stowarzyszenie „Ocalić przeszłość dla przyszłości”. W jego przygotowanie włączyły się liczne jarosławskie środowiska, m.in.: starostwo powiatowe, garnizon, szkoły i kapłani. Rangę obchodów podniosła z całą pewnością obecność[paywall] posła Tadeusza Chrzana, starosty jarosławskiego Stanisława Kłopota oraz zastępcy burmistrza Jarosławia Dariusza Tracza. Na uroczystości była także obecna Agnieszka Wyszyńska, wójt Kuryłówki, czyli gminy, która była miejscem największego chyba tryumfu militarnego Ojca Jana. Wymieniając uczestników obchodów, nie wolno zapomnieć o potomkach płk. Franciszka Przysiężniaka, członkach Stowarzyszenia „Ocalić przeszłość dla przyszłości”, jednostce „Strzelec”, pocztach sztandarowych jarosławskich szkół, kombatantach oraz członkach Stowarzyszenia „Partyzanci Ojca Jana”. Wspomnienie urodzin Franciszka Przysiężniaka rozpoczęło się od mszy św., którą odprawiał archiprezbiter jarosławski ks. Andrzej Surowiec. Po niej przy grobie bohatera na „starym” cmentarzu odbyła się oficjalna część imprezy: nastąpiły przemówienia przedstawicieli władz, a po nich członków rodziny. W dalszej kolejności miał miejsce apel poległych, kompania reprezentacyjna tutejszego garnizonu oddała salwę honorową, a delegacje przy grobie pułkownika złożyły kwiaty. Następnie uczestnicy przeszli do w biblioteki PWSTE, gdzie odbyła się prelekcja poświęcona losom pułkownika, przygotowana przez dr Wiolettę Gut-Siudak i Mirosława Surdeja.
Wojenne losy płk. Franciszka Przysiężniaka ps. Ojciec Jan, choć pod pewnymi względami wspólne dla całego pokolenia, naznaczone są bohaterstwem na polu walki i osobistymi tragediami. Przysiężniak jako żołnierz wojska polskiego brał udział w kampanii wrześniowej. Trafił do niewoli na skutek udziału w słynnej bitwie pod Tomaszowem Lubelskiem. Wieziony w głąb Niemiec uciekł z transportu. Wrócił do rodzinnej wsi i włączył się w konspirację antyniemiecką. Jako oficer Narodowej Organizacji Wojskowej sformował jeden z najlepiej wyposażonych oddziałów partyzanckich w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. Jego oddział operował najczęściej w lasach Janowskich, a na tzw. Portowym Wzgórzu stoczył największą bitwę partyzancką z Niemcami w czasie II wojny światowej. Po wkroczeniu do Polski Sowietów w 44. roku najpierw się ukrywał, a po bestialskim zamordowaniu przez UB jego 23-letniej ciężarnej żony Janiny (łączniczki w jego oddziale partyzanckim ps. Jaga) zaangażował się w konspirację antysowiecką i został komendantem okręgu Rzeszów Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Dowodzony przez niego oddział walczył w największej partyzanckiej bitwie z Armią Czerwoną na ziemiach polskich. Po wojnie kilkukrotnie aresztowany i wypuszczany z więzienia, dużą część życia spędził w Jarosławiu. Tu także zmarł 30 września 1975 roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Każda epoka ma swojego ojca, obecna ojca dyrektora.
Każda epoka ma jakiegoś przygłupa. W obecnych czasach ty jesteś bezkonkurencyjny.