Debata historyczna opozycjonistów antykomunistycznych, wystąpienia gości, prezentacja reprintów „Strychu Kulturalnego”, wystawy okolicznościowe i projekcja filmu o krakowskim opozycjoniście Jacku Żabie upamiętniły obchodzoną 2 czerwca w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu.
– Umiłowanie wolności cały czas nam towarzyszy. I osiągamy wielkie sukcesy, gdy działamy zgodnie z tym pojęciem w którym mieści się wszystko, co dla nas najdroższe z pojęciem i wartościami „Solidarności” – powiedział Marek Kuchciński, marszałek[paywall] Sejmu RP, podczas inauguracji wydarzenia.
Marszałek przypomniał zebranym słowa abp. Ignacego Tokarczuka mówiące o znaczeniu „Solidarności” i konieczności wspólnej walki, a nie w pojedynkę.
– Z pokorą przyjmuję funkcję, którą zostałem obdarzony, ale zawsze myślę, że robię to w imieniu tych wszystkich z którymi pracowaliśmy w latach 80. i późniejszych w imię „Solidarności”. Dziękuję, że możemy spotkać się i wspomnieć tamte czasy myśląc o przyszłości – dodał.
Podczas uroczystości odbyła się debata historyczna przedstawiająca wydarzenia roku 1989 z różnych perspektyw, zarówno od strony ówczesnych działaczy podziemia solidarnościowego, jak i od strony intelektualistów będących świadkiem wydarzeń. W jej trakcie Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu RP, przypomniał, że należał do środowiska przeciwnego negocjacjom przy okrągłym stole, a porozumienie z reżimem komunistycznym uważał za błąd. Dodał, że jego środowisko rozważało również bojkot wyborów czerwcowych.
– Do tego jednak na szczęście nie doszło – zaznaczył. W jego ocenie błąd, jaki popełniło środowisko „Solidarności” tkwił w reformach Leszka Balcerowicza, które co prawda otworzyły Polsce drogę na Zachód, ale pozwoliły zachować majątek komunistom. Podsumowując wskazał, że 4 czerwca powinno być świętem tych, którzy poszli i powiedzieli komunie dość. Zdaniem europosła prof. Zdzisława Krasnodębskiego, który także uczestniczył w debacie, zwycięstwo „Solidarności” kończyło pewną epokę, a nie zaczynało. Wskazał, iż w tamtym czasie liderzy solidarnościowi stali się szybko neoliberałami.
Szczególnym wydarzeniem była premiera reprintu wszystkich numerów „Strychu Kulturalnego”, podziemnego pisma, które było redagowane w podziemiu opozycyjnym przez Marka Kuchcińskiego. „Strych Kulturalny to, więc nie tylko nazwa pisma literacko-artystycznego, to także miejsce spotkań grupy przyjaciół tworzących niezależny obieg kultury. To zaadaptowane poddasze jednorodzinnego domu, wypełnione pracami artystów, obrazami, książkami, z którego widać było okoliczne wzgórza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A Pan kuchcinski pamięta aptekę z lekami bo historia pamięta i nie zapomnieć się nie da ,żenada....
Co tam apteka na podcieniach pierwsze okno na wprost byłej winiarni było przez niego opanowane.Do dzis nie oddał mi tych parę groszy które "pozyczał"
Zapytałem Dziadka o "Strych Kulturalny"W/g Dzadka było to miejsce spotkań lokalnych ćpunów i wąchaczy klejów gdzie największm intelektualista był"członek" podobno kolporter ulotek powstałych w lokalnej ubecji ,których reprinty można obejrzeć jako opozycyjne.
Ciekawa inicjatywa w naszym mieście zrzeszająca dzisiejszą elitę i intelektualistów. Sama konferencja w mnzp przyciagnela także ciekawych ludzi - bylem i widzialem. Szczegolnie hippisi, ktorzy pozostali hippisami. Nie wiedzialem, że Przemyśl jest tak atrakcyjnym miejscem dla roznych poglądów i ludzi. W tym samym czasie na Rynku odbywal sie festyn z okazji dnia dziecka z balonami, wata cukrowa i disco. Kazdy ma prawo wyboru. Ja wybrałem konferencje i nie zaluje. Pozdrawiam
...Umiłowanie wolności cały czas nam towarzyszy. I osiągamy wielkie sukcesy...Umiłowanie wolności to było motto przewodnie hippisów 40 lat temu. "Wielkie sukcesy" osiągała nieboszczka partia (pzpr) w budowaniu socjalizmu - teraz kontynuuje to pojęcie i rozwija, jak widać - partia zwana pisobolszewicką. Warto by Panie Marszałku aby rządzący rzeczywiście zapoznali się z samym pojęciem "wartości", tymi wartościami i zaczęli ich przestrzegać bo póki co, to brzmi szyderczo i cuchnie hipokryzją. Nie dla każdego też zapewne, słuchanie takich pustych dyrdymałów, w tak doniosłą rocznicę jest do strawienia.
PISoBOLSZEWIA świętuje swoją reaktywację i pełne koryto od suwerena.Marnie skończycie jak nieboszczka PZPR , z sztandarem w Moskwie.
Prawdziwym centrum oporu był Kosciól a właściwie Ksiądz biskupTokarczuk.Jego niedzielne kazania w katedrze gromadziły tłumy.Cała przemyska inteligencja była obecna na tych kazaniach,które póżniej omawiano wśród znajomych.Opór wobec komuny był powszechny i nie był sterowany przez tych co sie dzisiaj za takich podają.Bardzo aktywne było środowisko kolejarskie widoczne w swoich działaniach trzeba przyznac bardzo dobrze kierowane wydające też ulotki i gazetki dobrze znane mieszkańcom.Tego nie można powiedzieć o innych grupach,które dzisiaj sie tak bardzo promują.
A Pan kuchcinski pamięta aptekę z lekami bo historia pamięta i nie zapomnieć się nie da ,żenada....
Co tam apteka na podcieniach pierwsze okno na wprost byłej winiarni było przez niego opanowane.Do dzis nie oddał mi tych parę groszy które "pozyczał"
Zapytałem Dziadka o "Strych Kulturalny"W/g Dzadka było to miejsce spotkań lokalnych ćpunów i wąchaczy klejów gdzie największm intelektualista był"członek" podobno kolporter ulotek powstałych w lokalnej ubecji ,których reprinty można obejrzeć jako opozycyjne.