W „Ekspresie Jarosławskim”, tygodniku od sześciu lat opisującym i komentującym wydarzenia głównie z terenu Jarosławia i okolic, ukazały się bardzo miłe życzenia. Ewa Kłak-Zarzecka, wydawca i redaktor naczelna EJ, pogratulowała mi okrągłej, trzydziestej rocznicy objęcia sterów w „Życiu Podkarpackim”, a wcześniej „Życiu Przemyskim”.
Przez wrodzoną (wypracowaną – proszę wybrać podług uznania) skromność krępuję się je powtarzać. Do życzeń dołączył się dziennikarz EJ Hubert Lewkowicz. Oboje długie lata przepracowali w ŻP, a teraz strzegą wolności słowa i niezależności w jarosławskiej, małej ojczyźnie.
Ich laudacja ma podwójnie ważny wymiar. Bardzo rzadko ludzie branży dziennikarskiej, szczególnie na naszym lokalnym podwórku, są dla siebie życzliwi. Nie dlatego, że się nie lubią (chociaż pewnie są i tacy), ale w codziennej gonitwie za informacją, żyjąc w permanentnym stresie, funkcjonując w nieustannym niedoczasie, łapiemy się na myśli: kurczę, ja już swoich koleżanek i kolegów po fachu nie zauważam.
Setki konferencji prasowych, tysiące wydarzeń, na które przychodzi ta sama, coraz bardziej wąska, grupa dziennikarzy. Zaczynamy być dla siebie przezroczyści. Na kolejnych – jak my to mówimy – materiałach dodajemy sobie animuszu zdawkowymi anegdotami i żartami. I tak niepostrzeżenie pędzi czas.
Dlatego dziękuję, Ewo i Hubercie, za zatrzymanie go na chwilę rocznicowym przypomnieniem. Co prawda trudno mi zaakceptować fakt mojego bezdyskusyjnego wchodzenia w wiek o znamionach jubileuszu. No, ale cóż począć?
Ładuję baterie tym, co zawsze, przekonaniem, że każdy dzień, każdy tydzień w naszej pracy jest inny. Pomimo licznych perturbacji, porażek, wątpliwości – jest to zawód fascynujący. Satysfakcji po dobrze napisanym tekście, nagranej audycji i wyjątkowej zawodowej adrenaliny nikt nam nie odbierze. A pewnie niejeden maiłby chrapkę to uczynić.
Czasy dla niezależnego dziennikarstwa nie są lekkie, ale z drugiej strony, czy kiedyś były? Jeżeli jedną z podstawowych ról dziennikarzy jest kontrola każdej władzy i niepopijanie bruderszaftów z politykami, to od kiedy powstały pierwsze gazety, zawsze mieliśmy pod górkę. I jest to właściwy kierunek. Nie ma co narzekać.
W sztafecie pokoleń „pismaków” wytrwałości życzę, koleżanki i koledzy.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze