2022 rok był dla Wojsk Obrony Terytorialnej trudnym rokiem. Kolejnym. Po pandemii covid-19, przyszedł konflikt zbrojny na Ukrainie, a żołnierze WOT – przede wszystkim z 3 Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej – służyli wielką pomocą. Niedawno w podkarpackiej formacji – w skład której wciąż wchodzą jednostki z Jarosławia i Przemyśla – oficjalnie podsumowano zeszły rok.
W całej strukturze Wojsk Obrony Terytorialnej jest ponad 36 tys. żołnierzy ochotników. W 3 Podkarpackiej Brygadzie Obrony Terytorialnej służy blisko 4 tys. żołnierzy. Miniony rok był dla nich okresem intensywnego działania, nadszedł czas na podsumowanie[paywall].
– Terytorialność jest dla nas kluczem. To nie tylko obszar na mapie, czy odległość z domu do pracy. To przynależność do regionu i zamieszkującej go społeczności, z której się wywodzimy, którą znamy jak własną kieszeń. W naszym województwie mieszka ponad dwa miliony ludzi. Ich potrzeby są bardzo różne. Realia ostatnich lat pokazały, że musimy być przygotowani na wiele bardzo różnych zagrożeń – powiedziała rzecznik prasowy 3 PBOT podporucznik Magdalena Mac.
Tuż po wybuchu konfliktu na Ukrainie wzrosło zainteresowanie służbą w WOT. Podobna sytuacja miała miejsce po wybuchu pandemii. Żeby zostać żołnierzem, należy złożyć wniosek w najbliższym Wojskowym Centrum Rekrutacji i przejść w zależności od tego, czy już byli przeszkoleni, czy nie – albo podstawowe 16-dniowe szkolenie, kończące się przysięgą wojskową lub szkolenie wyrównawcze. W minionym roku odbyło się łącznie osiem takich szkoleń.
Choć nie z taką intensywnością, ale 2022 r. to jeszcze czas pandemii i wszelkich działań z nią związanych. – Nasi żołnierze wspierali potrzebujących w kilkunastu miejscach w całym województwie. Pomoc polegała na zwiększonej intensywności działań przy gaszeniu ognisk koronawirusa poprzez wsparcie kombatantów, samorządów oraz placówek medycznych i sanitarnych. W tych akcjach, w momencie największego nasilenia brało udział nawet i stu żołnierzy ochotników dziennie – wyliczyła M. Mac.
Żołnierze z Podkarpacia brali i nadal biorą udział w zabezpieczeniu białoruskiej granicy. Są tam po to, aby działając w miejscowościach przygranicznych, po pierwsze wesprzeć tamtejsze brygady, a po drugie zapewnić bezpieczeństwo swoim sąsiadom i bliskim.
– To, jak bardzo rzeczywistość może być nieprzewidywalna, pokazała sytuacja pod koniec lutego 2022 roku. Do naszego kraju napłynęła fala uchodźców z Ukrainy. Nasi terytorialsi pomagali na polsko-ukraińskich przejściach granicznych, w punktach recepcyjnych i podczas relokacji, wsparli dystrybucję pomocy humanitarnej, transport czy budowę miejsc tymczasowego zakwaterowania, aby przybywający do Polski Ukraińcy nie pozostali bez wsparcia – wyjaśniła M. Mac. W szczycie tej działalności zaangażowanych było ponad 400 żołnierzy dziennie.
Pomagać i wspierać można w różny sposób. Czasami jest to pomoc bezpośrednia jak m.in. udzielenie pierwszej pomocy w pociągu czy podczas wypadku drogowego. Czasami jest to działanie pośrednie. Podkarpaccy terytorialsi od początku istnienia brygady uczestniczą w akcjach krwiodawstwa. Z jednej strony robią to dlatego, że chcą pomagać a z drugiej dlatego, że w obowiązku żołnierza Wojska Polskiego jest dbałość o zdrowie i tężyznę fizyczną. W ub.r. podkarpaccy terytorialsi oddali ponad 320 litrów krwi.
– Zarejestrowało się również wielu ochotników do oddania szpiku kostnego. Jednemu z żołnierzy z Jarosławia właśnie w ten sposób pomagamy ratować życie – zdradziła M. Mac.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze