Na początku września w Koszęcinie na Śląsku odbyły się Mistrzostwa Polski Drwali 2021. W zawodach uczestniczył reprezentujący ziemię jarosławską Zenon Sobolewski. Uczestniczył na tyle udanie, że z imprezy wrócił z tytułem mistrza.
O miano najlepszego drwala Polski rywalizowało 28 uczestników zawodów w Koszęcinie. 21 startowało w kategorii seniorów, 7 uczestniczyło w zawodach jako juniorzy.
Warto nadmienić, że w tym wąskim gronie znalazły się dwie kobiety. Zawody rozegrano według standardu tego typu imprez, a więc z podziałem na 5 konkurencji.
Pierwsza to ścięcie[paywall] i obalenie drzewa na dokładność, w drugiej zawodnicy wymieniają łańcuch w swojej pilarce, a cały wic polega na tym, że niedokładności na tym etapie mogą rzutować na przebieg kolejnych konkurencji.
Trzecia konkurencja to przerzynka kombinowana, podczas której drwal ma wyciąć krążek z kłody. Przecina ją jednak do połowy, najpierw od dołu, potem od góry, a w idealnie wykonanym zadaniu oba cięcia powinny się zejść na jednej płaszczyźnie.
Czwarta to tzw. przerzynka na dokładność – zawodnik musi odciąć krążki z dwóch kłód tak dokładnie, jak to tylko możliwe, bez uszkodzenia deski znajdującej się pod kłodą. Wreszcie piąta to okrzesywanie, w której zawodnik musi odciąć gałęzie od kłody w jak najkrótszym czasie.
Zawody w Koszęcinie były bardzo wyrównane, o zwycięstwie decydowały detale.
Reprezentant ziemi jarosławskiej z Zapałowa wygrał 2 konkurencje: wymianę łańcucha i przerzynkę kombinowaną. W pozostałych nie odstawał od reszty stawki i w końcowej klasyfikacji wyprzedził drugiego zawodnika o 31 punktów.
Jak tłumaczy nam mistrz, w każdej z konkurencji liczy się zarówno szybkość, jak i precyzja, dopiero kombinacja obu daje sukces, ale o kosztowne błędy nietrudno.
– Trzeba mieć komputer w głowie i działać jak maszyna – mówi żartobliwie Zenon Sobolewski.
Jak wyjaśnia, w osiągnięciu mistrzowskiego poziomu pomogła mu codzienna praca.
– Żeby była precyzja, musi być wyczucie materiału. Ci, którzy gdzieś tam przestali pracować w lesie, a dalej startują w zawodach, zwykle zajmują dalsze miejsca – mówi.
W lesie pracuje już 21 lat, więc treningu i praktyki mu nie brakuje. – Połączyłem moją ciężką pracę w lesie z hobby – mówi z entuzjazmem.
Na zawody pan Zenon jeździ od 2011 r. Co roku zalicza ich 8 lub 10, w kraju i za granicą. Mistrzostwa Polski to dla niego też nie pierwszyzna i choć w swojej gablocie ma sporą kolekcję pucharów, to te wywalczone na początku września należą do najcenniejszych.
Pozostaje mu pogratulować sukcesów i niesamowitej pasji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze