Przemyśl przymierza się do zmiany oświetlenia ulicznego w całym mieście na ledowe. Gmina Orły już się zdecydowała na ten krok i wymieniła żarówki we wszystkich miejscowościach.
Wymiana w całej gminie kosztowała 1 mln 100 tys. zł. – Liczymy na to, że będziemy mieli 70 procent oszczędności. Do tej pory były założone żarówki o mocy 150 i 250 watów, dzisiaj mają 28 watów. Tylko przy drodze krajowej i na skrzyżowaniach są trochę mocniejsze: 40 i 60 watów – mówi wójt Bogusław Słabicki.
Nowe żarówki, mimo[paywall] niskiej mocy, mają wysoką liczbę lumenów, dzięki czemu nie tylko powinny dawać tyle samo światła, co nawet być jaśniejsze od poprzednich. Kolejna zaleta to brak „ czarnych dziur”. – W przypadku żarówek sodowych jest bardzo jasno pod lampą, natomiast dwa metry z boku jasność spada o połowę. Tutaj nie ma tego zjawiska. Światło jest bardziej rozproszone i jeśli lampy są ustawione gęsto, to w ogóle nie ma dziur – opowiada B. Słabicki.
Do tej pory gmina wydawała na oświetlenie 380 tys. zł rocznie. Wójt szacuje, że rocznie uda się zaoszczędzić 200 tys. Przy obecnych cenach za prąd, inwestycja powinna się zwrócić za 5 – góra 6 lat. Żarówki są objęte 7-letnią gwarancją. Jeśli żywotność żarówek będzie dłuższa, oszczędności będą istotne.
W Przemyślu natomiast trwają obecnie testy oświetlenia ledowego. Zamontowano je na ul. Bakończyckiej. Jeśli wypadną pozytywnie, modernizacja lamp ulicznych ma objąć całe miasto. – Celem jest zwiększenie efektywności energetycznej, czyli mówiąc wprost oszczędności i optymalizacja w tej dziedzinie – mówi Witold Wołczyk, rzecznik przemyskiego magistratu. – Prowadzone testy odpowiedzą nam na pytanie jakiego rzędu mogą to być oszczędności i w jakim stopniu modernizacja może poprawić jakość oświetlenia ulic w naszym mieście – dodaje.
Inwestycja miałaby zostać zrealizowana w formule ESCO. – ESCO może przybrać różne formy co do szczegółowych rozwiązań, ale ogólna zasada jest taka, że współpracująca z samorządem firma na swój koszt dokonuje modernizacji oświetlenia, a następnie z osiągniętych w wyniku tego oszczędności, spłacana jest sama inwestycja. Po całkowitej spłacie kosztów projektu, klient takiej firmy zyskuje więc realne oszczędności i chcemy, aby było tak też w przypadku Przemyśla – wyjaśnia W. Wołczyk.
Na inną formułę zdecydowano się w Orłach, gdzie gmina wzięła kredyt w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska. – Stwierdziliśmy, że jest to lepszy sposób, bo oprocentowanie jest bardzo korzystne na poziomie 1,9 procenta i 15 procent umorzenia, co daje kwotę około 150 tysięcy. Poza tym zmniejszymy wydatki bieżące w budżecie gminy – wyjaśnia B. Słabicki.
PB
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy....kiepsko z doborem mocy, skoro jest takie ustawienie opraw, ciekawe kto to projektował...
Jeżeli to będą te trupioblade LEDy to do bani taka zmiana. A swoją drogą, to może przy okazji warto by zastosować dla całego miejskiego oświetlenia czujnik zmroku, który włączałby lampy, nie tak jak obecny zegar o danej ustawionej porze, tylko adekwatnie do zaciemnienia. Przypomnę, iż przez brak takiego urządzenia zginęła około godziny szesnastej kilka lat temu na przejściu dla pieszych na ul. Glazera kobieta. Było dżdżyściej, pochmurno a lampy się jeszcze nie świeciły, bo zegar był ustawiony pod warunki oświetleniowe panujące w pogodny dzień.
Może zacząć od Jagiellońskiej bo strasznie obsrane przez ptaki i w okolicy przystanków w stronę Zasania często nie świecą. Ostatnio wymieniane były klosze na Wilsona także ich wymiana podwójny koszt w niedużym odstępie czasu.
Lampy ledowe nie zdaja egzaminu na takiej wysokosci jak sa obecnie. Potrzeba obnizyc wysokosc slupow w przeciwnym razie to sa tylko swiecace ogarki ze swiatlem w koronach drzew.
...kiepsko z doborem mocy, skoro jest takie ustawienie opraw, ciekawe kto to projektował...
Jeżeli to będą te trupioblade LEDy to do bani taka zmiana. A swoją drogą, to może przy okazji warto by zastosować dla całego miejskiego oświetlenia czujnik zmroku, który włączałby lampy, nie tak jak obecny zegar o danej ustawionej porze, tylko adekwatnie do zaciemnienia. Przypomnę, iż przez brak takiego urządzenia zginęła około godziny szesnastej kilka lat temu na przejściu dla pieszych na ul. Glazera kobieta. Było dżdżyściej, pochmurno a lampy się jeszcze nie świeciły, bo zegar był ustawiony pod warunki oświetleniowe panujące w pogodny dzień.
Może zacząć od Jagiellońskiej bo strasznie obsrane przez ptaki i w okolicy przystanków w stronę Zasania często nie świecą. Ostatnio wymieniane były klosze na Wilsona także ich wymiana podwójny koszt w niedużym odstępie czasu.