Rozmowa z ks. dr. Rafałem Szykułą – dyrektorem Baszty Effatha i Archidiecezjalnej Poradni Psychologicznej w Jarosławiu, psychoterapeutą na stałe mieszkającym w pustelni w Drohobyczce.
„Przestrzenią ducha, gdzie może on rozwinąć skrzydła, jest cisza.”
– Antoine de Saint-Exupéry.*
Na pewnym etapie swojej duchowości zdecydował się ksiądz zostać pustelnikiem i zamieszkał w pustelni w Drohobyczce koło Dubiecka. Dlaczego?
– To bardzo długa historia z wieloma ciekawymi szczegółami (śmiech). Od początku kapłaństwa miałem pragnienie, żeby poznać Boga głębiej. Rozczytywałem się w pismach Ojców Pustyni. Poznawałem ich duchowość. Studia doktoranckie, które rozpocząłem na KUL-u po święceniach kapłańskich też były z duchowości Ojców Pustyni. Czułem, że ciągnie mnie w stronę ciszy, modlitwy. Od kilkunastu lat corocznie jeżdżę na rekolekcje do benedyktynów. Jednocześnie, żeby nie być specjalistą od siebie samego, sporo rozmawiałem na ten temat ze swoim kierownikiem duchowym oraz innymi znawcami tematu. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że trzeba podjąć decyzję. Zgodę od biskupa otrzymałem po siedmiu latach. Wtedy pojawił się dylemat co do miejsca pustelni i po poszukiwaniach w okolicach Birczy, ostatecznie zostało na Drohobyczce.
Piękne miejsce. Na uboczu. Cisza, lasy, łąki, zieleń. Pustelnia to drewniany, bardziej niż skromnych rozmiarów domek na słupach. Już tu stał?
– Nie, wybudowałem go od podstaw. Dzięki pustelni połączyłem moje dwa pragnienia: głębszego skupienia się na modlitwie i walce duchowej oraz pomocy drugiej osobie przez rozmowy duchowe. Przez pierwsze lata pustelniczego życia radykalnie trzymałem się zasad opartych na regule życia zakonu benedyktynów: módl się i pracuj. Precyzyjne planowanie dnia, wczesne wstawanie, modlitwa, eucharystia, a jednocześnie od stycznia tego roku, na mocy decyzji arcybiskupa, organizuję i pomagam w pracach Archidiecezjalnej Poradni Psychologicznej w Jarosławiu. Obecnie, po pięciu latach, ze względu na nowe obowiązki kapłańskie, mam status już nie pustelnika, a księdza mieszkającego w pustelni.
„Uleczmy się, abyśmy mogli przestać przypadkowo ranić ludzi, których chcemy kochać, ponieważ projektujemy na nich swoje własne rany”
– Steph Feels.
Archidiecezjalna Poradnia Psychologiczna, której ksiądz jest dyrektorem, to część z szerszego projektu pod nazwą: „Baszta Effatha”, powstałego na początku roku 2025. Sama Poradnia jest kooperacją indywidualnych praktyk terapeutycznych. Natomiast Baszta Effatha, oprócz pomocy psychoterapeutycznej, proponuje również inne inicjatywy, mające na celu integralny rozwój człowieka na płaszczyźnie emocjonalnej, duchowej i fizycznej.* W ramach poradni funkcjonuje psychoterapia dla dorosłych, poradnictwo dla młodzieży, psychoterapia par małżeńskich i rodzin oraz dzieci i młodzieży. Z jakimi problemami najczęściej przychodzą zainteresowani?
– Osoby przychodzące do naszej Poradni poszukują odpowiedzi na swoje różne życiowe dylematy, chcą zrozumieć i rozstrzygnąć napięcia wewnętrzne, przezwyciężyć problemy rodzinne, małżeńskie. Docierają do nas osoby doświadczające kryzysów egzystencjalnych, zagubione życiowo, poszukujące sensu i pytające: po co żyć? Najczęstsze problemy z jakimi zgłaszają się do nas ludzie to lęki, stres, nerwice, depresje, traumy, żałoba. Pomagamy też dzieciom i młodzieży zagrożonej przemocą, uzależnieniem od smartfona, internetu, itp. Jeżeli jest taka potrzeba, współpracujemy również z rodzicami.
Podobno depresja jest już chorobą cywilizacyjną. Czy zgadza się ksiądz z taką opinią?
– Tak, depresję często określa się jako chorobę cywilizacyjną, ponieważ jej rosnąca częstość wiąże się z coraz szybszym tempem życia, przewlekłym stresem, izolacją społeczną, brakiem ruchu i nadmiarem bodźców, które generuje współczesny świat. Warto wspomnieć, że oprócz klasycznie rozumianej depresji jest też depresja spowodowana konfliktami w wymiarze egzystencjalnym. Mowa tu o utracie azymutu życia, nierozwiązanych konfliktach wartości, poczuciu braku sensu. Współcześnie jest bardzo dużo ludzi zagubionych, tracących sprzed oczu wartości. Jak powiedział twórca logoterapii Viktor Frankl: „tacy ludzie mają za co żyć, ale nie mają po co żyć”. U niektórych widać utożsamianie się z postawą mającą cechy nihilizmu. Podważają wszelkie wartości. A jeżeli podważysz wszystkie dotychczasowe wartości, to na bazie czego masz zbudować nowe? Ale żebyśmy nie zostali tutaj na negatywizmie, bo przecież człowiek jest czymś więcej niż depresja. Każda chwila, każdy nowy dzień to dla człowieka nowa szansa na życie w pełni. Czasem trzeba i warto podjąć odważne kroki, aby sobie pomóc.
„Najgorszą samotnością jest nie czuć się komfortowo z samym sobą”
Reklama
– Mark Twain.
Jednym ze znaków czasu jest pogłębiająca się samotność człowieka. Czy zbudowanie komfortu osobistego nie zakłada równocześnie egocentryzmu, który wypiera empatię? Innymi słowy: jak nie być samotnym kosztem drugiego człowieka?
– Jest wiele podejść psychologicznych, które stawiają w centrum równowagę człowieka i dobre czucie się z samym sobą. To jest dobre i potrzebne, ale nie daje pełnego spojrzenia. Bo po pewnym czasie taki człowiek może zobaczyć, że jest mu dobrze, ale nie ma z kim dzielić tego dobra. W logoterapii mówimy o dwóch sensach: subiektywnym, czyli to, co jest dobre dla mnie i obiektywnym, czyli to, co jest dobre i dla mnie, i dla innych. Jeśli poznajemy siebie, odkrywamy prawdę o sobie, to automatycznie otwieramy się na drugiego człowieka, na tego, kogo mamy obok siebie. Prawda to wolność. Jak mówił Jezus: „prawda was wyzwoli”. Jeśli znamy siebie, kochamy siebie, wtedy jesteśmy w stanie jeszcze bardziej dawać siebie innym i kochać innych.
Zajmuje się ksiądz również pomocą innym duchownym, osobom konsekrowanym. Czy może ksiądz powiedzieć, z jakimi problemami najczęściej przychodzą do księdza osoby powołane?
– Osoby powołane są takimi samymi osobami, jak wszystkie inne, mają więc podobne problemy.
Jest ksiądz duszpasterzem osób pokrzywdzonych w Archidiecezji Przemyskiej. Jakiego rodzaju skrzywdzeniami ksiądz się zajmuje?
– Funkcję duszpasterza osób pokrzywdzonych otrzymałem wraz z założeniem w naszej archidiecezji komisji ds. ochrony pokrzywdzonych - chodzi głównie o skrzywdzenia seksualne w Kościele. W naszej archidiecezji bardzo szybko powstała struktura pomocy tym osobom. W skład komisji weszło około dziesięciu osób. Jeśli osoby skrzywdzone się zgłaszają do sądu biskupiego i potrzebują wsparcia duchowego, to wtedy m.in. ja jestem do dyspozycji. Miałem kontakt z kilkoma takimi osobami. Mamy też specjalistów do innego rodzaju pomocy tym osobom. Obecnie sprawy dotyczące pokrzywdzonych są w naszej diecezji rozpatrywane z dużą wrażliwością, uwagą i precyzyjnością.
„Jakże często ruiny odsłaniają nam widok nieba”
– Viktor E. Frankl.*
Viktor Frankl (1905 – 1997), austriacki psychoterapeuta, psychiatra, twórca logoterapii, przeszedł przez koszmar obozów koncentracyjnych, w tym Auschwitz. Frankl w obozach stracił najbliższych. Zobaczył zło we wszystkich formach. Jego koronne dzieło „Człowiek w poszukiwaniu sensu” jest nie tylko osobistą relacją z piekła zgotowanego człowiekowi przez człowieka, ale drogowskazem wyjścia z labiryntu. Dlaczego odnalezienie sensu życia jest tak ważne i czy rzeczywiście musi być warunkowane doświadczeniem ruiny, czyli jakąś formą osobistej traumy? Czy nie moglibyśmy być po prostu szczęśliwi, bez żadnych wstępnych warunków?
– Frankl powiedział, że każdy człowiek bez względu na to, kim jest, gdzie żyje, ma jakieś swoje wewnętrzne Auschwitz. Nikt z ludzi, czy jest wierzący czy nie, na którymś z etapów swojego życia nie uniknie bólu, cierpienia, trudu. Takie okoliczności przychodzą do nas w różnych momentach życia. Są większe lub mniejsze, ale w każdym człowieku się pojawiają. To nie jest kwestia czy to wybieramy, czy nie, czy tego chcemy, czy nie. Taka po prostu jest ludzka rzeczywistość. Ważne jednak, abyśmy nie traktowali trudności jako czegoś, co podważa nasze życie, udaremnia jego sens. Tam, gdzie doświadczamy ciemności bólu, cierpienia, choroby, szukajmy choćby jednego promienia, który pokaże nam kierunek, da nadzieję, wskaże sens „mojego dzisiaj”. Frankl mówił: „sens jest największą siłą motywującą dla człowieka”. Czasem rozumiemy sens jako coś abstrakcyjnego, dotyczącego całego życia. A tak naprawdę sens odkrywamy w każdej sytuacji. Dzisiaj się spotykamy na ten wywiad. Musieliśmy wcześniej uznać, że to spotkanie będzie sensowne. Że doprowadzi do dobra. Obydwaj odkryliśmy sens i poświęciliśmy czas, w którym mogliśmy zrobić coś innego. Sens odkrywam w każdym momencie, wybierając to albo to. Te wybory kształtują życie, dlatego nawet najmniejsze są ważne. Zacytuję ponownie Frankla: „nie pytaj siebie, czego ty oczekujesz od życia, zapytaj, czego życie oczekuje od ciebie”. Rzeczywistość to jest wychwytywanie tego, do czego mnie życie zaprasza – również, a może przede wszystkim w trudnych momentach. Nawet jeśli w skrajnych przypadkach pozostaje nam tylko znoszenie bólu z godnością, cierpliwością, miłością, pokorą.
„Lepiej jest zapalić świecę, niż przeklinać ciemność”
Reklama
– św. Matka Teresa z Kalkuty
Gdzie szukać światła rozświetlającego ciemność? Jak przeżyć życie dobrze? Jak wypracować w sobie harmonię, dobrostan? Być lekiem dla drugiego człowieka? Czyli jaka jest recepta księdza Rafała na szczęście”?
– Moje myśli podążają w stronę przykazania miłości Boga, siebie i bliźniego. Chcąc być szczęśliwym, trzeba zatroszczyć się o harmonię ze sobą, o pokój wewnątrz siebie, o pojednane w sobie różnych sprzeczności i konfliktów, o zrozumienie siebie. Kolejnym aspektem jest rzeczywistość doświadczenia Boga. Nie jako Kogoś, z kim „muszę” być, bo w przeciwnym razie mnie oskarży i zostanę z poczuciem winy, ale z kimś, kto po prostu ze mną i we mnie jest. Czy spaceruję po pięknych uliczkach Przemyśla, czy pokonuję bieszczadzki szlak, Bóg jest ze mną, Bóg jest we mnie. To szczególny rodzaj jedności, która zanim stanie się wyborem moralnym, najpierw jest doświadczeniem Jego obecności. Wydaje mi się, że często o tej kolejności zapominamy również w Kościele, a przecież tutaj mamy szczególne miejsce aby o tym pamiętać, bo Jezus jest tu namacalnie obecny. I trzeci warunek szczęśliwego życia to relacje. Bez relacji stajemy się dziwacznymi odludkami, bohaterami teatru jednego aktora. Tak więc moja recepta na szczęście zawiera w sobie troskę o trzy płaszczyzny: jedność ze sobą, poczucie jedności z Bogiem i wartościowe relacje.
Rozmawiał Artur Wilgucki
psychoterapeuta ISTDP, logoterapeuta w zakresie psychoterapii i superwizor, teolog duchowości. Ukończył kurs „Logoterapii – Psychoterapii Integralnej: noo-psychoterapii” w Institute of Biofeedback and Noo-psychosomatic (I i II stopnia), a następnie szkołę psychoterapii w nurcie Logoterapii i Analizy Egzystencjalnej w Instytucie Psychoanalizy, akredytowaną przez Viktor Frankl Institute Vienna – International Association of Logotherapy and Existential Analysis. Jest w trakcie certyfikacji całościowego, zaawansowanego szkolenia Core Training, Intensywnej Krótkoterminowej Psychoterapii Psychodynamicznej (ISTDP), akredytowanego przez Washington Institute. Zajmuje się pomocą powołanym, jestem duszpasterzem osób pokrzywdzonych w Archidiecezji Przemyskiej oraz dyrektorem Poradni.
mieści się w baszcie jarosławskiego Opactwa na ul. Benedyktyńskiej 5 (parking przed murem Opactwa lub za bramą wjazdową; wejście do poradni od strony wewnętrznej, drewniane schody po lewej stronie) przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej. Oferuje:
Mail: effatha.przemyska.pl
*Cytaty ze strony internetowej Archidiecezjalnej Poradni Psychologicznej w Jarosławiu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dzien dobry, Mam pytanie, czy to ksiądz jest autorem reportażu o Radziejowej?
Dzien dobry, Mam pytanie, czy to ksiądz jest autorem reportażu o Radziejowej?