Reklama

W tej chwili potrzebny jest cud [WIDEO]

04/10/2020 12:42

Rozmowa z ojcem Edwardem Staniukiewiczem, franciszkaninem, kustoszem grobu Sługi Bożego ojca Wanantego Katarzyńca w Kalwarii Pacławskiej.

Jest Ojciec kustoszem grobu Sługi Bożego ojca Wenantego Katarzyńca? Jak do tego doszło? Co należy do Ojca obowiązków?

– Myślę, że Opatrzność wybrała to miejsce, a ojciec Wenanty wybrał mnie. Pewnego wieczoru, kiedy rozważałem, czy zostać, czy wyjechać z Kalwarii Pacławskiej, po wieczornej modlitwie do Sługi Bożego przy jego grobie, położyłem się spać. Około drugiej w nocy obudził mnie hałas, przewróciła się półka z książkami, które spadły na podłogę, na górze leżała ta dotycząca Kalwarii Pacławskiej. Uznałem to za znak, zadecydowałem, że zostanę. Kult rozwija się bardzo intensywnie. Do moich zajęć z nim związanych należy przygotowanie publikacji o zakonniku, odpowiadanie na korespondencję, tradycyjną i e-mailową, wysyłanie materiałów o ojcu Wenantym – obrazków czy modlitw, opieka nad grobem. Od dwóch lat mamy także Ogólnopolski Konkurs Literacki „Ojciec Wenanty – czy znasz?”.

Reklama

Na jakim etapie jest proces beatyfikacyjny ojca Wenantego?

– Otwarcie procesu beatyfikacyjnego miało miejsce już w 1949 roku, w 1950 roku dokonano pierwszej ekshumacji, doczesne szczątki zakonnika zostały wówczas przeniesione z cmentarza parafialnego do krużganków przy kościele. W 2016 roku papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót ojca Wenantego, w ten sposób został zamknięty pierwszy etap procesu. Przez te cztery lata kult Sługi Bożego bardzo się ożywił, Watykan wydał więc zgodę na przeniesienie doczesnych szczątków Wenantego do wnętrza kościoła, co nastąpiło w marcu 2018 roku. W tej chwili potrzebny jest cud, czyli udokumentowane medycznie, niewytłumaczalne i natychmiastowe uzdrowienie z nieuleczalnej choroby.  On posłuży do wyznaczenia daty beatyfikacji.

Reklama

Przez około 80 lat grób o. Wenantego był w krużganku kalwaryjskiego sanktuarium, klęcznik przed jego grobem był wytarty od kolan pielgrzymów. Jak tłumaczyć obecną, nagłą eksplozję kultu?

– Myślę, że wpłynął na to między innymi właśnie dekret papieża Franciszka z 2016 roku, przypominający postać niezwykłego przecież zakonnika. Sługa Boży przestał być jedynie lokalnym patronem spraw ludzkich, stał się szerzej znany. Wydaliśmy jego pisma, zapiski, konferencje i kazania, których w swoim krótkim życiu napisał bardzo wiele, oraz biografię zakonnika. Ktoś z przyjaciół Kalwarii Pacławskiej zażartował nawet: „Obudziliście ojca Wenantego, teraz się nim zajmujcie!”, więc się zajmujemy i czujemy w tym dziele jego mocne wsparcie. Każdy kolejny krok na drodze do beatyfikacji jest ożywieniem kultu.

Reklama

Jak rozwija się kult ojca Wenantego ?

– Jest niezwykle żywy, co potwierdza liczba ludzi modlących się przed grobem zakonnika, świadectwa, które przychodzą do mnie w formie elektronicznej, papierowej, telefonicznej lub po prostu w formie bezpośrednich rozmów. Pojawia się wiele inicjatyw, grup modlitewnych. Poza Kalwarią, gdzie kult istniał zawsze, tworzą się grupy w Polsce, na przykład w Gdańsku, Legnicy, Lubaczowie. Co więcej, otrzymuję prośby o publikacje i o dewocjonalia z Meksyku, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, ale także z tak egzotycznych krajów, jak Filipiny czy Indonezja.

Reklama

Czy jest jakiś specjalny dzień związany z kultem zakonnika?

– Taki dzień ustanawia się dopiero po beatyfikacji. Obecnie wyznaczyliśmy sobie we wspólnocie kalwaryjskiej pierwsze czwartki miesiąca na wieczornej mszy świętej jako dzień modlitwy o beatyfikację ojca Wenantego, połączony z refleksją o Słudze Bożym, już po mszy, i z adoracją eucharystyczną.

Czy zachowały się jakieś pamiątki po o. Wenantym, w tym z Kalwarii Pacławskiej? Gdzie można je obejrzeć?

– Ojciec Wenanty był znany z niezwykłej skromności i ascetycznego trybu życia, został pochowany w jedynym swoim habicie, pozostałe rzeczy osobiste: brewiarz, różaniec, zapiski, zdjęcia przewieziono od franciszkanów ze Lwowa, gdzie Sługa Boży mieszkał i pracował, do archiwum naszego klasztoru w Krakowie. W tutejszym sanktuarium można zobaczyć natomiast konfesjonał, w którym o. Wenanty spowiadał.

Reklama

Most na rzece Wiar w Huwnikach nosi imię Sługi Bożego. Kto był pomysłodawcą tego projektu?

– W ten sposób chcieliśmy jako wspólnota upamiętnić nie tylko częste wakacyjne pobyty ojca Wenantego z nowicjuszami i klerykami w Kalwarii Pacławskiej, ale też pożegnanie z nimi po ostatnich spędzonych tu wspólnie wakacjach. Latem 1919 roku, co zapisane zostało i w  kronikach kalwaryjskich, i w osobistych notatkach zakonnika, po mszy świętej chłopcy otrzymali na pamiątkę książeczki Tomasza a Kempis O naśladowaniu Chrystusa i odprowadzili ojca Wenantego właśnie do tego mostka (wówczas drewnianego). Zapis kronikarski brzmi: „Wówczas widzieli go po raz ostatni”. Most zyskuje jednak również status symbolu łączącego ludzi i światy: materialny i metafizyczny. Nowy most udostępniony został w 2016 roku.

Reklama

Archiwizuje Ojciec świadectwa osób, które za wstawiennictwem ojca Wenantego otrzymały pomoc. Czego najczęściej dotyczą?

– Świadectwa są przeróżne. Jednym z ostatnich jest list kobiety z Warszawy, która prosiła o. Wenantego w sprawach finansowych (wiele świadectw tego właśnie dotyczy), ale kiedy zobaczyła zdjęcie chorego chłopca przy grobie zakonnika, wywołało to u niej poczucie wstydu za własną małostkowość i wówczas przyszła refleksja o jej osobistym życiu. Modlitwa nabrała charakteru dziękczynnego za to, co ma, za zdrowych synów, udane życie rodzinne, za męża.

Reklama

Czy spotykał się Ojciec z niewierzącymi, których zaintrygowała postać ojca Wenantego? Kim dla nich jest?

– Zdecydowanie tak, w tym również z[paywall] osobami, które straciły wiarę. Przyjeżdżają, niekiedy dzwonią, opowiadając, jakimi drogami dociera do nich informacja o ojcu Wenantym i jego wstawiennictwie. Dla wielu postać Sługi Bożego jest niezwykle intrygująca i okazuje się nagle, że wokół postaci zakonnika gromadzą się zarówno wierzący, jak i niewierzący. Na przykład Węgierka, niewierząca, od 20 lat mieszkająca w Polsce, która znalazła na stronie internetowej modlitwę do o. Wenantego po węgiersku, była bardzo zaskoczona, uznała to za znak i taką ścieżką zaczęła szukać Boga. Lubię w tym kontekście stosować metaforę puzzli, które – rozsypane po Polsce czy po świecie – nagle zaczynają układać się za sprawą ojca Wenantego.

Reklama

Patronem jakich spraw jest ojciec Wenanty?

– Najważniejsze dla niego były zawsze eucharystia, brewiarz i różaniec, więc jego życie pokazuje człowieka głębokiej modlitwy, pokory, wrażliwości wobec innych. Ze spraw doczesnych wydaje się być patronem problemów finansowych, ale także spraw trudnych, szczególnie przeżywanych dziś przez wielu ludzi niepokojów i lęków, które zamykają człowieka w sobie, stępiają jego wrażliwość emocjonalną, empatię. Wydaliśmy nawet niewielką książkę Ojciec Wenanty na czas niepokoju i lęku.

Reklama

Jak by Ojciec scharakteryzował duchowość Sługi Bożego?

– W jego tożsamość duchową wpisana jest przede wszystkim duchowość eucharystyczna i maryjna. Najcelniej zdefiniował tę duchowość Maksymilian Kolbe, z którym Sługa Boży się znał i przyjaźnił: „Ojciec Wenanty nie silił się na rzeczy nadzwyczajne, ale zwyczajne wykonywał nadzwyczajnie”. To trudne, bo człowiek lubi być doceniony, być w centrum uwagi, ale zapomina równocześnie o tym, aby być uważnym w drobiazgach. Zamiast prześcigać samego siebie w doskonałości duchowej, ścigamy się z innymi w kwestiach materialnych. O. Wenanty jest więc pięknym przykładem duchowości franciszkańskiej. W swoich notatkach zapisał: „Wszystko na chwałę Boga i dla dobra dusz, nic dla siebie”.


Małgorzata Wilgucka, Artur Wilgucki
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dawno temu - niezalogowany 2020-10-04 13:59:50

    kolega ze śląska (Cieszyn) zawsze mi powtarzał ,że u nas na podkarpaciu to jeszcze średniowiecze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2020-10-04 14:25:21

    Niełatwa kwestia cudu wymaganego do beatyfikacji nikomu nieznanego zakonnikaAle obecnie zapotrzebowanie na cuda i to w sprawach znacznie ważniejszych jest olbrzymie.Pierwszą setkę zapotrzebowania wypełniają rządzący  mający bardzo poważne problemy jeżeli chodzi o sprzęt medyczny w przekrętach zamawiany gdzie cudownie zniknęła kasa  na ten sprzęt.Ba nawet zwykłe problemy ze szczepionką przeciw grypie mają cuda rozwiązać ponieważ rządzący nie potrafią.Siedzą więc bezczynnie i czekają na cuda.Ciekawe czy się zdarzą? Ze znikajacą kasą się zdarzył.Czekamy na następne

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Spirit - niezalogowany 2020-10-04 17:00:10

    Cud już się wydarzył na Kalwarii, o czym pisały media, niedawno widziałem tam świętą Trójce przy jakimś posągu, no prawie widziałem wszystkich, duch z PGE był niewidoczny, podobnie jak na ścieżkach rowerowych w Przemyślu. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości