Reklama

Wakacyjna forma przemyskich radnych

Pierwsza po tzw. sezonie ogórkowym w polityce sesja Rady Miasta Przemyśla (27 sierpnia br.) przebiegała nad wyraz spokojnie. Wyraźnie było widać, że radni są jeszcze w wakacyjnym nastroju.

Na sali obrad było sporo wolnych miejsc. Co prawda wymagana przy głosowaniach liczba radnych zasiadła w fotelach, ale było ich ledwie 16 na 23. Mieli do „klepnięcia” kilkanaście projektów uchwał oraz dwie rezolucje. Pierwsza dotyczyła nadania przez Radę Najwyższą Ukrainy uprawnień kombatanckich członkom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, druga związana była z podjęciem inicjatywy ustawodawczej mającej na celu umożliwienie skutecznej walki z tzw. dopalaczami. Obie zostały zaakceptowane przez radnych, choć wywołały pewne poruszenie.

– Oczywiście popieram to stanowisko, ale mam wątpliwości, czy akuratnie my powinniśmy być forpocztą. Wydaje mi się, że wyciągamy armatę na wróbla – stwierdził radny Wojciech Błachowicz (PO).
– Czy nie powinniśmy się zajmować sprawami lokalnymi, których jest w naszym mieście w bród? – pytał radny Dariusz Iwaneczko (PiS). – Od dawna twierdzę, że realizujemy bardzo złą politykę wschodnią, która nie reprezentuje interesów polskiej gospodarki. Nie rozumiem, dlaczego na takie sytuacje nie reagują polskie władze. Tworzenie takich rezolucji, moim zdaniem, grupy nacjonalistyczne na Ukrainie mogą wykorzystać do ataków na mieszkających tam Polaków – dodał.

Reklama

Magazyn szczotek?

Sesja miała zostać zainaugurowana informacją dotyczącą funkcjonowania strefy ekonomicznej i pozyskiwania inwestorów (obecnie działają tam cztery firmy: REM II, Probud, Piotruś Pan i Tandem Wind Power). Miała, lecz nie została. Storpedował pomysł krótkim, acz dosadnym wystąpieniem radny W. Błachowicz (PO): – Nie chcę przeżywać żenady na tej sali. Z relacji pana prezydenta wynika, że nic się nie dzieje. Od trzech lat prawie nic się nie zmieniło. Informowanie o tym, że ktoś złożył zapytanie odnośnie strefy, jest śmieszne. Takich zapytań pada tysiące.
Przemyscy radni m.in. przemianowali dotychczasową ulicę Tymona Terleckiego na ulicę Książąt Lubomirskich. Sporo było projektów związanych ze zmianami w tegorocznym budżecie miasta, czyli przede wszystkim „przeniesieniem” zaoszczędzonych pieniędzy na inne, potrzebne – a wcześniej niedoszacowane – inwestycje. W większości chodziło o zasilenie oświatowej kasy, ale także m.in. MOPS-u, MZK sp. z o.o. czy Szpitala Miejskiego (200 tys. na wykonanie wentylacji na oddziale intensywnej terapii). Radni ożywili się przy tej ostatniej kwestii. Całkiem słusznie, do tej pory bowiem wciąż nie wiadomo, jak będzie od 1 stycznia 2016 r. wyglądać struktura tej placówki, jak wygląda koncepcja połączenia ze szpitalem wojewódzkim i jaką rolę będą w tym wszystkim odgrywać władze Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie.
– Jak możemy przegłosować przekazanie pieniędzy na coś, skoro do tej pory nie wiadomo, jak ten twór ma funkcjonować. To byłoby wyrzucanie ich w błoto. Jakie są plany marszałka co do szpitala na Słowackiego? Nie wiemy, czy za kilkanaście miesięcy nie będzie tam na przykład magazynu szczotek – stwierdził radny Tomasz Kulawik (SLD).
– Ludzie mnie zaczepiają i pytają, czy to prawda, że ma zniknąć z tego szpitala podstawowa opieka zdrowotna. Nie wiem, co mam im odpowiedzieć. Nie znamy żadnej koncepcji. To trochę niepoważne – wtórował mu kolega partyjny Ryszard Kulej.
Zarówno zastępca prezydenta miasta Grzegorz Hayder, jak i obecny na sali p.o. dyrektora Szpitala Miejskiego w Przemyślu zdecydowanie zaprzeczyli, aby w jakiejkolwiek koncepcji był pomysł likwidacji POZ. Problem jednak pozostał, bo wciąż nikt żadnej nie zna...

Tchórzostwo przedwyborcze?

Podobne emocje wzbudził projekt uchwały w sprawie przekazania 180 tys. zł na adaptację na potrzeby magistratu budynku, w którym mieści się obecnie Gimnazjum nr im. Królowej Jadwigi przy ul. Wodnej. Do części pomieszczeń ma się przeprowadzić kilka wydziałów z budynku przy ul. Ratuszowej 10A.
– Nie zgadzamy się z trybem przeprowadzenia tej operacji. To niepoważne traktowanie kadry, rodziców i uczniów. Nie było do tej pory decyzji o likwidacji szkoły, a już parceluje się ludzi. Komuś najwyraźniej zabrakło cywilnej odwagi przy podejmowaniu decyzji. To cyniczne podejście, tchórzostwo przedwyborcze, aby przypadkiem nie spojrzeć tym ludziom prosto w oczy. Takim zabiegiem tak naprawdę zlikwidowało się tę szkołę, bo który rodzic pośle swoje dziecko do tak niepewnej placówki? – pytał radny Błachowicz.

Reklama

Wreszcie kasa na sport

Radni zdecydowali się wreszcie przekazać obiecywane już wielokrotnie pieniądze na sport kwalifikowany i niekwalifikowany. Wreszcie, co nie omieszkał zauważyć radny Tomasz Schabowski (PO). – To skandaliczna sytuacja, że dopiero teraz o tym rozmawiamy. I tak te pieniądze byśmy dali, więc nie widzę większego sensu, by nie móc ich zagwarantować i przekazać na początku roku. W tym mieście nikt sportem się nie zajmuje. To piąte koło u wozu. Dlaczego do tej pory nie było żadnej komisji, bo radny Łoziński nie miał ochoty czy nie miał czasu? Dlaczego nie ma opinii rady sportu? Dlaczego osoby odpowiedzialne za wizerunek sportu w mieście nie chcą się spotkać i porozmawiać? – pytał, oby nie retorycznie.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama