III LIGA – GRUPA IV: Podopieczni Mariusza Sawy niedawne demony przepędzili precz już na dobre i wygrali trzeci z rzędu mecz! Wygrana z liderem i to na jego terenie jest sporą niespodzianką.
Prawdziwe wejście smoka w Krakowie miał Paweł Hass, który niedawno wrócił do zespołu po kontuzji, ale – jak to zwykle bywa – powroty nigdy nie są łatwe. Na krakowskim Ludwinowie, na stadionie przy ulicy Rydlówki pokazał, że problemy ma już za sobą. Wróciła przede wszystkim skuteczność, którą imponował w ub. sezonie w barwach Sokoła Sieniawa. Dzięki tej wygranej JKS 1909 Jarosław od fotela lidera dzielą ledwie trzy punkty! W czołówce tabeli panuje niesamowity wręcz ścisk, bo aż pięć zespołów ma po 13 punktów.
Garbarnia Kraków – JKS 1909 Jarosław 1:2 (1:1)Bramki: 0:1 Hass 9. min, 1:1 Siedlarz 45. min, 1:2 Hass 90. min. Reklama
Garbarnia: Cabaj – Piszczek, Łukasik (24. Kostrubała), Kalemba, Pawłowicz (70. Wieczorek) – Nieśmiałowski (68. Kozik), Pietras, Nowak, Siedlarz (75. Kitliński), Gaudyn – Ogar. JKS 1909: Strączek – Gliniak, Sobol, Sokołenko, Świech – Kaganek (83. Rop), Daszyk, Kycko (89. Kłusek), Raba, Aab (63. Pękala) – Hass (90. Wróbel). Sędziował: Damian Gawęcki (Kielce). Żółte kartki: Gaudyn, Siedlarz, Pawłowicz oraz Kaganek i Świech. Widzów: 250. |
Jeszcze dwa tygodnie temu nastroje wśród sympatyków JKS były kompletnie różne od tych panujących obecnie. Jarosławianie, których ulubieńcy ze skromnym jednym „oczkiem” na koncie plasowali się w ogonie ligowej klasyfikacji, z obawą wyczekiwali kolejnych pojedynków. Okazuje się jednak, że osiem dni to wystarczający okres, aby niemal całkowicie zmienić optykę patrzenia na poczynania drużyny. JKS zanotował trzy zwycięstwa – w tym na stadionie lidera z krakowskiego Ludwinowa.
Sam mecz, toczony w bardzo dobrym tempie, był doskonałym dowodem na podniesienie poziomu sportowego III ligi po niedawnej reformie. Cieszy fakt, że to właśnie goście byli stroną narzucającą to wysokie tempo, od pierwszych minut zdobywając teren szybkimi akcjami z udziałem aktywnych skrzydłowych. Doskonale w drugiej linii spisywał się[paywall] Kycko, którego podanie zainicjowało bramkową akcję w 9. min. Do piłki wystartowali wówczas Aab i Cabaj, skrzydłowy JKS wygrał przebitkę z bramkarzem Garbarni i dograł w szesnastkę do Pawła Hassa, a ten bez namysłu posłał piłkę do pustej bramki. Zaskakujący początek nie zdeprymował krakowian, którzy już chwilę później powinni wyrównać, lecz strzał Gaudyna z najbliższej odległości doskonale wybronił nogami Strączek. Kibice nie mogli narzekać na nudę, a szarże Aaba i Hassa, którzy bezlitośnie ogrywali Łukasika, zdały się być powodem, dla którego trener Mirosław Hajdo zmienił stopera, zanim na zegarze minęły dwa kwadranse. Wspomniany Hass, odbudowujący formę po niedawnej kontuzji, w I połowie jeszcze dwukrotnie dał się we znaki miejscowej defensywie, lecz za pierwszym razem minimalnie przestrzelił, a za drugim przegrał pojedynek z Cabajem. W końcówce Garbarnia wrzuciła wyższy bieg, a wyrównanie zawdzięcza precyzji Siedlarza, którego fantastycznego uderzenia w samo „okno” jarosławskiej bramki nie obroniłby chyba żaden bramkarz świata.
Świetnie usposobieni jarosławianie po przerwie szukali okazji do odzyskania prowadzenia. W 51. min o krok od celu był Gliniak, jednak doskonałym refleksem wykazał się Cabaj. Chwilę później do siatki Garbarni trafił Raba, lecz arbiter odgwizdał pozycję spaloną. Krakowianie również nie próżnowali, lecz pewnie spisująca się jarosławska defensywa nie pozwalała gospodarzom na zbyt wiele. Gdy wydawało się, że obaj rywale podzielą się punktami, koszmarny błąd popełnił Cabaj. Doświadczony krakowski golkiper „wypluł” z koszyka pozornie niegroźny strzał Ropa, a czający się w pobliżu Hass skwapliwie skorzystał z okazji i zapewnił jarosławianom zwycięstwo.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze