– W mieście szykuje się wycinka drzew na dużą skalę. W przeważającej mierze są zdrowe, a pretekstem jest planowane usunięcie drzew chorych, o statusie pomników przyrody – zaalarmował nas czytelnik. Żadne decyzje w sprawie ponumerowanych drzew jeszcze nie zapadły – uspokajają urzędnicy. – Kluczowa będzie opinia dendrologa – dodają.
Jeden z mieszkańców zaalarmował naszą redakcję o mających iść w mieście pod topór ponad 100 drzewach. Jako że wrażliwych na los miejskiej zieleni przemyślan nie brakuje, zdecydowaliśmy się drążyć temat.
– Podejmijcie temat planowanej wycinki drzew w okolicach przemyskiego PWiK-u, ulicy Rosłońskiego, ulicy dojazdowej do ogródków działkowych będącej przedłużeniem Witoszyńskiej oraz ścieżki rowerowej biegnącej od PWiK-u do Prałkowiec. Przeznaczonych jest tam prawdopodobnie do wycinki grubo ponad 100 okazałych drzew, choć wcześniej w mediach przewinęła się informacja mówiąca o kilku. Drzewa oznaczone zostały pomarańczowymi liczbami, a tak oznacza się te planowane do masowej wycinki – przekazał mężczyzna.
Reklama
Jak dodał, w przeważającej mierze drzewa wyglądają na zdrowe, a pretekstem do ich wycinki jest najprawdopodobniej planowane usunięcie drzew chorych o statusie pomników przyrody. – Sądząc po tym, co zaobserwowałem we wskazanej okolicy, władze miasta Przemyśla planują niczym nieuzasadnioną rzeź pięknych i zdrowych drzew pod przykrywką usunięcia tych kilku stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa. Skoro drzewa zostały już ponumerowane, oznacza to, że za niedługo do działania przystąpią pilarze – kontynuował, podkreślając, że może to wróżyć bezsensowną dewastację przyrody, którą można powstrzymać.
Emocje studzi Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury UM w Przemyślu, wyjaśniając[paywall], że na początku bieżącego roku miały miejsce złamania i uszkodzenia drzew na terenie użytkowanym przez Zakład Uzdatniania Wody, a więc wzdłuż ul. Rosłońskiego oraz graniczącej z PZD „Wiarus” i biegnącej w tym rejonie ścieżki rowerowej.
„W związku z tym Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o., mając na względzie bezpieczeństwo użytkowników tych dróg, zleciło opracowanie „Operatu technicznego – geodezyjna inwentaryzacja drzew wskazanych dendrologicznie do pomiarów” oraz „Inwentaryzacji drzewostanu na działkach nr: 1/3, 15 i 21 obr. 206 w Przemyślu (PWiK – Zakład Uzdatniania Wody)” – wyjaśnia.
Z odpowiedzi miasta wynika, że pomarańczowe znaki na drzewach, o których wspomina mieszkaniec, to po prostu oznaczenie tych roślin, które zostały przeznaczone do zbadania przez dendrologa.
– Wspomniana dendrologiczna inwentaryzacja drzewostanu została już opracowana – na podstawie obowiązujących przepisów przez uprawnionego do wykonywania tego rodzaju opinii dendrologa. Zgodnie z dokumentacją zinwentaryzowane drzewa zostały wytypowane do obserwacji, cięcia sanitarnego lub technicznego oraz – ze względu na ich zły stan – część z nich do usunięcia. Gatunki drzew przeznaczonych do wycinki to w większości: wierzby, topole, jesiony oraz drzewa owocowe. W tej chwili nie ma jeszcze decyzji – zgody prezydenta miasta – na ich wycięcie. Wszystkie drzewa przeznaczone do wycinki zostały szczegółowo opisane we wspomnianej inwentaryzacji, z dokładnym wymienieniem powodów, dla których takie działanie jest niezbędne, a są nimi np. obumarcie lub obumieranie drzewa, choroby, posusz, w rzadkich przypadkach zagrożenie dla poruszających się drogą – przekazuje W. Wołczyk.
I dodaje, że jedynym powodem podjętych przez PWiK działań jest konieczność zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom ciągów komunikacyjnych biegnących wzdłuż działek Zakładu Uzdatniania Wody.
We wtorek, 25 listopada, a więc po otrzymaniu wyjaśnień magistratu, urzędnicy przekazali nam informacje o powalonym drzewie w lokalizacji, którą obejmowała inwentaryzacja. – Niektóre działania, jak przegląd drzewostanu, po prostu są konieczne – podsumowali.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze