Reklama

Wiosna nie dla wszystkich

20/03/2018 07:54

Nareszcie. – Wiosna panie sierżancie – wszyscy cytują Helę z filmowej komedii Tadeusza Chmielewskiego. Jednak nie wszyscy się z tego cieszą. Na przykład Krzysztof C. wcale nie ma powodu do radości, gdyż kilka dni temu trafił do zakładu karnego, w którym przyjdzie mu pod celą przesiedzieć dwa lata.

Gwoli sprawiedliwości sam sobie winien, bo mógł odczekać, aż skończą się mu zawiasy, które dostał za poprzednią sprawę. To była drobna rzecz – rok w zawieszeniu na dwa lata, ale Krzyśkowi pewnie kalendarz się pomieszał i myślał, że minął okres zawieszenia kary za usiłowanie włamania. Teraz jeszcze doliczyli mu do tego włamanie i na dodatek kradzież. Historia miała miejsce w jednej ze starych kamienic na obrzeżach miasta. Zima tego roku nie była zbyt ciężka, ale Krzysiek, doświadczony przez życie, postanowił przetrwać ją w godziwych warunkach. W tym celu w listopadzie ubiegłego roku włamał się do mieszkania, którego właściciel na dłuższy czas wyjechał za granicę. Zrobił to dyskretnie i cicho, po czym, nie kryjąc się, zamieszkał jak u siebie. Sąsiedzi uwierzyli, kiedy im powiedział, że właściciel jest jego dobrym znajomym i zostawił mu klucze, żeby opiekował się mieszkaniem. Widocznie był przekonywujący, bo nikt jakoś niczego nie podejrzewał. Do czasu. Dwa pokoje, łazienka, telewizor – Krzysiek takich luksusów dawniej nie miał i mógłby długo się w nich pławić. Niestety, mając rozrywkowy charakter, nie wytrzymał długo w samotności i kiedy już poczuł się pewnie, zaczął zapraszać znajomych, którzy skwapliwie z tego korzystali.

Lokatorzy, w większości ludzie wiekowi, spotykali obcych mężczyzn, którzy wchodzili i wychodzili od Krzyśka nie całkiem trzeźwi, ale dopiero kiedy zaczęły tam bywać panie, zwłaszcza lokatorki zaczęły się tym interesować. Raz i drugi się zdarzyło, że odgłosy balangi słychać było w całej kamienicy. Wreszcie którejś nocy ktoś z lokatorów nie wytrzymał i zadzwonił po policję. Krzysiek dość mętnie się tłumaczył, nawet błędnie podał nazwisko właściciela, który niby użyczył mu mieszkania. Skończyło się tym, że z Francji przyjechał właściciel, który – jak się okazało – zna Krzyśka tylko z widzenia i nie było mowy o użyczeniu mieszkania. Do włamania doszło jeszcze duże zużycie prądu i brak paru drobiazgów, co uznano za kradzież. Wyrok brzmiał – dwa lata bezwzględniej odsiadki, więc jak tu się cieszyć wiosną. jot
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości