Kiedy jeden z domowników na chwilę wrócił do domu, włamywacze uciekli w krzaki i po kilku minutach ponownie przystąpili do rozpoczętego zadania.
Sceny z włamania zarejestrował przydomowy monitoring. Włamywacze wykorzystali moment, kiedy nikogo nie było w domu. – Wszystko wskazuje na to, że byliśmy obserwowani, ponieważ byli dobrze zorientowani – mówi jeden z pokrzywdzonych.
Napastnicy wybrali dom jednorodzinny w samym centrum Żurawicy. Była sobota, 27 sierpnia, kilka minut po godz. 21.
Mieli kominiarki, rękawiczki i łom. Na nagraniach widać, jak próbują sforsować drzwi tarasowe. Sprawia im to jednak spore trudności.
– W pewnym momencie brat wrócił na chwilę do domu coś zabrać. Oni byli już wówczas z tyłu domu[paywall]. Na filmie widać, że uciekli i schowali się w krzakach. To ich jednak nie odstraszyło. Gdy zobaczyli, że brat odjechał, ponownie przystąpili do włamania. Nie udało im się jednak pokonać drzwi – opowiada.
Jeden z włamywaczy zobaczył na podwórzu drabinę. Napastnikom udało się sforsować okno na piętrze. Jeden z nich wszedł i otworzył pozostałym drzwi od środka.
Po około 15 minutach wrócił jeden z domowników, czym spłoszył włamywaczy, którzy wybiegli przez taras i przeskoczyli ogrodzenie. – Najprawdopodobniej nie zdążyli niczego ukraść, ale splądrowali kilka pomieszczeń, robiąc ogromny bałagan. Chyba szukali biżuterii i gotówki, bo laptopa i sprzętu elektronicznego nie ruszali. Przeszukania zaczęli od piętra – mówi pokrzywdzony.
Upatrzona przez włamywaczy posesja znajduje się w centrum Żurawicy. Jest ogrodzona i otoczona tujami. Złodzieje wybrali godzinę, w której nie byli dobrze widziani a jednocześnie ruch wokół domu nie wzbudza większych podejrzeń.
Co istotne, domownicy nie wyjeżdżali tego dnia wspólnie, np. na wesele. – Ogólnie wszyscy byli w domu. Każdy wychodził tylko na chwilę, nikt ze znajomych nie wiedział o naszych planach. Ja spontanicznie pojechałem na dwie godziny na Wincentiadę. Akurat przez kilkadziesiąt minut nikogo nie było w domu. Włamywacze to wykorzystali, co wskazuje na to, że byliśmy obserwowani – uważa pokrzywdzony.
Wprawdzie włamywacze nic nie ukradli, ale poczynili spore straty, szacowane na kilka tysięcy złotych.
– Natychmiast po otrzymaniu informacji o zdarzeniu, do pracy przystąpiła policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza. Wykonano oględziny miejsca zdarzenia utrwalając, szereg śladów, które pozostawili sprawcy. Zabezpieczono zapis obrazu utrwalonego przy pomocy kamer umieszczonych na terenie posesji. W działaniach użyto przewodnika z psem, wyszkolonym do tropienia śladów. Rozpoczęto typowanie osób mogących mieć związek z tą sprawą i ustalanie świadków zdarzenia – mówi komisarz Mirosław Dyjak z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.
– W tej sprawie postępowanie przygotowawcze prowadzi Komisariat Policji w Żurawicy. Trwają czynności zmierzające do ustalenia wszystkich osób biorących udział w popełnieniu przestępstwa. Gromadzony jest materiał dowodowy. Z uwagi na zniszczenia, dokonane przez sprawców, muszą się oni liczyć z odpowiedzialnością karną nie tylko przewidzianą za włamanie, ale także uszkodzenie i zniszczenie mienia – dodaje policjant.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To jacyś miejscowi amatorzy-złodzieje spod budki z piwem a nie włamywacze.18 minut im potrzebne było aby sforsować zwykłe drzwi balkonowe (tarasowe).Chyba już złapani są?!
Taa i co ci to da, na psy wystarczy podrzucic mieso z trutką lub kijem w łeb zdzielić.
To jacyś miejscowi amatorzy-złodzieje spod budki z piwem a nie włamywacze.18 minut im potrzebne było aby sforsować zwykłe drzwi balkonowe (tarasowe).Chyba już złapani są?!
Wystarczyło kupić 2 dobermany ;)
Taa i co ci to da, na psy wystarczy podrzucic mieso z trutką lub kijem w łeb zdzielić.