Reklama

Wspólnie i w porozumieniu

22/04/2023 07:06

KRYMINAŁEK

Nieznajomość prawa szkodzi, o czym już niejeden się boleśnie przekonał. Tylko jak zgłębić ten gąszcz przepisów, paragrafów i artykułów, kiedy na dodatek prawniczy język dla przeciętnego obywatela brzmi jak chińszczyzna. Niektórzy twierdzą, że sporo można się nauczyć, mając odpowiednio długi wyrok i dobre towarzystwo pod celą. Z tym jednak byłbym ostrożny. Na przykład Antoni S. przesiedział w sumie prawie trzy lata i jakoś niczego się nie nauczył.

Parę lat temu, kiedy za sprawą Chińczyków złom różnych metali znacznie podrożał, naród przestawił się na zbieractwo. Niejeden pociąg stanął w polu, bo złomiarze ukradli jakieś przewody. Ginęły klamki, włazy kanalizacyjne, poręcze i cmentarne krzyże, jeżeli były z żeliwa. Zdarzało się, że do punktu skupu złomu przynoszono potężne pociski wygrzebane na przedpolach fortów. Właśnie wtedy Antek przeżywał okres prosperity, choć przyznać trzeba, że do rekinów w tym biznesie nie należał.

Reklama

Kiedy go bardzo suszyło, potrafił nawet do śmietnika sięgnąć, bo za pięćdziesiąt puszek mógł kupić „kubusia”. Pierwszy raz wpadł, kiedy z lodówki, którą sąsiad wystawił na klatkę schodową, wymontował silnik i parę rurek. Jednak wtedy rzeczoznawca skradzione części wycenił tak nisko, że Antoniego ominęła odsiadka. Gorzej było później. Nasłuchał się Antek o tonach złomu zalegającego na terenie dawnej bocznicy kolejowej. Ponoć było tam istne eldorado i wszyscy tam chodzili. Któregoś dnia Antek też się zdecydował, ale trzeba było dymać za miasto, więc żeby mu było raźniej, namówił kolegę.

Miejscówka była już trochę przetrzebiona, jednak po godzinie szperania mieli już w torbach po dobrych parę kilogramów miedzi. Wtedy, nie wiadomo skąd, pojawili się sokiści i nakryli ich na gorącym uczynku. Przyłapani najpierw próbowali uciekać, ale nie mieli szans z wytrenowanymi funkcjonariuszami i po stu metrach się poddali. Godzinę później razem z dowodami rzeczowymi trafili na policję. Antka przesłuchiwano w drugiej kolejności i kiedy policjant powiedział mu, że będzie odpowiadał za to, że wyczerpał znamiona czynu zabronionego  wspólnie i w porozumieniu z… (tu padło nazwisko jego kolegi), Antek stanowczo zaprotestował. – Nie zgadzam się, że wspólnie, bo przecie każdy z nas miał swoją torbę i działaliśmy każdy na swój użytek, więc nie może tak być.

Reklama

Protest nie został uwzględniony, a sędzia, biorąc pod uwagę recydywę i zagrożenie spowodowane kradzieżą infrastruktury kolejowej, wlepił Antkowi rok odsiadki, więc miał czas na dokształcanie w dziedzinie prawa.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości