Choć tempo prac nad przywróceniem do życia fabryki wagonów w Gniewczynie do ekspresowych nie należy, przedstawiciele PKP Cargo przekonują, że przedsięwzięcie ma się dobrze. Trwa finalizowanie przejęcia budynków.
Przywrócenie produkcji w fabryce wagonów w Gniewczynie to już prawdziwa epopeja, a obserwatorzy tego procesu, zniechęceni brakiem konkretnych efektów, coraz częstej przebąkują o tym, że cały projekt to kotlet odgrzewany tylko przy okazji kolejnych kampanii wyborczych.
Koncepcja wskrzeszenia produkcji postawionego w 2014 r. w stan upadłości zakładu pojawiła się na przełomie zimy i wiosny ubiegłego roku. Wtedy to samorządy wespół z NZSS „Solidarność” Ziemia Przemyska wystosowały apel do szeregu instytucji i organów państwowych o odtworzenie fabryki. Okazało się, że apel ów trafił na podatny grunt. Jeszcze w kwietniu PKP Cargo i Agencja Rozwoju Przemysłu podpisały list intencyjny w sprawie rozpoczęcia produkcji wagonów na Podkarpaciu, nie przesądzając jednak o tym, czy miałaby ona zostać uruchomiona w Gniewczynie, czy też w innej lokalizacji na terenie województwa. Temat powrócił we wrześniu tegoż roku, kiedy eurodeputowany Tomasz Poręba, od dawna żywo zainteresowany problemem, odtrąbił sukces starań o reanimację zakładu, bo PKP Cargo i Forespo Poland zobowiązały się w liście intencyjnym, że umowa o przejęciu zakładu przez ten pierwszy podmiot sfinalizowana zostanie do 15 listopada. Od tamtej pory brak nowych doniesień o postępach przedsięwzięcia. Można było nawet odnieść wrażenie, że projekt wytracił impet i do wskrzeszenia fabryki nie dojdzie.
Podejrzeniom takim zaprzecza jednak stanowczo Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo SA. – Finalizujemy rozmowy dotyczące zakupu nieruchomości w Gniewczynie, a wybuch epidemii koronawirusa nieznacznie przedłużył ten czas – przekonuje. W komunikatach z jesieni ubiegłego roku informowano, że remontem i przystosowaniem zakładu do wznowienia produkcji zajmą się PKP Cargo, Agencja Rozwoju Przemysłu i Fabryka Wagonów Świdnica – dziś prezes PKP Cargo, nie wdając się w szczegóły, podtrzymuje stanowisko, że uruchomienie produkcji będzie wymagało trochę czasu. – Po fizycznym przejęciu zakładu chcielibyśmy rozpocząć procesy przygotowawcze do uruchomienia produkcji. Dziś ten majątek po kilku latach przestoju jest zdekapitalizowany, więc musimy w pierwszej kolejności odtworzyć zdolności produkcyjne – zdradza plany spółki, którą kieruje. Kiedy zatem pierwsze wagony mają szansę zajechać z linii produkcyjnej fabryki? – W naszej ocenie potrzebujemy około 18 – 24 miesięcy od momentu wejścia do fabryki do rozpoczęcia montażu. Jednak z uwagi na dynamicznie zmieniające się otoczenie, a zwłaszcza wpływ koronawirusa COVID-19, nie możemy w sposób precyzyjny określić tego terminu – odpowiada Cz. Warsewicz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze