Dla nikogo nie jest niespodzianką, że Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Przemyślu słynie z organizacji prelekcji na rozmaite tematy. Ale 21 marca sala wykładowa TPN stała się równocześnie małą przestrzenią wystawienniczą, w której zaprezentowano dzieła sztuki na najwyższym poziomie.
Pretekstem do nietypowej inicjatywy był odczyt mgr Iwanny Matkowskiej, lwowskiej historyczki sztuki, nt. „Ołeksa Nowakowski i świat wielkich prądów artystycznych w jego twórczości – w 152. rocznicę urodzin malarza”.
Nowakowski to artysta, działający pomiędzy Odessą, Krakowem i Lwowem. Uczeń m.in. Leona Wyczółkowskiego i Jana Stanisławskiego, był jednym z najważniejszych malarzy swojej epoki naszego obszaru. Wychowanek krakowskiej ASP, przez wiele lat mieszkający w podkrakowskiej Mogile, a potem we Lwowie, ściśle współpracował z metropolitą greckokatolickim Andrzejem Szeptyckim, aby ukraińska sztuka stała się ważną częścią kultury europejskiej. Jego dzieła są mocno przesycone elementami religijnymi, ludowymi; artysta czerpał równocześnie z dorobku symbolizmu i ekspresjonizmu.
Zgromadzeni, poza znakomicie przedstawioną prezentacją, mieli szansę zobaczyć cztery oryginalne dzieła artysty, w tym jego autoportret. W 1932 r. w warszawskiej „Zachęcie” odbyła się duża indywidualna wystawa Nowakowskiego – przemyska ekspozycja była próbą zainteresowania miejscowego środowiska tym, aby spojrzeć na twórcę, który był jednym z ważniejszych głosów swojej epoki w dialogu polsko-ukraińskim. Ze względu na to, że jego muzeum we Lwowie w warunkach wojennych jest zamknięte, może przyszedł czas, aby dzieła Nowakowskiego w szerszym wyborze pokazać choćby w Przemyślu. Przecież od wieków oba miasta tak wiele łączyło. Sądząc po ożywionej dyskusji po wykładzie i zainteresowaniu, jaką wzbudziły dzieła, nie powinien to być zły pomysł.
Tomasz Pudłocki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze