Reklama

Wyrok dla filatelisty

26/02/2018 07:53

Mądrzy ludzie powiadają: jak się na czymś nie znasz, to się za to nie bierz. Niestety nie do wszystkich to dociera, a skutki bywają różne i czasem nawet trzeba odpokutować niewiedzę. Ponieważ rzecz będzie o filatelistyce, na początek trochę fachowej wiedzy.

Najdroższym znaczkiem pocztowym jest tzw. Treskilling Yellow wydany przez Pocztę Szwajcarską w 1855 roku, który na aukcji w Genewie został sprzedany za rekordową sumę 3,61 miliona euro. Jego cena wynika nie z wieku, tylko z tego, że został wydany z błędem, w kolorze żółtym zamiast zielonym. Trzeba przyznać, że każdy by chciał znaleźć taki niewielki żółty kawałek papieru z ząbkami. Andrzej K. na filatelistyce zupełnie się nie znał, ale wiedział, że niektóre kolekcjonerskie przedmioty, zwłaszcza te starsze, mogą mieć dużą wartość. Któregoś dnia kolega poprosił go o pomoc przy porządkowaniu mieszkania po zmarłym dziadku. Pół dnia męczyli się z wynoszeniem do kontenera starych gratów. Wtedy Andrzej w jednej z szuflad w starej komodzie przyuważył trochę sfatygowany album ze znaczkami. Kolega coś bąknął, że to kolekcja dziadka co najmniej z przed pięćdziesięciu lat, a więc bardzo stara. Andrzej przerzucił kilka stron, ale zupełnie się na tym nie znał i odłożył album do szuflady. Jednak nie dawało mu to spokoju i później w domu usiadł do komputera i wyklikał ceny starych znaczków. Widocznie zrobiły na nim wrażenie, bo postanowił zrobić skok, żeby buchnąć album i ustawić się finansowo na jakiś czas. Pustego mieszkania na parterze nikt nie pilnował, więc nie miał problemu z dostaniem się do wewnątrz.

Dwa dni później kolega zauważył wybitą szybę, a ponieważ ślady wewnątrz wskazywały na włamanie, zawiadomił policję. Kiedy technicy zebrali ślady, jeden z policjantów zapytał go, co zginęło. W wysprzątanym mieszkaniu było raczej pusto i dość szybko się okazało, że zginął tylko stary album ze znaczkami. Tymczasem Andrzej biegał z albumem po antykwariatach coraz bardziej załamany, bo wszędzie słyszał, żeby więcej takiego szajsu nie przynosił. Jeszcze bardziej się załamał, kiedy po południu przyszli do niego policjanci. Później było jeszcze gorzej, bo rzeczoznawca stwierdził, że najdroższym znaczkiem wartym około czterdziestu złotych był  ten z portretem Bieruta, a cały album z zawartością wart był około czterystu złotych, ale ponieważ była to kradzież z włamaniem Andrzej raczej nie może liczyć na wyrok w zawiasach.


kryminałek jot
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości