Reklama

Wyschnięte studnie i tajemnicza rura w Wisłoku

Wyschnięte studnie, zeschnięte drzewa, śnięte ryby, znaczny ubytek wody w stawach w okolicach Woli Małkowej i Gniewczyny Trynieckiej to – zdaniem tutejszych – skutki działalności żwirowni „Kruszmat Beton”, eksplorującej teren tuż obok Wisłoka w tej drugiej miejscowości. Mieszkańcy zastanawiają się nad złożeniem w przeworskiej prokuraturze rejonowej pozwu zbiorowego w tej sprawie.

Wola Małkowa i Gniewczyna Tryniecka to miejscowości zwodociągowane, ale nie znaczy to, że mieszkańcy nie korzystali z wykopanych przed laty studni. Woda z nich służyła im przede wszystkim do podlewania płodów rolnych. Studnie są niemal na każdym podwórku, tyle że nie ma w nich wody.


fot.Mariusz Godos
Studnie są niemal na każdym podwórku, tyle że nie ma w nich wody.

– Kiedyś wody tu było pod dostatkiem. A teraz... Kilkanaście betonów wpuszczonych w ziemię i suche dno – pokazuje Elżbieta Misiło z Woli Małkowej, która mieszka tu ponad 60 lat. – Może to zbieg okoliczności, a może główny powód, bo nie ma wody, od kiedy zaczęli kopać piasek. A drzewa, kiedyś piękne i zdrowe, teraz pousychały. Nie rozumiem także, dlaczego woda znikła ze starego koryta Wisłoka? Ryby pozdychały, a kiedyś szczupaki takie tu były, że i dwie rodziny jednym by wykarmił. Przypuszczamy, że ta firma obniża poziom wód gruntowych, żeby lepiej im było pobierać ten piasek. Nie próbowaliśmy do tej pory interweniować w tej sprawie, bo jest przecież wodociąg. Tyle że kiedyś dzięki wodzie w studiach mogliśmy podlewać kwiatki, warzywa i owoce. Mamy także zwierzęta domowe, którym musimy dawać wodę z kranu. A przecież to kosztuje – dodała.

Drastyczny opad wód gruntowych
Spółka „Kruszmat Beton” powstała w 2009 r. Zajmuje się wydobywaniem i produkcją różnego rodzaju kruszywa. Od 2013 r. na terenie zakładu ulokowanego tuż nad Wisłokiem rozpoczęła także produkcję betonu z wydobywanych kruszyw. Na wszystko posiadają odpowiednie certyfikaty.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Spółka „Kruszmat Beton” powstała w 2009 r. Zajmuje się wydobywaniem i produkcją różnego rodzaju kruszywa.

– Wydobywają kruszywo na działkach, które wykupili od prywatnych osób. W odległości około 300 metrów płynie Wisłok. Przez kilka ostatnich lat zauważyłem drastyczny opad wód gruntowych. Szacuję, że o około półtora metra obniżyło się lustro wody. Ostatnie lata były wprawdzie suche, ale działalność tej firmy też nie jest bez znaczenia. W specjalnych odstojnikach, które pozyskali ze zlikwidowanej cukrowni w Przeworsku, mają zamontowaną regulowaną rurę. Druga wyprowadzona jest do Wisłoka. Cokolwiek woda podniesie się powyżej poziomu tej pierwszej rury, jest odprowadzana do rzeki. Dlatego, moim zdaniem, nie ma wody w studniach w okolicznych miejscowościach. A to ma negatywny wpływ na całe środowisko – uważa jeden z mieszkańców Gniewczyny Trynieckiej.
Aby nie być gołosłownym, opisaną sytuację pokazał. Rzeczywiście, jedna z rur w jednym z odstojników jest wlotem, bo widać było jak zasysa nawet trawy i szuwary. Druga, znakomicie ukryta w wysokiej trawie, wychodzi z ziemi tuż nad Wisłokiem i wylewa z siebie wodę do rzeki. Nie wiadomo, jakiej jakości…

Czyje są te rury?
Szef firmy „Kruszmat Beton” wyjaśnił, że na prowadzoną działalność ma wszelkie pozwolenia, a fakt, że wody opadają, zrzuca na panującą od kilku lat suszę i brak śnieżnych zim. Po części ma rację. Pozwolenie wodno-prawne potwierdziliśmy w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
– Wszystko robimy zgodnie z prawem, mając na względzie ochronę środowiska. Ciągle mamy kontrole, a to z urzędu górniczego, a to WIOŚ-iu. Nie było instytucji, która miałaby jakiekolwiek zastrzeżenia. Nic natomiast nie wiem na temat rury odprowadzającej wodę wprost do Wisłoka – stwierdził.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Jedna z rur w jednym z odstojników jest wlotem. Widać, jak zasysa nawet trawy i szuwary.

Solidność firmy potwierdził wójt gminy Tryńcza Ryszard Jędruch. – Wiem o wszystkich kontrolach przeprowadzanych w tej firmie i wiem, że żadna z nich nie wykazała nieprawidłowości. Ale skoro jest jakiś problem, obiecuję, że zbadamy sprawę. Najlepszym rozwiązaniem byłoby trójstronne spotkanie, podczas którego wyjaśnione zostałyby wszystkie wątpliwości – zasugerował.
Niby wszystko jest w porządku. Pytanie tylko, do kogo należą dwie rury, z których jedna zasysa wodę w odstojniku pocukrownianym, a druga odprowadza ją do Wisłoka. Do firmy wydobywającej kruszywo nie, cukrowni już nie ma. Jeśli nikt się do nich nie przyznaje, to warto byłoby, aby właściciela spróbowali odnaleźć funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości