Pewien ksiądz każdą niedzielę zaczyna od przygotowania tłumaczenia fragmentów Pisma Świętego odczytywanych w kościołach. Następnie w formie esemesów rozsyła telefoniczną perykopę do wszystkich swoich znajomych. Inny znajomy ksiądz ewangelizuje wykorzystując tak zwane portale społecznościowe. Tak więc do radia, telewizji, czasopism Kościół dołączył najnowsze osiągnięcia techniczne.
Święty Paweł, niestrudzony apostoł Ewangelii, całymi latami wędrował, najczęściej pieszo, czasem drogą morską, czasem pewnie na ośle lub innym dostępnym środku transportu. To wystarczyło, aby dotrzeć z Dobrą Nowiną do mieszkańców basenu Morza Śródziemnego, miedzy Rzymem a Azją Mniejszą, a więc do całego – jak się wówczas oceniało – cywilizowanego świata. Do bezpośredniego kontaktu z rodzącymi się wspólnotami chrześcijańskimi apostołowie dołączyli listy. Obecnie dzięki internetowi i telewizji satelitarnej wieść o Zmartwychwstaniu Jezusa dociera do najdalszych zakątków globu w zawrotnym tempie.Za pomocą jednego kliknięcia przycisku na klawiaturze komputera odsłaniają się przed nami wszystkie najważniejsze informacje, dotyczące chrześcijaństwa i innych religii. Najważniejsze prawdy wiary możemy sobie wygooglować w ułamkach sekund. Czy jednak dzięki tym wszystkim nowinkom technicznym stajemy się lepszymi ludźmi. Czy ich skutkiem jest gotowość wyjścia z wirtualnych katakumb? Chęć spotkania drugiego człowieka w realu, bądź niesienia mu pomocy jeżeli byłaby taka konieczność? Oto są pytania? Szczególnie w kontekście Świąt Wielkiej Nocy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze