Reklama

Z Kazimierza na Karmel

16/08/2015 15:33

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Piętnasta edycja festiwalu Salezjańskie Lato już za nami, szesnasta być może przed nami, ale w dzisiejszych czasach nic na pewno się nie dzieje, więc tryb przypuszczający jest jak najbardziej uzasadniony.

Finałowy tydzień rozpoczął występ Marty Bizoń, krakowskiej aktorki specjalizującej się m.in. w repertuarze klezmerskim. Sztuki tej uczyła się pod okiem najwyższej klasy autorytetu Leopolda Kozłowskiego. Występ Marty Bizoń zgromadził na sali zamkowej nadkomplet widowni, która znakomicie i niebywale żywo odbierała wszystko, co płynęło ze sceny, a program skomponowano z najbardziej znanych i lubianych pozycji muzyki żydowskiej, przeplatanych znakomicie opowiedzianymi szmoncesami z gatunku: przychodzi Szmul do Aarona ... .

Recital organowy


Kolejną propozycją był drugi na tym festiwalu koncert organowy w kościele św. Józefa[paywall] złożony z dwóch półrecitali w wykonaniu studentów krakowskiej Akademii Muzycznej: Artura Szczerbinina i Krzysztofa Musiała. Pierwsza jego część w wykonaniu Krzysztofa Musiała poświęcona była muzyce lipskiego kantora i wielkiego odkrywcy jego dzieła Felixa Mendelssohna-Bartholdyego. Wykonał on Fantazję G-dur BWV 572, Preludium chorałowe Schmücke dich, o liebe Seele BWV 654 oraz Sonatę A-dur Mendelssohna. W części drugiej Artur Szczerbinin wykonał tylko jeden, ale ogromnych rozmiarów utwór Grande Piece Symphonique Op. 17 Cesara Francka. Utwór powstały w czasach gdy kompozytor pełnił funkcję organisty w kościele św. Klotyldy w Paryżu, gdzie zainstalowany był jeden z najdoskonalszych instrumentów Aristide Cavaillé-Coll’a, co niewątpliwie  odcisnęło piętno na twórczości Francka.

Reklama

„Calophonia” znaczy piękne brzmienie


Zaiste, nic dodać nic ująć. Ten lwowski, kilkakrotnie już podziwiany w Przemyślu zespół wokalny brzmi genialnie niezależnie od repertuaru. Wskutek problemów wizowych zespół nie dotarł w całości, a i program występu siłą rzeczy trzeba było nieco okroić, co jednak w niczym nie zakłóciło poziomu sztuki wokalnej. W programie występu Calophonii usłyszeliśmy szereg anonimowych kompozycji utrzymanych w konwencji monodii, czyli czegoś co można by porównać do chorału gregoriańskiego, kilka utworów ojca nowożytnej muzyki cerkiewnej Bymitra Bortniańskiego oraz cykl kompozycji Mychaiła Werbyckiego, kompozytora ukraińskiego hymnu państwowego, twórcy przez pewną część życia związanego z Przemyślem.


fot.Adam Erd
Wskutek problemów wizowych Calophonia nie dotarła w całości, co w żadnym stopniu nie zaszkodziło poziomowi występu.

Reklama

Finał


z udziałem polsko-ukraińskiej orkiestry prowadzonej przez dyrektora artystycznego festiwalu Tomasza Ślusarczyka w repertuarze przebojów muzyki Bacha i Haendla. Przybycie królowej Saby z oratorium Salomon (G.Fr. Haendel), uwertura do Oratorium Wielkanocnego, V Koncert Brandenburski i III Suita Orkiestrowa (J.S. Bach). W upalne, sobotnie popołudnie szacowne wnętrze kościoła oo. karmelitów w Przemyślu trzeszczało w szwach. Koncert cieszył się ogromnym zainteresowaniem, co wprost przełożyło się na znakomitą frekwencję. Po bisach głos zabrał jeszcze inspektor (prowincjał) Towarzystwa Salezjańskiego ks. Dariusz Bartocha, zapewniając o dalszym wsparciu dla festiwalu i chęci uczestnictwa w przyszłych edycjach.


fot.Adam Erd
Polska-ukraińska orkiestra pod kierunkiem Tomasza Ślusarczyka wykonała program najbardziej znanych kompozycji G.Fr. Haendla i J.S. Bacha.

Projekt zrealizowany został przez Przemyskie Centrum Kultury i Nauki Zamek i parafię p.w. św. Józefa księży salezjanów w Przemyślu dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama