– W nawierzchni jezdni przy przystanku autobusowym na ulicy św. Jana, naprzeciwko kościoła, utworzyło się zapadlisko. Jest zlokalizowane blisko krawężnika. Kiedy dobrze popada, zalega w nim woda, a jadący z większą prędkością kierowcy, nie bacząc na to, że ktoś akurat stoi w pobliżu przystanku, wjeżdżają z impetem w kałużę. Efekt to ochlapani od stóp do głów przechodnie. A wystarczyłoby zasypać dziurę i byłoby po problemie. W pobliżu prowadzone są prace remontowe, więc wydawałoby się, że można by, po sąsiedzku, zadbać i o ten fragment nawierzchni, skoro mamy już na ulicy ciężki sprzęt i drogowców. Niestety okazało się, że to nie takie proste, bo najpierw musi ruszyć cała urzędnicza machina w postaci: komisji, protokołów i tym podobnych spraw. Zwykłe zgłoszenie obywatela niczego nie zmieni. Szkoda, bo życie zwykłego mieszkańca byłoby prostsze, gdyby urzędy nie piętrzyły trudności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze