Za tydzień do Kalwarii Pacławskiej znów wyruszą pielgrzymi, aby wziąć udział w odpuście ku czci Wniebowzięcia Matki Bożej. – Nie ma ograniczeń co do liczby pielgrzymów. Przyjmujemy wszystkich. Do domu Matki każdy ma prawo wejść. Zresztą większość uroczystości będzie się odbywać na zewnątrz – mówi o. Edward Staniukiewicz, franciszkanin.
Ramowy program odpustu będzie podobny do lat poprzednich. Większość grup pielgrzymkowych przyjdzie na Kalwarię 12 sierpnia. Następnego dnia udadzą się na Dróżki Pogrzebu Matki Bożej, a kolejnego na Dróżki Pana Jezusa.
W czwartek, 12 sierpnia[paywall], mszy św. o g. 18 będzie przewodniczył bp Edward Kawa ze Lwowa, a w piątek – abp Adam Szal. W sobotę z pielgrzymami będzie się modlił nuncjusz apostolski abp Slavatore Penacchio. Natomiast w niedzielę w samo południe eucharystię odprawi kard. Robert Sarah z Watykanu.
Obaj hierarchowie w ten sposób rekompensują swoją nieobecność na odpuście w zeszłym roku, kiedy miało miejsce ogłoszenie kalwaryjskiego kościoła bazyliką mniejszą. Z powodu pandemii żaden z nich nie mógł przyjechać. – Kardynał sam się zgłosił, że do nas przyjedzie – opowiada o. Edward Staniukiewicz.
Głównym kaznodzieją odpustowym będzie o. Radosław Kramarski z Wrocławia, a dróżki poprowadzą biskupi: w piątek Edward Kawa, a w sobotę Krzysztof Chudzio z Przemyśla.
W tym roku odpust będzie przeżywany jako wspomnienie o o. Wenantym Katarzyńcu, którego 100. rocznica śmierci minęła w marcu. Z tej okazji w sobotę o 20.30 wystawione zostanie oratorium „Odnalezione szczęście” autorstwa ks. Krzysztofa Lechowicza, Andrzeja Mozgały i o. Edwarda Staniukiewicza.
W ubiegłym roku odpust stał pod znakiem pandemii. Program został mocno ograniczony, pielgrzymów było o wiele mniej, grup pieszych nie było prawie w ogóle. Po dróżkach pątnicy chodzili pojedynczo. W tym roku nic nie wskazuje na to, by ograniczenia miały się dać we znaki wiernym. Wprawdzie w kościele jest obowiązek zasłaniania ust, stoją podajniki z płynem do dezynfekcji, ale większych uciążliwości nie powinno być.
– Nie ma ograniczeń co do liczby pielgrzymów. Przyjmujemy wszystkich. Do domu Matki każdy ma prawo wejść. Zresztą większość uroczystości będzie się odbywać na zewnątrz – mówi o. Staniukiewicz.
– Oczywiście zachowujemy te zasady, które ogólnie obowiązują. Staramy się być ostrożni, aby nikogo nie narażać i każdy czuł się komfortowo – dodaje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Piękna tradycja w naszym regionie gdzie prawie każdy inaczej ją duchowo przeżywał ale wszyscy mieli obtarcia i bąble na nogach.Dziadek opowiadał, ze były tak liczne, że miasto na czas pielgrzymki normalnie wymierało.Wielka szkoda, ze obecnie takie pielgrzymowanie już nie występuje.Idą całkiem inni ludzie, nie są uśmiechnięci a jeżeli tak to z przymusu.Młodziezy jak na lekarstwo, jedynie hałaśliwe bractwa przykościelne widoczne w swojej agresywności na każdym kroku. Większość pielgrzymów oczywiście nie zaszczepiona co pielgrzymowanie czyni bardziej ryzykowne.Ale idea jest naprawdę piękna.
Co szczepienie ma do bezpieczeństwa? Jeszcze ktos wierzy w te brednie?!
Piękna tradycja w naszym regionie gdzie prawie każdy inaczej ją duchowo przeżywał ale wszyscy mieli obtarcia i bąble na nogach.Dziadek opowiadał, ze były tak liczne, że miasto na czas pielgrzymki normalnie wymierało.Wielka szkoda, ze obecnie takie pielgrzymowanie już nie występuje.Idą całkiem inni ludzie, nie są uśmiechnięci a jeżeli tak to z przymusu.Młodziezy jak na lekarstwo, jedynie hałaśliwe bractwa przykościelne widoczne w swojej agresywności na każdym kroku. Większość pielgrzymów oczywiście nie zaszczepiona co pielgrzymowanie czyni bardziej ryzykowne.Ale idea jest naprawdę piękna.
Co szczepienie ma do bezpieczeństwa? Jeszcze ktos wierzy w te brednie?!