44-latek postawił na nogi wszystkie służby ratunkowe. Za bezmyślny żart odpowie przed sądem.
Irracjonalny powód swojego wezwania podał policjantom 44-letni mieszkaniec Jasła, który w minioną niedzielę, 19 bm., około godz. 20.30, zadzwonił pod numer alarmowy. Podczas interwencji telefonicznej twierdził, że jest uwięziony w mieszkaniu, w którym ulatnia się gaz. Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego natychmiast przekazało tę informację wszystkim służbom ratunkowym. Na ulicę Rafineryjną zajechały wozy: policji, straży pożarnej, ekipa pogotowia ratunkowego i gazowego. Z informacji udostępnionych przez jasielską policję wynika, że całe zamieszanie okazało się niepotrzebne i było wynikiem fałszywego wezwania. Policjanci zapukali do jednego z mieszkań pod wskazanym adresem, ale kobieta, która im otworzyła, nic nie wiedziała na temat wezwania. W kolejnym mundurowi zastali sprawcę zamieszania – 44-letniego mężczyznę. Ten zaprzeczył, jakoby wzywał pomoc, ale zdradził go telefon, który akurat odebrał. W momencie rozmowy z funkcjonariuszem do mężczyzny zadzwonił dyżurny Państwowej Straży Pożarnej, by dopytać o dokładny adres wcześniejszego wezwania związanego z ulatniającym się gazem. 44-latek na koniec tłumaczył się policjantom, że zaalarmował służby o wymyślonym zdarzeniu, żeby „nie nudziły się w nocy”. Za swój irracjonalny żart odpowie przed sądem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.dobry żart parę tysięcy wart, jak bym mu wymierzał karę, to taką by mu skóra na dupie cierpła na słowo żart.
Dobry asior ciekawe ile zapłaci hehe
dobry żart parę tysięcy wart, jak bym mu wymierzał karę, to taką by mu skóra na dupie cierpła na słowo żart.