Reklama

Zabrakło tylko straży pożarnej

30/06/2017 07:40

Było wczesne sobotnie popołudnie, kiedy na biurku dyżurnego komendy policji zadzwonił telefon. – Zostałam napadnięta i pobita. Proszę natychmiast przyjechać, bo oni tu jeszcze są – wykrzyczała do słuchawki zdenerwowana kobieta.

Policjant z profesjonalnym spokojem zaczął wypytywać kobietę ją o szczegóły, a przede wszystkim o miejsce zdarzenia. Zanotował adres jednego z ogrodów działkowych na obrzeżach miasta i zapewnił zgłaszającą, że za chwilę będzie tam patrol, po czym przez radio wydał polecenie policjantom z patrolówki, którzy akurat skończyli jakąś interwencję. Niecałą minutę później znowu zadzwonił telefon. – Napadli mnie i pobili. Przyjeżdżajcie szybko, bo oni tu jeszcze są – tym razem o pomoc prosił mężczyzna, który podał adres wspomnianego wyżej ogrodu działkowego. – Co tam się dzieje? – pomyślał policjant, ale po latach służby miał doświadczenie i szybko odrzucił myśl, że może to być jakiś żart. Połączył się z radiowozem, który już dojeżdżał do działek i przekazał patrolowi nowe informacje. Policjanci chwilę jeździli wąskimi uliczkami pomiędzy ogródkami, aż zobaczyli, że w jednej z nich coś się dzieje. Po obu stronach uliczki, za płotami, naprzeciw siebie stały dwie pary dorosłych, a zza ich pleców zaglądały trochę przestraszone dzieciaki. Na pytanie policjantów „co się tu stało?”, obie kobiety i obaj mężczyźni zaczęli jednocześnie mówić, a właściwie krzyczeć, używając przy tym wulgarnych słów kierowanych do tych z naprzeciwka.Policjanci wywnioskowali z tego, że jest to klasyczna awantura i kilka minut potrwało, nim rozdzielili kłócące się strony i odsunęli na taką odległość, żeby można było się dowiedzieć, o co chodzi. A chodziło o grilla, którego rozpalili ci z działki po lewej. Tym z prawej przeszkadzał dym i się zaczęło. Najpierw pyskówka, a potem ten z prawej popchnął tę z lewej. Na to jej mąż uderzył go dwa razy w klatkę piersiową. Ponieważ nikt z pokrzywdzonych nie odniósł żadnych obrażeń, policjanci cierpliwie wytłumaczyli każdej stronie, jakie są procedury i poinformowali, że jeżeli chcą, mogą osobiście udać się do komendy i wnieść skargę. Następnie powiadomili dyżurnego, że strony pouczono. Wtedy jeden z policjantów zażartował, że w tym przypadku potrzebna była straż pożarna, ale nie po to, żeby ugasić grilla, tylko dobrze polać wodą jednych i drugich. jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości