Załoga liczyła 4 osoby. Jedna żeglarz miał podejrzenie urazu kręgosłupa, a jeden zniknął pod wodą.
Wczoraj przed godziną 15 sezonowy zespół karetki wodnej Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego otrzymał zgłoszenie o wywróconej żaglówce w okolicy strzeżonego kąpieliska „Na Cyplu”.
– Po dopłynięciu na miejsce zdarzenia okazało się że, 1 żeglarz z czteroosobowej załogi ma podejrzenie urazu kręgosłupa. Został on zabezpieczony na desce ortopedycznej przez ratowników z Bieszczadzkiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i przekazany załodze ambulansu wodnego. Kolejnych dwóch poszkodowanych ratownicy wodni przekazali patrolowi policji wodnej. Ostatniego żeglarza nie udało się zlokalizować, więc do akcji włączyli się płetwonurkowie z Państwowej Straży Pożarnej. Poszkodowany został odnaleziony pod kadłubem wywróconej żaglówki. Okazało się, że sternik był pod wpływem alkoholu – informuje Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku.
Niecałe 30 minut po tym zdarzeniu, ludzie wypoczywający nad jeziorem byli świadkami innej sceny. Osiem skoczków spadochronowych wpadło do Jeziora Solińskiego z wysokości ponad 1200 metrów.
Było to jednak kontrolowane zdarzenie – pokazy, a jednocześnie ćwiczenia wszystkich służb ratunkowych działających na akwenie.
W pokazach udział wzięli:
- ratownicy z Bieszczadzkie WOPR
- policjanci z KPP Lesko - Sezonowy Posterunek Wodny Policji w Polańczyku
- ZRM R0322W z Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego
- płetwonurkowie z Państwowej Straży Pożarnej
- spadochroniarze z grupy Skoki Spadochronowe Podkarpacie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze