Reklama

Zdalnie dobrze czy źle?

10/06/2020 12:15

Od kwietnia, gdy ruszyło zdalne nauczanie, w ekspresowym tempie uczniowie, nauczyciele i rodzice przeszli błyskawiczny kurs opanowania komunikatorów różnego rodzaju. Dotychczas wszyscy zainteresowani ograniczali się do Librusa, który umożliwiał jedynie monitorowanie ocen, obecności oraz śledzenia aktualności, dotyczących konkretnej klasy.

W ocenie pedagogów z zainteresowaniem tą forma kontaktu z nauczycielem przedmiotu bywało różnie. Librus potwierdzał starą regułę. Korzystali z niego głównie ci rodzice, którzy i tak przychodzili na szkolne wywiadówki. Pandemia wyostrzyła kilka rzeczy. Zdalne nauczanie, szczególnie w szkole podstawowej, pokazało, na ile w proces nauczania zaangażowani są rodzice.

Od nich zawsze zależało wiele, ale przy zdalnym nauczaniu umiejętny nadzór okazał się niezbędny. Problemy, o których piszemy w aktualnym wydaniu Życia Podkarpackiego w tekście „Zaginieni” uczniowie, czy dostaną świadectwa? potwierdzają schemat. Dzieci przypilnowane nie miały większego problemu z frekwencją, odrabianiem lekcji, uczestniczeniem zdalnym w zajęciach. Nauczyciele zgodnym chórem podkreślają, że zdalne nauczanie wymusiło na nich praktycznie indywidualne podejście do ucznia. W przeładowanych klasach taki system miał swoje bezsprzeczne plusy.

– Z każdym uczniem mamy kontakt. Wiemy, co się z nim dzieje, kiedy nie uczestniczy w lekcjach zdalnych. Wielu z nich miało bądź cały czas ma problemy z dostępem do internetu. Niektórzy z logowaniem. Naszym obowiązkiem jest monitorowanie obowiązku szkolnego. Pierwszym ogniwem jest nauczyciel, który widzi, że uczeń nie loguje się do dziennika elektronicznego, na platformę dla niego przeznaczoną. Ten fakt zgłasza wychowawcy klasy, który swoimi sposobami próbuje ustalić, co się dzieje. Jeśli to się nie udaje, problem zgłasza do mnie. A ja jak najszybciej informuję o tym dzielnicowego, który udaje się do miejsca zamieszkania ucznia i tam bada sprawę – wyjaśniła w dzisiejszym wydaniu ŻP dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 w Przemyślu Halina Kasyan.

Reklama

Na pełne dane efektów zdalnego nauczania musimy poczekać. Ma ono na pewno swoje plusy i minusy. Podzielam jednak zdanie tych, którzy proponują, aby ten rok szkolny potraktować wyjątkowo. Sytuacje mamy mocno odbiegającą od normy. Stosowanie tych samych miar jak w normalnym roku szkolnym nie ma sensu. Dzieci, które z różnych powodów, nie poradziły sobie z zdalnym nauczanie trzeba – moim zdaniem - potraktować ulgowo.        

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2020-06-11 10:07:55

    "...A ja jak najszybciej informuję o tym dzielnicowego, który udaje się do miejsca zamieszkania ucznia i tam bada sprawę – wyjaśniła w dzisiejszym wydaniu ŻP dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 w Przemyślu Halina Kasyan..." No rzeczywiście ma się pani czym chwalić. Pani nie ma kompletnie kwalifikacji na dyrektora szkoły podstawowej skoro na małe dzieci (pisowskich milicjantów) nasyła.Jak zobaczyłem te zdalne lekcje w telewizji pisowskiej (zwanej dla zmyłki publiczną) to tylko swojemu, wyjątkowemu opanowaniu zawdzięczam, że widząc te bezeceństwa i antynauczanie jakiś pań pseudonauczycielek - telewizor nie wyleciał z drugiego piętra przez zamknięte okno. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Matka - niezalogowany 2020-06-12 19:39:06

    Nie poradzili sobie również, m.in. bo nie chcieli nauczyciele

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2020-06-18 22:04:23

    Czy 5 lat temu  też napisałbyś  o Policji ,ze jest PO - siarska?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości