Zima trochę nam odpuściła, ale nie tak dawno mieliśmy spore mrozy, które nie ułatwiają funkcjonowania szkołom, jeśli zajęcia odbywają się w kilku obiektach. A tak jest na przykład w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 przy ulicy Dworskiego, gdzie dotarcie na lekcję wuefu wiąże się z wyjściem z jednego budynku i przejściem do obiektu po drugiej stronie ulicy.
Spore mrozy i gruba warstwa białego puchu, z jakimi mieliśmy w mieści do czynienia nie tak dawno temu, zdaniem jednego z mieszkańców, który zgłosił nam problem z tym związany, nie ułatwiły życia uczniom CKZiU nr 1. Zajęcia w placówce realizowane są w kilku budynkach, co wiąże się z koniecznością przechodzenia między nimi. Tak jest chociażby w sytuacji, kiedy trzeba się dostać do sali gimnastycznej czy siłowni.
– Uczniowie opuszczają wtedy budynek, gdzie mieszczą się sale lekcyjne i idą na drugą stronę ulicy, do budynków, gdzie prowadzone są lekcje wychowania fizycznego. Niby żaden kłopot, ale zimą, przy dużych mrozach, a niedawno takich doświadczaliśmy w Przemyślu, sprawa się komplikuje. Uczniowie często idą w samych bluzach, bez kurtek, a niektórzy nawet w krótkich spodenkach, bo te zostawiają w pierwszym budynku. Zabranie kurtek z szatni i przebranie się przed wyjściem to kłopot organizacyjny, bo jedna osoba obsługująca szatnię z numerkami to trochę mało przy licznej grupie uczniów, co finalnie często kończyło się spóźnieniami na zajęcia. By ich uniknąć, można by doprosić dodatkową osobę do obsługi szatni. Albo pomyśleć nad jakąś inną organizacją, szczególnie, że zdarzyło się, że szatnia w drugim budynku była zamknięta – zreferował nam problem jeden z opiekunów uczniów.
By wyjaśnić sprawę, skontaktowaliśmy się bezpośrednio z dyrekcją placówki. Bo choć temat wydaje się błahy, może nieść za sobą przykre konsekwencje w postaci absencji na zajęciach, spowodowanych względami zdrowotnymi. Dyrektor CKZiU nr 1 przy dworskiego Robert Rybak zapewnił nas, że zastrzeżenia te nie zostały mu zgłoszone bezpośrednio przez żadnego z rodziców, choć jest to najprostsza droga w kontakcie ze szkołą. – Faktycznie jako szkoła mamy zaplecze po dwóch stronach ulicy Dworskiego. Po jednej są budynki szkolne, po drugiej sale gimnastyczne z siłowniami i stadion. Odkąd szkoła powstała, zawsze tak było. Problem wychodzenia uczniów na zajęcia sportowe bez odzieży wierzchniej i przechodzenia zimą do pomieszczeń po drugiej stronie ulicy raczej nie wynika z tego, że tak im nakazano. Jest wręcz odwrotnie. W budynkach po drugiej stronie ulicy są szatnie, a uczniowie mają gdzie zostawić swoje rzeczy. Staramy się tego pilnować. Być może wyszli porozbierani na własne życzenie, a być może nauczyciel nie zauważył tego faktu i nie zawrócił ich. Możliwość rozebrania się i pozostawienia rzeczy w obu budynkach jest. Według mnie fakt, że numerki w budynku głównym wydaje jedna osoba, to trochę szukanie dziury w całym. Od lat[paywall] tak funkcjonujemy. Jeśli zachodzi przejścia z obiektu do obiektu, nauczyciele starają się kończyć zajęcia kilka minut szybciej – odnosi się do przedstawionego problemu.
Jak dodaje, dyżurujący na parterze nauczyciele zwracają uwagę na wychodzących uczniów. – Uczniowie często naginają zasady. I na przykład próbują przejść na drugą stronę ulicy w obuwiu zmiennym, np. tenisówkach, ułatwiając sobie sprawę. Z tym rzeczywiście mamy kłopot. Natomiast pamiętajmy, że jesteśmy szkołą, do której uczęszcza młodzież w wieku od 15 – 16 do nawet 21 lat w starszych klasach. Wielu z nich próbuje narzucać swoje normy, ignorując te przez nas przyjęte, ale robią to na własną odpowiedzialność. To kwestia wyboru ucznia. Takie sytuacje nauczyciel nie zawsze jest w stanie wyłapać. Nawet gdyby konieczność przebrania się po wuefie spowodowała kilka minut spóźnienia, nikt na pewno nie robi z tego dramatu, bo zima ma swoje prawa – podsumowuje.
UG
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze