Reklama

Złapana na gorącym uczynku! 33-latka – nad rzeką – prowadziła nielegalną uprawę konopi indyjskich

Posiadała też susz marihuany.


fot.KPP Przeworsk

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej, ustalili, że w Krzeczowicach, nad rzeką Mleczką, znajduje się nielegalna uprawa roślin konopi indyjskich.

Podczas obserwacji działki zatrzmali na gorącym uczynku 33-letnią mieszkankę gminy Przeworsk, która miała przy sobie reklamówkę ze ściętą roślią konopi. Funkcjonariusze zabezpieczyli dodatkowo 10 krzewów o wysokości blisko 2 metrów, a w domu kobiety 170 gramów suszu.

Reklama

33-latka trafiła do aresztu, gdzie usłyszała zarzut posiadania środków odurzających i przyznała się do winy. Grozi jej kara do 3 lat pozbawienia wolności.


san
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2020-09-25 16:44:43

    służba zdrowia POZ praktycznie nie funkcjonuje od Marca ,więc ludzie zaczynają sobie radzić sami z dolegliwościami i chorobami - zaczynają leczyć się sami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Szakrew - niezalogowany 2020-10-01 07:03:06

    Cóż, mieszkanka powiatu przeworskiego zostanie srogo ukarana za czyn zabroniony - uprawa, przygotowanie suszu, posiadanie, nawet sprzedaży nie trzeba jej udowadniać. No zbrodniarka po prostu. Tak się składa, że w odległości kilkuset metrów od tej fatalnej uprawy zakopany został jak pies chłopak, młody mężczyzna, mieszkaniec Krzeczowic, który w 1945 wracał z robót przymusowych w Niemczech. Trzej miejscowi "patrioci" czekali na niego na stacji ciuchci, zabrali mu co tam ze sobą taszczył i zamknęli w bandyckich piwnicach pod stacją kolejową. Kierownikowi stacji pod groźbą kary śmierci zakazali się tym interesować. Groźba była realna, wszyscy byli uzbrojeni. Zaczekali do nocy, wyciągnęli faceta z piwnicy i powlekli za Mleczkę. Tam kazali mu kopać grób. Wykopał trochę, ale w końcu zaczął błagać o darowanie życia. Któryś strzelił, a inny dobił go sztychówką. Zakopali płytko. Wszyscy trzej bandyci po wojnie to byli szanowani obywatele naszej miejscowości, przykładni Polacy-katolicy. Jeden z nich pełnił ważne funkcje społeczne. Osobiście w latach 60-tych słyszałem rozmowę najstarszego z bandytów z moim ojcem. Zapytał : widziałeś, szakrew, jaka rzepa uroszła na Jóżku G.? Przez kilkadziesiąt lat wszyscy wiedzieli kto zamordował, ale podkablować nikt się nie odważył. Teraz odwaga staniała, kabel się wykazał i pewnie jeszcze nagrodę zainkasował. Tak trzymać, obecnie kablowanie to oznaka patriotyzmu. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości