– Oddajemy sprawę do sądu. Miasto łamie prawo, bo dotacja dla żłobków jest dotacją celową. Na każde dziecko, które jest zapisane, miasto ma obowiązek przekazać określoną umową kwotę. Nie ma od tego odstępstw. Niepłacenie za dziecko, które jest chore, to ewenement na ogólnopolską skalę – uważa prezes Spółdzielni Socjalnej „Ostoja” Justyna Prymaszko, prowadząca na osiedlu Kazanów prywatny żłobek „Kraina Maluszka”.
Władze Przemyśla nie były zdolne utrzymywać żłobków samodzielnie. Namawiały więc do zakładania tego typu placówek osoby prywatne. Zapewniały daleko idącą pomoc, także w kwestiach finansowych. Te osoby, które się zdecydowały, sporo ryzykowały.Trzeba było wynająć lokal i przystosować go do restrykcyjnych wymogów. Potem płacić czynsz. Do tego dochodziły koszty związane m.in. z: wyposażeniem, zatrudnieniem kadry, zaopatrzeniem kuchni itp. To spore pieniądze. Niektórym udało się wygrać jakiś grant, inni zmuszeni byli wziąć kredyt. Najważniejsze było jednak to, że jest praca. – W zeszłym roku kwota, którą miasto przekazywało miesięcznie na jedno dziecko, wynosiła czterysta złotych. Taki punkt stoi w podpisanej umowie i nie ma z nim co dyskutować. Ustawa mówi, że jeśli wspomniana umowa została parafowana, organ samorządowy jest zobowiązany płacić za każde zapisane dziecko. Bez względu na to, czy jest zdrowe, czy chore. W tym roku radni zmienili uchwałę, zapisali w niej, że zapłacą trzysta złotych, ale pod warunkiem, że dziecko będzie w żłobku. Jeśli jest chore, nie dostaniemy ani złotówki. Ktoś zrobił to bezmyślnie, bez znajomości zapisów ustawy – wyjaśnia J. Prymaszko. – To niezgodne z prawem. Są już sądowe wyroki, które zamierzamy dołączyć do akt sprawy, którą oddaję do sądu. To jest tylko i wyłącznie przemyski wymysł. Nigdzie w Polsce tak nie ma – dodała.
Przyznali rację, ale…
Przy takiej kwocie, jaką w br. zaproponowało miasto, wszystkim prywatnym żłobkom w Przemyślu grozi likwidacja. Chyba że drastycznie podniosą opłaty za opiekę w placówce. Tego robić nie zamierzają, bo szefowe chcą być uczciwe względem rodziców. – Dlaczego mam w ten sposób karać rodziców? Zatrudnionych mam dwunastu pracowników. Zapisanych czterdzieści maluchów. Utrzymanie lokalu, wypłacenie wynagrodzeń, zachowanie dotychczasowego standardu świadczonych usług przy kwocie dofinansowania wypłacanej w tym roku przez miasto jest niemożliwe. Aby wszystko utrzymać, potrzeba mi 26 – 27 tysięcy złotych miesięcznie. Jedynym wyjściem będzie likwidacja żłobka – uważa J. Prymaszko. – Pani naczelnik wydziału otrzymała od nas dokładny kosztorys. Przyznali nam rację, zgodzili się, ale na koniec powiedzieli, że i tak będą płacić po swojemu. Polikwidowali swoje żłobki, a kiedy myśmy zakładały, było wielkie hurra i zapewnienia o pomocy. Teraz skończyły im się pieniądze z programu „Maluch”, z których tak naprawdę nas sponsorowali, więc mówią „do widzenia”. Tak się nie robi – podsumowała.

fot.Mariusz Godos
Maluchy w większości żłobków mają zajęcia dodatkowe.
Wpuszczeni w maliny
Z przytoczoną opinią zgadzają się szefowe innych prywatnych żłobków. – Zostaliśmy wpuszczeni w maliny. Zachęcali nas, mówiąc, jak to będzie wspaniale, a podjęli uchwałę za naszymi plecami. Nie podpisałam do tej pory nowej umowy. Zdaję sobie sprawę, że miasto szuka oszczędności, ale czy tędy droga? Oczekuję zdroworozsądkowego podejścia do sprawy – stwierdza właścicielka żłobka „Stefanek” Elżbieta Lenar.
– Jednej rzeczy nie rozumiem. Przedszkola, które są w gestii wydziału edukacji, nic nie straciły, a żłobki, które są w gestii wydziału spraw społecznych, straciły sporo dofinansowania. Dlaczego? Nikt nie jest w stanie nam tego wytłumaczyć. Przecież ponoszone przez nas koszty nie maleją. Nie przejadamy tych pieniędzy. Stale inwestujemy. Niedawno otworzyliśmy plac zabaw. Mam pełny stan, rodzice nam zaufali. Jeśli miałabym obniżyć poziom świadczonych usług, to nie widzę sensu dalszego prowadzenia placówki. Nie będzie mnie stać na zakup nowych zabawek, pomalowanie ścian, systematyczne dezynfekcje, wymianę wykładzin i tym podobne – wylicza szefowa żłobka „Ptasie Mleczko” Magdalena Fałta.
Miastu zależy, ale…
Rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk: – Kwota zarezerwowana w budżecie na ten rok na dotowanie żłobków niepublicznych jest większa niż w 2014 roku, ale też podmiotów starających się o dotację jest więcej. Rezygnacja z prowadzenia miejskich oddziałów żłobkowych oznaczała likwidację w nich 20 miejsc dla dzieci – obecnie w niepublicznych żłobkach takich miejsc jest blisko 200. Jest więc zapotrzebowanie na taką formę działalności i dlatego konsekwentnie ją wspieramy, chociaż dotacja celowa dla żłobków lub klubów dziecięcych zgodnie z ustawą jest tylko zadaniem fakultatywnym gminy. W porównaniu z rokiem ubiegłym zmieniła się nieco technika obliczania dotacji – w 2014 roku była ona przyznawana na każde dziecko zapisane do żłobka, a więc płaciliśmy za samą gotowość placówki do jego przyjęcia. W 2015 roku dotujemy opiekę nad dziećmi, które faktycznie do żłobka uczęszczają, stąd niższa kwota dotacji.
Jakie kwoty?
Stara uchwała przewidywała jedną stawkę dotacji celowej dla podmiotów prowadzących żłobki na poziomie 400 zł na każde dziecko objęte opieką. Na pokrycie dotacji w 2014 r. przeznaczono 258 tys. 400 zł, ale wówczas starało się o nią dwa żłobki. W 2015 r. o dotację starało się już pięć żłobków (i jeden klub dziecięcy), a wysokość środków zarezerwowanych w budżecie miasta na dofinansowanie opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 (w żłobkach i klubie dziecięcym) to kwota 321 tys. 600 zł.
W br. wysokość dotacji dziennej w żłobku to 15 zł na dziecko. W rozbiciu na wyżywienie i opiekę za każdy dzień roboczy w miesiącu to: 4 zł – wyżywienie w żłobku, 2 zł – wyżywienie w klubie dziecięcym, 11 zł – zapewnienie opieki w warunkach bytowych zbliżonych do warunków domowych w żłobku, 5,50 zł – zapewnienie opieki w warunkach bytowych zbliżonych do warunków domowych w klubie dziecięcym.
Odpłatność w niepublicznych żłobkach (z wyżywieniem):
1. „Kraina Maluszka” (żłobek, 40 miejsc) – 350 zł opłata stała miesięczna; 200 zł – jeżeli dziecko przebywa poniżej 10 dni,
2. „Stefanek” – 380 zł,
3. „Mali Odkrywcy” opłata stała miesięczna 170 zł,
4. „Dwujęzyczny Eko-Żłobek „Ptasie Mleczko” – 600 zł,
5. „Omnibusek” – opłata stała miesięczna 200 zł,
6. „Ramtamtam” – opłata stała miesięczna 370 zł,
7. „Kraina Maluszka” (klub dziecięcy) – 1 zł dziennie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
to bylo pewne ze kiedys tak sie skonczy
Przemyśla nie stać na utrzymanie 1 miejskiego żłobka, a Rzeszów potrafi http://www.mzz.itl.pl/